Teraz będziecie mieli własne dziecko, a ona powinna wrócić do domu dziecka – teściowa żąda oddania adoptowanej córki, gdy w rodzinie pojawia się długo wyczekiwane biologiczne dziecko

newskey24.com 2 godzin temu

Teraz będziecie mieli własne dziecko, a ona powinna wrócić z powrotem do domu dziecka

Kiedy wreszcie mój syn doczeka się potomka? Helena Nowak spojrzała z niekrytą irytacją na swoją synową, siedzącą przy stole.

Doskonale Pani wie, iż od trzech lat staramy się o dziecko westchnęła ciężko Kasia. Każde spotkanie zaczynało się od tego samego pytania. Co ona mogła zrobić? Lekarze zgodnie twierdzili, iż zarówno ona, jak i Marek są zdrowi.

No właśnie. Już tyle czasu po ślubie, a dzieci jak nie było, tak nie ma. Kobieta parsknęła pogardliwym śmiechem. Pewnie miałaś dość rozrywkową młodość.

Pani Heleno, co to za sugestie? Kasia nie wytrzymała i zatrzasnęła laptopa. Pracy dziś i tak już nie będzie. Dałam kiedykolwiek powód do takich insynuacji? Proszę zmienić ton!

A jeżeli nie? Teściowa tylko teatralnie uniosła brwi. Poskarżysz się Markowi? Nie boisz się, iż stanie po mojej stronie? W końcu jestem jego matką.

Odpowiedzią było głośne trzaśnięcie drzwiami. Kasia oczywiście nie zamierzała nic mówić mężowi. Nie dlatego, iż sądziła, iż stanie po stronie matki, po prostu nie chciała go denerwować.

**********************************

Stosunki Kasi z teściową nie ułożyły się już przy pierwszym spotkaniu. Helenie nie podobało się w niej dosłownie wszystko była zbyt przeciętna z wyglądu, miała dziwne ubrania, a jej kotlety, rzekomo, nie nadawały się choćby dla psa Lista zarzutów była niewyczerpana. Teściowa stanowczo protestowała przeciwko tej relacji i naciskała na syna. Na szczęście Marek miał charakter.

Ślub się jednak odbył. Kobieta trochę odpuściła, a niemałą ulgą było to, iż młodzi przeprowadzili się na drugi koniec Warszawy w małe, własne M3.

Ale minęło ledwie pół roku, a Helena znalazła nowy temat oczywiście, brak dzieci.

Na początku Kasia żartowała, iż są jeszcze młodzi i chcą trochę pożyć dla siebie. A poza tym, trzeba porządnie rozkręcić karierę! Na co Helena oświadczała, iż rodzić trzeba jak najszybciej, i najlepiej, żeby od razu dwójkę.

Kasia w końcu uległa pod naporem. Wtedy dopiero zaczęły się schody. Trzy lata pełne badań, tabletek i specjalistycznych konsultacji wszystko na nic.

Któryś z lekarzy zasugerował, iż problem może tkwić w psychice. Teściowa tylko zaśmiała się i poradziła zmienić lekarza na takiego co wie, gdzie jest północ.

***********************************

Po kolejnym starciu z teściową, Kasia próbowała się zresetować, przewijając bezmyślnie Facebooka. Zdjęcia dzieci aż ściskały jej serce naprawdę chciała mieć dziecko. Nie dla kaprysu Heleny, tylko dla siebie.

Nagle jej wzrok zatrzymał się na wpisie kobiety, pracującej w domu dziecka. Tyle porzuconych dzieciaków, które nie mają ani mamy, ani taty

Na chwilę się zadumała. Czy potrafiłaby pokochać cudze dziecko jak własne? Wyobraziła sobie śmiejącą się malutką dziewczynkę, łapiącą ją za rękę. Kasia z determinacją przysunęła klawiaturę i zaczęła research.

Formalności były, delikatnie mówiąc, upierdliwe papiery, badania lekarskie i krzyż na drogę do urzędu Ale tego nie bała się tak bardzo, jak by się mogło wydawać chęć bycia matką była silniejsza.

Pozostało przekonać Marka. Trochę się stresowała, ale mąż, ku jej zdziwieniu, zgodził się bez większego namysłu. Zaproponował tylko, żeby wziąć maluszka z domu małego dziecka. I na tym stanęło.

Jakiś czas później ich rodzina powiększyła się o maleńką, pięciomiesięczną Anielkę. Oboje zakochali się w niej od pierwszego dnia. Jedyną osobą, która miała argument przeciw, była, rzecz jasna, Helena. Ale nikt jej nie słuchał; Marek choćby zagroził przeprowadzką do Gdańska, jeżeli matka nie przestanie robić scen. Kobieta musiała pogodzić się z losem i udawać zakochaną babcię przed znajomymi.

Minęło siedem lat. Gela, jak ją pieszczotliwie nazywali, skończyła pierwszą klasę, miała mnóstwo koleżanek i złote serduszko. Kasia nie mogła się napatrzeć na swoją córkę.

W wakacje pojechali całą rodziną nad Bałtyk. Słońce, ciepłe fale, miękki piasek pełnia szczęścia! Zwłaszcza, iż teściowa została daleko w Warszawie i nie było szans, żeby marudziła.

Tuż przed powrotem z urlopu Kasia poczuła się fatalnie. Nikomu nie powiedziała, bo nie chciała psuć atmosfery. Ale zaraz po powrocie postanowiła skoczyć do lekarza.

Marek oczywiście zauważył, iż żona źle się czuje i zadecydował, iż koniec wakacji obiecał za to wrócić nad morze w ferie zimowe. Nie było dyskusji.

Wyniki badań zaskoczyły ich oboje; okazało się, iż Kasia jest w ciąży! euforia była ogromna, ale największą miała chyba Gela, bo zaczęła już dopytywać, jak to jest być tą starszą siostrą.

Helena dowiedziała się o wszystkim dopiero po kilku miesiącach, kiedy już choćby ślepy zauważyłby Kasiowy brzuszek. Wybrała moment, gdy w domu była tylko synowa, i z delikatnością walca wparowała z wizytą.

Nie będę pytać, czemu nie powiedzieliście wcześniej zaczęła z progu, wpatrując się z dezaprobatą w Kasię. Ale mam inne pytanie.

Jakie? Kasia od razu poczuła, iż coś wisi w powietrzu.

Kiedy oddacie Anielkę z powrotem do domu dziecka? Teściowa była śmiertelnie poważna. Teraz będziecie mieć własne, po co Wam cudze?

Kasię dosłownie zamurowało.

Pani sobie żartuje?

Absolutnie nie syknęła Helena, świdrując synową wzrokiem. No więc kiedy?

Proszę się wynosić wysyczała Kasia, ledwo powstrzymując się, by nie rzucić się na gościa z łapami. I proszę się tu więcej nie pojawiać!

Wepchnęła zaskoczoną kobietę za drzwi i długo nie mogła dojść do siebie. Zadzwonić do Marka? Miał dzisiaj ważne spotkanie Ale nie miała wyjścia muszą porozmawiać.

******************************************

Rozwścieczona Helena popędziła na firmę do syna. Minęła sekretarkę jakby była powietrzem i wpadła do jego gabinetu.

Twoja żona właśnie wyrzuciła mnie za drzwi, jakbym była złodziejką!

Witaj, mamo Marek westchnął ciężko. Co takiego powiedziałaś, iż choćby moja cierpliwa żona nie wytrzymała?

Tylko zapytałam, kiedy oddacie tę dziewczynę do domu dziecka. Helena zasiadła demonstracyjnie w fotelu. W końcu będziecie mieli własne dziecko. Trzeba myśleć o pieniądzach i czasie, który pochłonie niemowlak.

Jak mogłaś w ogóle wpaść na taki pomysł?! Marek zmarszczył brwi i aż złamał długopis. Nie zamierzamy nigdzie oddawać Geli! To moja córka, czy Ci się to podoba, czy nie.

Skąd taki pomysł? To tylko przybrane dziecko. I już duże. Zrozumie, jak się jej wszystko spokojnie wytłumaczy.

Spróbuj tylko coś jej powiedzieć rzucił ostrzegawczo, walnąwszy pięścią w stół. Rozumiemy się?

I co mi zrobisz? rzuciła przez ramię Helenka, ruszając ku drzwiom. Ta dziewucha nie pasuje do naszej rodziny. Zrobię co w mojej mocy, żeby to zmienić.

Marek długo wpatrywał się w zamknięte drzwi. Sekretarka wpadła przeprosić za nieproszoną wizytę, ale on już był myślami gdzie indziej. Wiedział jedno czas działać.

Chwycił za telefon

***************************************

Kasia powoli przechadzała się po parku, z uśmiechem patrząc, jak Gela dogląda rocznego braciszka, podchodząc do roli starszej siostry z pełnym profesjonalizmem.

Na jednej z ławek przysiadały dwie panie i przerabiały na cząstki elementarne swoje synowe. Myśli Kasi nieświadomie wróciły do teściowej.

Od tamtej nieszczęsnej wizyty już się nie widziały. W niespełna tydzień Marek przeniósł rodzinę na drugi koniec kraju do Szczecina. Wiedział, iż to jedyny sposób, by chronić Gelę przed życzliwymi ploteczkami mamy. Matka pewnie rozpowiedziałaby wszystkim, iż dziewczynka jest adoptowana.

Teraz żyją spokojnie; mają ukochaną córkę, malutkiego synka, a lada moment pojawi się trzeci maluch.

Marek od czasu do czasu zadzwoni do ojca. Wie wtedy, iż Helena się nie poddaje, ale przerzuciła się na nowo poślubioną siostrę Marka. choćby jej trochę współczuł, ale wydaje się, iż Paulina nie ma nic przeciwko.

Cóż, oni mają swoje życie, on swoje. I patrząc dziś na swoją rodzinę, Marek wie, iż jest cholernie szczęśliwy. I tego życzy każdemu, komu się trochę w życiu powieje.

Idź do oryginalnego materiału