Dziennik osobisty, lato – No coś takiego! zamiast cześć wyrwało mi się z ust, gdy zobaczyłem w drzwiach drobną, żwawą staruszkę w dżinsach, z uśmiechem pełnym ukrytej ironii i figlarnym błyskiem w oczach. Poznałem babcię mojego Izy, panią Leokadię Krawczyk. Ale jak to bez zapowiedzi, bez telefonu? – Witaj, wnuczku! zaśmiała się, nie przestając się […]