Teściowa mojej żony jest bogata, nigdy nie będziemy musieli pracować wyznał z błyskiem w oku mój przyjaciel.
Znany mi od lat Rafał był typem chłopaka, który zawsze szukał krótszej drogi do wygodnego życia. Nie ukrywał, iż jego marzeniem było wejść w rodzinę zamożną, najlepiej przez mariaż. Wybrał sobie Magdę dziewczynę z bardzo dobrze sytuowanej rodziny z Warszawy. Doskonale widziałem, iż jej uczucia są mu obojętne. Patrząc na Rafała, nie miałem wątpliwości, iż zależało mu tylko na majątku. Był przekonany, iż wystarczy ślub, by życie stało się przyjemne i proste. Ale choćby Magda nie była samodzielna finansowo to jej matka, właścicielka sieci sklepów w centrum Warszawy, utrzymywała całą rodzinę.
Spróbowałem przemówić mu do rozsądku:
Rafał, przecież wiesz, iż nikt nie zamierza wiecznie utrzymywać obiboka. Własna praca to wolność i satysfakcja.
Oj, daj spokój… Magda jest w ciąży, a jej rodzice całkowicie mi ufają zapewniał z uśmiechem.
Nie mogłem pojąć, jak można być takim egoistą. To było nieuczciwe wobec Magdy. Każdy prawdziwy facet powinien sam utrzymywać rodzinę, a nie żyć na czyjś koszt.
Kilka miesięcy później zaciekawiło mnie, jak sobie radzą. Zapytałem Rafała wprost, gdzie teraz pracuje. Nic się nie zmieniło ani on, ani Magda nie robili nic prócz siedzenia w domu. Całe dnie grali w gry komputerowe, patrzyli w telewizor, przeplatali to drzemkami. Matka Magdy dostarczała im obiady, płaciła rachunki. Byłem choćby trochę zazdrosny Rafał rzeczywiście dostał to, czego pragnął.
Matka Magdy jest bogata, już nigdy nie będziemy musieli się martwić o pieniądze chełpił się beztrosko.
Ale wtedy los się odmienił. W firmie teściowej zrobiło się krucho dochody spadły, sklepy przynosiły znacznie mniejsze zyski. W końcu zaproponowała młodym pracę i żadnych wyjątków.
Po miesiącu dostałem od niego telefon. Rafał dzwonił z duszą na ramieniu, głos miał cichy, inny niż zazwyczaj:
Marek, mógłbyś pożyczyć pięć tysięcy złotych? Na dwa tygodnie, proszę. Szukam roboty, obiecali mi rozmowę kwalifikacyjną. Gdy dostanę zaliczkę, oddam ci wszystko. Nie mamy już dosłownie na chleb
Właśnie tak skończyła się jego bajka o wiecznym spokoju. Od tego momentu oboje z Magdą musieli zakasać rękawy. Długi spłacił. gwałtownie zrozumiał, iż lepiej ufać sobie niż liczyć na bogatą rodzinę. I tylko wtedy można się poczuć naprawdę bezpiecznym i spełnionym.





