Wracamy do tematu, o którym pisaliśmy już na portalu gostynska.pl
Przypomnijmy, nad projektem, którego efektem są biodegradowalne doniczki, pracowali uczniowie ZSR w Grabonogu, z kl. V technik analityk. Była to odpowiedź na konkurs dla młodych odkrywców ze szkół średnich, z powiatu gostyńskiego ogłosiło Stowarzyszenie Merkury z Krobi. Zachęcając do udziału, organizatorzy zapewniali, iż nie jest to wyzwanie dla ekspertów, ale osób ciekawych świata, pomysłowych, które lubią eksperymentować. Zadaniem było przygotowanie i przeprowadzenie projektu (łącznie z badaniami i ich prezentacją) z takich dziedzin nauki jak biologia, chemia czy fizyka.
Młodzi naukowcy: Dawid Wolny, Karolina Walendowska, Ewa Marciniak, Zofia Grzemska, Halina Raszka, uznali, iż odpowiadają konkursowym wymaganiom i podjęli wyzwanie, po raz drugi biorąc udział w konkursie. Wspierała ich Ewelina Ganowicz, nauczycielka chemii, czuwajac nad realizacją projektu. Jak się okazało, uczniowie wykazali się nie tylko dużą wiedzą i kreatywnością, ale przede wszystkim cierpliwością, zaangażowaniem i determinacją w dążeniu do celu. W obniżaniu poziomu adrenaliny u młodych naukowców, podczas prac w laboratorium, także sój udział miała opiekunka. Praca młodzieży została doceniona przez jury.
Finał konkursu naukowego odbył się podczas Festiwalu Merkury Science, 18 września. Wówczas w GOK Hutnik zaprezentowały się cztery drużyny: dwie z Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych w Pogorzeli oraz po jednej z ZSOiZ w Krobi i ZSR w Grabonogu. Młodzież wykazała się kreatywnością, prezentowano różnorodne pomysły. W wielu projektach znalazły się innowacyjne rozwiązania oraz praktyczne spojrzenie na naukę i jej zastosowanie w codziennym życiu.
Młodzi odkrywcy z ZSR w Grabonogu zaprezentowali projekt pt. „Od ziemniaka do bioplastiku”. W ramach swoich badań i doświadczeń stworzyli ekologiczny bioplastik, wykorzystując do tego skrobię ziemniaczaną z wyhodowanego w szkole ziemniaka.
Głównie zwrócili uwagę na aspekt ekologiczny, czyli jak wykorzystać złoża naturalne do produkcji bioplastiku, który jest mniej szkodliwy dla środowiska. Konsekwentnie dążyli do wyprodukowania ekoplastiku - materiału, który będzie gwałtownie rozkładał się w ziemi, a jego produkcja maksymalnie zmniejszy emisję dwutlenku węgla.
- Kiedy dowiedzieliśmy się, jaki jest temat naukowego konkursu, zrobiliśmy burzę mózgów. Myśleliśmy o przeprowadzeniu badań, ale zależało nam najbardziej na tym produkcie końcowym, ekologicznym, przyjaznym środowisku. Podczas rozmów uznaliśmy, iż plastik jest nam bliski. Mieliśmy z polimerami do czynienia podczas praktyk zawodowych, ale też podczas zajęć w laboratorium na Politechnice Poznańskiej - przyznali uczniowie.
Odkrywcy z ZSR w Grabonogu pracowali nad projektem kilka miesięcy, poświęcając na przygotowania czas wakacji.
- Skrobię ziemniaczaną uzyskaliśmy sami. Następnie dodawaliśmy do tego kwas octowy, czyli zwykły ocet 10%. Oprócz tego potrzebna była gliceryna i woda. To gotowaliśmy, przelewaliśmy do formy. Przy tym formowaniu było sporo pracy. Chcieliśmy otrzymać jakąś foremkę, w kształcie doniczki. Później należało to wysuszyć. Próbowaliśmy w warunkach laboratoryjnych używając suszarki, ale też na powietrzu, w warunkach naturalnych - wyjaśnili uczniowie.
Na początku czerwca powstała mała próbka plastiku, którą wkopano w ziemi.
- adekwatnie cała struktura się rozłożyła w ciągu 3 miesięcy. W porównaniu do plastiku, który składa się tysiące lat, to jest chyba nieźle? - zdradzają uczniwoie kl. V technkum ZSR w Grabonogu.
Przyznali, iż pierowotny projekt przewidywał stworzenie z uzyskanego materiału "zestawu restauracyjnego" - kubeczków do picia, talerzyków, czyli przedmiotów przydatnych w gastronomii - w kuchni czy restauracji.
- W trakcie prac stwierdziliśmy, iż jednak niodegradowalne doniczki bardziej się przydadzą w codziennym życiu, będą praktyczniejsze - uzupełniają naukowcy.
Ich praca to doskonały dowód na to, iż nauka może realnie odpowiadać na wyzwania współczesnego świata i szukać przyjaznych dla środowiska alternatyw dla tworzyw sztucznych.
Opiekunka młodych naukowców - Ewelina Ganowicz wspierała uczniów na każdym etapie badań. Podkreśla, iż sukces nie przyszedł sam. Podczas gdy inni uczniowie odpoczywali, zespół spędzał długie godziny na próbach, analizach i dopracowywaniu każdego szczegółu eksperymentu. Uczniowie włożyli w ten projekt całe swoje serce, ogrom pasji oraz mnóstwo energii. I chociaż wymagało to wielu poświęceń, ciężka praca opłaciła się w stu procentach.








