Teściowa miała urodziny pierwszego stycznia. Pamiętam, jak dawno temu wybraliśmy się do niej z wizytą i nagle zapytała:
Weroniko, czy jesteś w ciąży?
Zawsze miałam bardzo dobrą relację z teściową, Zofią. Od siedemnastu lat byłam żoną Piotra, a razem wychowywaliśmy dwóch synów. Pod koniec tamtego roku okazało się, iż spodziewałam się trzeciego dziecka. Planując wizytę u teściowej na jej urodziny, bardzo się denerwowałam, czy jej o tym powiedzieć.
Martwiłam się, bo mieszkaliśmy we czwórkę w maleńkim, dwupokojowym mieszkaniu w Warszawie, gdzie ledwie się mieściliśmy. Do tego miałam wówczas już trzydzieści osiem lat, co na ciążę nie jest mało. Najbardziej jednak bałam się, iż Zofia będzie mnie z tego powodu oceniać.
Ale urodziny Zofii nadeszły i musiałam się zebrać w sobie.
Weszliśmy do jej mieszkania, a ona niemal od razu zaprosiła mnie do kuchni, żeby pomóc przy barszczu. Okazało się, iż Zofia była kobietą niezwykle spostrzegawcząwystarczyło na mnie spojrzeć i już wiedziała wszystko. choćby nie musiałam nic tłumaczyć.
Byłam zaskoczona jej przenikliwością, ale jeszcze bardziej zdziwiła mnie jej reakcja. Teściowa bardzo się ucieszyła i wyznała, iż od dawna marzyła o wnuczce.
Tak więc, z jej błogosławieństwem, latem tego samego roku urodziłam córkę. Po raz trzeci babcia okazała nam ogromną pomoc, troszczyła się o Małgosię i była wsparciem w każdej sytuacji. Zawsze ją za to ceniłam i traktowałam Zofię jak własną mamę.
Nadeszła kolejna zima i znów pojawiliśmy się u teściowej na urodzinach, tym razem już z małą księżniczką. Gdy Zofia zaczęła przygotowywać dużo ciasta, postanowiliśmy jej kupić nowy, porządny piekarnik.
Po uroczystości wracaliśmy z rodziną do domu, ale teściowa zatrzymała mnie na chwilę i poprosiła o uwagę, chcąc coś ogłosić.
Chciałam wam podziękować za wnuczkę zaczęła Zofia. Dlatego zamierzam przenieść się do waszego mieszkania, a wam oddać moje dwupokojowe.
Byłam kompletnie zaskoczona. Po raz kolejny przekonałam się, iż mam ogromne szczęście do dobrej i mądrej teściowej, która stała się moją przyjaciółkąa to przecież nieczęste w życiu.
I tak dalej żyliśmy szczęśliwie w jedności i zgodzie. Do dziś podziwiam Zofię i marzę, by kiedyś osiągnąć taką życiową mądrość jak ona.






