W akcję zamieszani byli: starosta, ksiądz, dyrektor centrum kultury w Piaskach i dyrektor PCPR. Chodzi o blisko 550 tysięcy , a choćby 70 milionów złotych

gostynska.pl 2 godzin temu

Powinniśmy przenieść się do 1992 roku, na teren Zespołu Szkół Zawodowych w Gostyniu, a konkretnie zajrzeć do ówczesnej IV klasy technikum mechanicznego. Wychowawcą był polonista Mirosław Sobkowiak, który opiekował się też zespołem redakcyjnym tworzącym szkolne pismo pt. Schizol.

- Na pewno słyszeliście o akcji Jurka Owsiaka zbierania pieniędzy dla dzieci z wadami serca. Już niedługo finał. To już ostatni dzwonek, żeby wspomóc ten cel. Pieniądze możecie wrzucać do naszej skrzynki, ale najlepiej przynoście je nam osobiście. Może skromna suma uratuje życie jakiemuś dziecku - czytamy w archiwalnym numerze Schizola, szkolnej gazetki, którą prowadziła grupa uczniów z ZSZ w Gostyniu.

W zespole redakcyjnym pracowali między innymi: Robert Marcinkowski (aktualnie gostyński starosta), Sebastian Nowak (obecnie dyrektor CKiB w Piaskach) oraz Jakub Przybylski (obecnie w klasztorze księży filipinów na Świętej Górze odpowiedzialny za kontakty z mediami). Jak wspomina dzisiaj współpracę z uczniami Mirosław Sobkowiak.

- Ci młodzi ludzie podejmowali różne aktywności. Organizowali między innymi w Zespole Szkół Zawodowych, za zgodą oczywiście i przy współpracy dyrekcji szkoły, różnego rodzaju koncerty, prezentujące różnego rodzaju muzykę. Rok przed pierwszym finałem [1992 rok] właśnie jeden z takich koncertów był organizowany - przypomina sobie Mirosław Sobkowiak, spoglądając w przeszłość.

Przeglądając archiwum Schizola znaleźliśmy informację o wydarzeniu - chodziło o koncert muzyki flamenco Witolda Łukaszewskiego z Kościana, który odbył się w szkolnej auli przy ul. Tuwima. Już wówczas z zainteresowaniem młodzież przyglądała się działalności Jurka Owsiaka.

W trakcie przygotowywania tego koncertu, pod auspicjami Towarzystwa Przyjaciół Chińskich Ręczników, 35 lat temu Owsiak rzucił hasło „uwolnić słonia” i zorganizowano happening, który zachęcał młodych ludzi w Polsce ogrodów zoologicznych podali informację, iż rzeczywiście zostali zasypani kartkami. To był sygnał, iż Jurek Owsiak ma jakiś wpływ na młodych ludzi. jeżeli chodzi o komiczne Towarzystwa Przyjaciół Chińskich Ręczników wszystkim chętnym, którzy chcieli się zapisać, wysyłał legitymację, którą tez dostałem. Podczas rozmów z młodzieżą, słuchaliśmy muzyki z Rozgłośni Harcerskiej - to rytmy dla młodych ludzi, głównie z obszaru punk rockowego. Kiedy wyszło na to, iż robi dla sławy, pojawiła się informacja, iż Owsiak utworzył Fundację Wielka Orkiestra Świątecznej pomocy i w ramach fundacji planował zakupić karetkę pogotowia dla Centrum Zdrowia Dziecka - wspomina Mirosław Sobkowiak.

Aktualnie jest dyrektorem PCPR, natomiast w 1992 roku pracował jako nauczyciel języka polskiego w ZSZ w gostyniu, był wychowawcą uczniów, tworzących gazetkę Schizol.

Młodzieży z „zawodówki” pomysł niesienia pomocy w taki sposób, jaki proponował Owsiak, bardzo się spodobał, a ogłoszenie o zbiórce Owsiaka zbiegło się w czasie z koncertem „od flamenco do rocka” organizowanym w ZSZ w Gostyniu w 1992 roku.

- Koncerty, które wówczas organizowała szkoła, oprócz tego, iż były odpowiedzią na potrzeby i zainteresowania młodych ludzi, to w swoich działaniach, jako opiekuna tej grupy młodych ludzi, zawsze starałem się jakiś dodatkowy element edukacyjny wprowadzić. Witek Łukaszewski z Kościana, grając na gitarze pokazywał różne możliwości instrumentu. Uczestnicząca w nim młodzież zobaczyła, ze na jednej gitarze można zagrać każdy rodzaj muzyki. Zaczynało się od flamenco - łącznie z pokazem tanecznym. Pamiętam, iż z Witkiem przyjechała tancerka flamenco. To był świetny koncert z prezentacją różnych brzmień - od muzyki klasycznej, przez flamenco, po punk-rockowe i rockowe brzmienia. Wszystko, co było możliwe na gitarze zagrał. Z popisami gry na tej gitarze, bo on potrafił tańczyć, podrzucić gitarę i złapać ją cały czas grając - opowiada Mirosław Sobkowiak.

Zaznacza, iż organizowane na początku lat 90. koncerty w ZSZ cieszyły się dużym zainteresowaniem i na frekwencję nie można było narzekać, mimo iż były to biletowane występy.

- Pieniądze wykorzystywaliśmy na pozyskiwanie, głównie kupowanie papieru na wydruk kolejnych numerów Schizola. Ale kiedy się ta pojawił pomysł Owsiaka ze zbiórką na zakup karetki, to stwierdziliśmy - nie pamiętam, kto rzuciła hasło, żeby pieniądze z koncertu flamenco Witka koncertu Witka podarować właśnie Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. A co więcej, jak opowiedzieliśmy Witkowi, iż cały dochód przeznaczamy na niesławną jeszcze wtedy fundację, to gitarzysta garść otrzymanej za koncert gaży, po wynagrodzeniu tancerki, wrzucił do puchy czy, które wykonali chłopacy. I całą tę kwotę przesłaliśmy do fundacji. I tak, trochę nieoficjalnie, spontanicznie bardzo, bo nikt nie wiedział, iż co się wydarzy, nie przewidywano, iż fundacja Owsiaka się rozrośnie, iż wielkie świąteczne granie to będzie cykliczna akcja jako finał WOSP, iż u tworzy takie święto dobroci narodowej. Zresztą sam Jurek mówił, jak się potem z nim spotykałem, iż on w ogóle planował, iż to będzie jednorazowa zbiórka, choćby planowali dołożenie pieniędzy z Fundacji do karetki. Ale pozytywny odzew akcji sprawił, iż pociągnął to dalej - opowiada Mirosław Sobkowiak.

W samej szkole - co można przeczytać w archiwalnych wydrukach pisma Schizol - młodzi ludzie zebrali blisko 550 000 zł.

Idź do oryginalnego materiału