Kiedy Robert wyruszył do wojska, Zuzanna obiecała wiernie na niego czekać. I dotrzymała słowa pisała do ukochanego listy pełne namiętnych wyznań miłości, ozdabiała je kolorowymi rysunkami kwiatów i serduszek, a pod koniec każdego listu, tuż obok słowa buziak, stawiała odcisk ust. Kochała go naprawdę bezgranicznie z całą szczerością, jaką potrafi dać tylko młode serce. Kiedy go nie było, każda minuta wydawała się jej wiecznością.
Dlatego Zuzanna do tej pory nie może zrozumieć, iż Robert mógł ją tak skrzywdzić.
Serce mówiło jej, iż to niemożliwe, by tak po prostu o niej zapomniał. A kiedy ukochany przestał odpisywać na jej listy, a potem napisał w kilku słowach, iż powinna o nim zapomnieć, musiała pogodzić się z rzeczywistością.
Zuzanna wyszła za mąż za pierwszego mężczyznę, którego napotkała na swojej drodze. Bez miłości, oczywiście. Jej serce, zdeptane i złamane, zamknęło się na dobre. Nikogo nie mogła pokochać tak, jak Roberta.
Pewnego dnia Zuzanna była w kuchni, kiedy usłyszała dzwonek do drzwi. Tak jak zwykle w fartuszku i kapciach podeszła, by otworzyć. Przed jej oczami stanął dorosły już Robert, w mundurze oficerskim.
Nie wierzyłem, iż naprawdę wyszłaś za mąż, więc chciałem się upewnić. Ale widzę, iż to prawda w jego oczach było tyle bólu, iż można się było spodziewać łez teraz już wiem, dlaczego nie odpisywałaś na listy…
Odwrócił się, żeby odejść, ale Zuzanna zatrzymała go mocnym głosem.
Jak możesz tak mówić? To przecież ty napisałeś, żebym o tobie zapomniała kobieta nie pojmowała, czy on ją oskarża, czy sam się tłumaczy.
No i co? zapytał po chwili milczenia Tak, tydzień temu wysłałem ostatni list z jednostki, z nadzieją, iż na mnie czekasz…
Zuzannie zawiązał się supeł w gardle. Nie pozwolił jej powiedzieć ani słowa. Łzy spływały po policzkach, głowę przepełniały pytania: Jak to możliwe? Dlaczego tak się stało?.
Jeszcze tego samego dnia Zuzanna poszła do rodziców. Przeczuwała, iż wiedzą o wszystkim więcej niż ona. Nigdy nie akceptowali Roberta, bo nie miał zbyt dużo pieniędzy.
Przepraszamy cię, córciu. Chcieliśmy, żeby powiodło ci się lepiej w życiu. Wiemy, jak to jest, kiedy brakuje na słodycze dla dzieci. Sami przez to przeszliśmy i marzyliśmy, byś miała lepiej mówiła mama przez łzy, a ojciec kiwał głową.
Ale wy przecież nie patrzyliście na brak pieniędzy, tylko pokochaliście się i pobraliście dlaczego więc chcieliście złamać moje życie? Jak mogliście mi to zrobić? Zuzanna nie kryła żalu.
Proszę matka podała jej plik listów.
Zuzanna zabrała się za czytanie ich w swoim pokoju, szlochając tak głośno, iż aż echo odbijało się od ścian. W ostatnim liście od Roberta znalazła zasuszonego przebiśniega a obok napis: Długo go szukałem, ale znalazłem dla Ciebie.
Wieczorem Zuzanna odbyła poważną rozmowę z mężem, który poza pracą, zarabianiem pieniędzy, spotkaniami z kolegami a być może i z innymi kobietami, jak sugerowali sąsiedzi nie dostrzegał praktycznie nic poza sobą. Rozeszli się cicho, bez awantur.
Po raz pierwszy w życiu Zuzanna przestała bać się nocy i samotności. Wyszła na spacer po mieście, czując, iż ma cel. Już się nie bała szła do domu mężczyzny, który naprawdę ją kochał i którego ona nigdy nie przestała kochać.
Po pewnym czasie wszystkie żale i nieporozumienia zostały zapomniane. W rodzinie Zuzanny i Roberta dorasta dwóch jasnowłosych synów. Dziadkowie są szczęśliwi, iż mają wnuków. Wszyscy już wiedzą: największym skarbem jest szczera miłość w domu…










