Cześć, słuchaj, muszę Ci opowiedzieć, co się dziś u mnie działo. Byłam po zebraniu w przedszkolu w Warszawie, a nauczycielka znowu narzekała na Wojtka nie odrabia prac domowych, marudzi i tak. Ostatnio wydaje się być zupełnie rozproszony, niczego nie mówi. Chciałam, żeby Michał, mój mąż, pogadał z nim, bo przecież to ojciec.
Nagle zobaczyłam samochód Michała zaparkowany przy drodze. Pomyślałam, iż przyjechał mnie odebrać ale co? Ktoś naprawdę się o mnie zatroszczył! Poszybowałam szybkim krokiem, zatrzymałam się obok auta. Michał wyszedł z bukietem w ręku, podszedł do nieznajomej dziewczyny, przytulił się, wziął kwiaty i razem wsiadli do samochodu i odjechali.
Zastanawiam się, kim ona była. Wysoka, ciemnowłosa, w krótkiej spódniczce kompletnie inna niż ja, krótsza i blond. Michał wspominał, iż zostanie po godzinie w biurze nad nowym projektem, trzeba przedyskutować strategię z zespołem. Czy to znaczy, iż ta dziewczyna jest koleżanką z pracy? Po trzynaście latach małżeństwa nigdy nie wątpiłam w jego wierność. Ślubiliśmy zaraz po studiach, rodzice Michała podarowali nam małe mieszkanie w dzielnicy Mokotów, bo byli dobrze sytuowani. Trochę nas rozpieszczali, a ja zawsze byłam w ich dobrej łasce.
Mój ojciec, ze względu na zdrowie, odszedł ze stanowiska dyrektora, a Michał go zastąpił. Najpierw było ciężko, potem przyzwyczaił się, szanowali go podwładni i zarabiał przyzwoite pieniądze. Kupiliśmy małą willę pod Warszawą, jeździliśmy tam w weekendy, zapraszaliśmy przyjaciół i rodziców. Czasem wyjeżdżaliśmy za granicę. Michał proponował, żebym zrezygnowała z pracy, żeby zajmować się synem, ale nie chciałam być tylko gospodynią i nianią. Jako kardiolog czułam, iż moja praca ma sens pomagam ludziom.
Teraz jednak odkryłam, iż ma romans. Płakałam gorącymi łzami, bolało mnie to tak bardzo. Co go tak pchnęło? Zawsze byliśmy przyjaciółmi, dzieliliśmy wszystko, a w małżeństwie wszystko układało się dobrze. Nie przypuszczałam, iż nagle znajdzie się jeszcze ktoś inny. Michał nigdy nie zerkał na inne kobiety, chociaż jest przystojny.
Wróciłam do domu i zaczęłam pouczać Wojtka.
Mamo, już mam tego dość, nie chce się słuchać twoich wykładów! krzyknął.
Co? Co ty mówisz? Ania Kowalska jest niezadowolona z ciebie. Rok szkolny dopiero się zaczął, a ty już zachowujesz się tak odparłam.
Będę się zachowywać, jak chcę! Taki sam jest tata! Teraz rozumiem, po co mu ta inna ciotka, bo tak go doprowadziłaś! wściekł się.
Wojtek nie rozumiał, o jaką ciotkę chodzi. Po chwili przyszedł do mnie po jednej z gazet i mówi:
Mamo, widziałem tatę w kawiarni z jakąś piękną dziewczyną. Nie zauważył mnie, kiedy przechodziłem obok. Co o tym myślisz?
Usiadłam na kanapie, przykryłam twarz dłońmi i płakałam.
Kochanie, nie płacz próbowałem go pocieszyć, ale od dziecka bał się moich łez.
Wojtek kontynuował:
No i dlatego tata ma inną ciotkę, nie? zadrżał.
Nie wiem, co to znaczy odpowiedziałam, a głos mi się załamał.
Wojtek podał mi chusteczkę. Otrzepałam oczy i przytuliła się do niego.
Porozmawiam z ojcem, niech powie wszystko wprost.
Dwie godziny później Michał wrócił do domu, wyglądał na zmęczonego i zamyślonego.
Marta, nie będę jadł kolacji, zjadłem z kolegami, idę pod prysznic i spać. Jestem wykończony powiedział.
Widziałam cię dałeś jej kwiaty, a potem odjechałeś. Przechodziłam tu w pobliżu przyznałam.
Michał zatrząsł się z szoku.
Widzisz? Nie wiedziałem, co powiedzieć. Mam relację z nową sekretarką, Anielą. Nie rozumiem, jak to się stało. westchnął.
I co zamierzasz zrobić? Odejdziesz od nas? zapytałam.
Marta, nie chcę odejść, ale przyciąga mnie to tak silnie, jakby ktoś mnie zahipnotyzował. Kocham cię, ale nie mogę przestać myśleć o niej. Nie jest to wina twoja. Po prostu czuję się jak piętnastoletni chłopak. wyznał.
Powiedział, iż to on poprosił o pomoc przy wprowadzaniu dokumentów do domu Anieli, spotkał jej mamę, zjadł obiad w ich domu. Nie chciał odmawiać, bo nie chciał sprawić przykrości. choćby nie myślał, iż zakocha się. Zabrali mnie ze sobą do jej domu, jedli ciasto ze śmietaną i pili herbatę. Potem po prostu… tak się stało.
Rozpocząłem się mylić i spotykać z nią, a w naszym domu było już nie tak. Przeprosiła mnie, iż to jej wina, iż przyciągnęła mnie swoją magią. Wtedy się rozstałem.
Przepraszam, nie mogę już tak żyć. Nie zostawię syna, będę płacił alimenty. Mieszkanie was zostawię, a samochód i działkę zatrzymam. powiedział.
Wszystko już rozplanował? Daj mu to, co chce? odparłam. Młoda dziewczyna ją łatwo odpuści i rzuci cię. Myśl, iż to dobry pomysł, a po co marnować rodzinę?
Następnego dnia Michał spakował rzeczy i wyjechał, kiedy nie było nas w domu. Zostawił Wojtkowi list, w którym próbował wyjaśnić swoje postępowanie.
Patrzyłam na puste wieszaki w szafie i serce mi pękało. Mój mąż nas zostawił, a ja kochałam go od zawsze. Nigdy nie stawiałam pieniędzy ponad rodzinę. Teraz trzeba iść dalej.
Dzwoniła do mnie teściowa, Olga Stanisława.
Marta, Michał wszystko wyznał. Co się stało? Kryzys wieku średniego? Co mu ta dziewczyna dała? pytała, płacząc.
Nie wiem, Olga, wiem tylko, iż on myśli, iż wie, co robi. Wojtek przyjął tę decyzję, ale jest bardzo zły. odpowiedziałam.
Po dwóch tygodniach Michał wrócił, ale Wojtek nie było w domu.
Hej, Marta, muszę coś odebrać. Czy mogę wpaść? zapytał.
Oczywiście, wchodź. odpowiedziałam, a ja zobaczyłam, iż wygląda słabo, ma worki pod oczami i schudł.
Wojtek nie odbierał telefonów, pewnie był zdenerwowany. Zapytałam go trochę ironicznie:
Co, młodsze dziewczyny wyciskają ci wszystkie soki? rzuciłam.
Michał odpowiedział, iż czuje się kiepsko, jest zmęczony, apatyczny i nie chce już z Anielą być.
Zabierz swoje rzeczy i wyjdź. Co z rozwodem? zapytał.
Nie chcę rozwodu, nic nie chcę westchnął i usiadł na krześle, trzymając głowę w dłoniach.
W końcu wyszedł i odszedł z torbą, a ja zobaczyłam, iż naprawdę jest chory.
Na pracy pogadałam z koleżanką pielęgniarką, Tamara, i opowiedziałam jej o wszystkim. Tamara zaproponowała, iż odwiedzimy starą sąsiadkę babcię Lenę, którą uważała za zielarkę.
Nie wierzę w takie brednie, jestem lekarzem, nie w czary odpowiedziałam, ale Tamara namówiła mnie, żebyśmy zabrali zdjęcie Michała, na wszelki wypadek.
Poszłyśmy do domu Leny. Kobieta siedziała w szlafroku, na głowie miała chustkę. Nie wyglądała jak czarownica, raczej zwykła staruszka. Lena wzięła zdjęcie, zamknęła oczy i zaczęła coś szeptać. Ja trzymałam się, żeby nie wybuchnąć śmiechem.
To nie on odszedł do niej, on cię kocha mówiła, a ja wybuchnęłam śmiechem.
Lena wyjaśniła, iż Aniela używała zaklęcia przy jedzeniu, żeby przyciągnąć go. Mają na tym pieniądze, nie ma innego wyjścia dodała. Zapytałam, co zrobić.
Mogę zdjąć zaklęcie, ale muszę zabrać go z dala od nich. Nie biorę za to pieniędzy, po prostu pomagam odpowiedziała.
Zgodziłam się, chociaż miałam wrażenie, iż to wszystko to bajka. Lena dała mi modlitwę, kazała wnieść zdjęcie do domu i odczytać ją przed obrazem Matki Boskiej w kościele.
Po tygodniu sytuacja Michała się polepszyła. Tamara była zadowolona, iż w końcu widać efekty. Wojtek znów się uśmiechał, a my z Anielą już nie musieliśmy się martwić.
I tak to było, kochana. Trochę magii, trochę serca i trochę polskich realiów. Trzymaj się i daj znać, co u Ciebie. Pozdrawiam serdecznie.











