Wielu nauczycieli rezygnuje z wyjść poza szkołę. "Od wycieczek są biura podróży. Nauczyciele powinni uczyć"

gazeta.pl 2 godzin temu
Temat wycieczek szkolnych znów wraca. Głosy podnoszą coraz częściej nie sami nauczyciele, ale także i rodzice. Jedni uważają, iż powinno być to wpisane w obowiązki szkoły, inni, iż bez klasowych wyjść też da się przekazać wiedzę. "Od wycieczek są biura podróży. Nauczyciele powinni uczyć" - napisała jedna z internautek w komentarzu pod artykułem udostępnionym na stronie facebookowej eDziecko.pl.Szkoły przestały organizować wycieczki, a jeżeli przez cały czas to robią, są w zdecydowanej mniejszości. Powód? Jak zawsze pieniądze. Jednak tu już nie chodzi tylko o dodatkowe wynagrodzenie dla nich, ale fakt, iż "zabierają pieniądze kolegom". Twierdzą, iż o ile klasa pojedzie na wycieczkę, to nauczyciele, którzy zostali w szkole z pustym okienkiem, nie otrzymają wynagrodzenia za godziny ponadwymiarowe. "Nauczyciele nie chcą jeździć na wycieczki nie z chęci otrzymania dodatkowych pieniędzy, ale z powodu tego, iż przez nierozsądne sposoby rozliczeń zabierają w ten sposób pieniądze kolegom, którzy w tym czasie mieliby z klasą zajęcia" - pisze w liście do naszej redakcji pan Jakub.
REKLAMA






Zobacz wideo

Marcin Józefaciuk: Nauczyciele nie tylko chcą pieniędzy, oni chcą godnych warunków pracy



Wycieczki szkolne w ogniu krytyki. Poszło o pieniądzeJuż jakiś czas temu pojawiły się głosy środowisk nauczycielskich o tym, iż szkolne wycieczki są odwoływane. ZNP poinformował, iż ma sygnały z poszczególnych szkół o tym, iż nauczyciele bądź też całe grona pedagogiczne wstrzymują wyjścia klasowe, głównie z powodu zmian w rozliczaniu godzin ponadwymiarowych.Z początkiem września 2025 roku weszła w życie część przepisów tzw. dużej nowelizacji ustawy Karta Nauczyciela, w tym dotyczące sposobu rozliczania godzin ponadwymiarowych. Otóż po tych zmianach nauczyciele, którym przepadną lekcje w czasie np. wyjazdu klasy, nie dostaną za nie pieniędzy (nauczyciel jest w szkole, jest gotowy do pracy zgodnie z przydzielonymi mu godzinami ponadwymiarowymi, ale nie ma uczniów, bo są na wycieczce). Krótko mówiąc - kiedy uczniowie są poza szkołą (kilkudniowa wycieczka klasowa, wyjście np. do instytucji kultury), a nauczyciel zostaje z pustym planem zajęć, jego wynagrodzenie jest pomniejszane. 16 października 2025 roku resort edukacji wydał komunikat, w którym podał, iż zasadą jest, iż wynagrodzenie przysługuje za pracę wykonaną, czyli za przydzielone i zrealizowane zajęcia dydaktyczne, wychowawcze lub opiekuńcze. MEN przewidziało jednak dwa wyjątki, w który nauczyciel, chociaż nie zrealizował godzin (bo klasa wyszła na wycieczkę), może dostać za nie pieniądze. Taka decyzja zależy jednak od dyrektora. Nauczyciel, który nie może zrealizować zaplanowanych godzin ponadwymiarowych z przyczyn dotyczących szkoły, np. z powodu wyjazdu klasy na wycieczkę, może mieć przydzielone doraźne zastępstwo, za które przysługuje wynagrodzenie w takiej samej stawce, jak wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe, lub może mieć przydzielone zajęcia opiekuńcze i wychowawcze uwzględniające potrzeby i zainteresowania uczniów na terenie szkoły i wtedy zachowa prawo do wynagrodzenia za godziny ponadwymiarowe. Organizacja pracy szkoły należy do kompetencji dyrektora szkoły– czytamy w komunikacie MEN.O tym pisaliśmy na naszym portalu, przytaczając rozmowy z nauczycielami, którzy stawiają sprawę jasno. Nie jeżdżą na wycieczki, bo po pierwsze nikt im nie zapłaci za dodatkowe godziny spędzone w pracy. Po drugie - nie chcą zabierać kolegom pieniędzy. Pod jednym z takich artykułów, udostępnionym na naszym profilu facebookowym, rozgorzała dyskusja na temat szkolnych wycieczek i innych wyjść klasowych.


"Od wycieczek są biura podróży. Nauczyciele powinni uczyć. Dzisiaj zamiast nauki, są imprezy, kino, wyjazdy, festyny itp. Od tego jest kultura, nie edukacja" - pisze jedna z komentujących osób. "A ja myślę, iż nie jeżdżą, bo dzieci są wredne, a rodzice jeszcze gorsi. Ten chce jechać tu, a tamten tam, tej mamusi to się nie podoba, a tej tamto. Rodzice czasem mają problem z ogarnięciem i dopilnowaniem jednego czy dwójki dzieci, a nauczyciel ma ich dużo więcej na swojej głowie. Jak dla mnie to niech siedzą w szkole, a rodzice niech sami ogarniają wszelkie wycieczki swoim dzieciom" - wtóruje jej kolejna internautka. Hejt na nauczycieli? "Cierpią uczniowie"- W naszej szkole temat wycieczek na razie jest zawieszony. Nikt o nich nie rozmawia, o nic nie pyta. Pieniądze ponoć jakieś mają się pojawić. Niby fajnie, ale szczerze przyznam, ja już mam dosyć tej całej nagonki na nas. Jestem zmęczona - zaznacza w rozmowie z naszym portalem młoda nauczycielka historii z Torunia. Jak jedziesz na kilkudniową wycieczkę w swoim czasie wolnym, opiekujesz się dziećmi, dbasz o ich bezpieczeństwo, to potem słyszysz, iż czemu ja marudzę, jak za wszystko płacą mi dzieci i ich rodzice. Jadę sobie na drugi koniec kraju, zwiedzam muzea, korzystam z atrakcji. Mam wszystko za darmo i jeszcze chcę za to pieniędzy? No śmiech na sali. Jak mówię dość i chcę tak jak każdy pracować, a po pracy mieć czas dla siebie i rodziny, to też źle, bo przecież jestem egoistką i nie zabieram dzieci na wycieczkę, bo mi się nie chce. Kiedy pójdziemy po rozum do głowy, przestaniemy skakać sobie do gardeł? W tym wszystkim cierpią tylko uczniowie- kwituje dosadnie moja rozmówczyni. A Ty? Co myślisz o wynagrodzeniach dla nauczycieli? Czy Twoim zdaniem nauczyciel, który przyszedł na lekcje, ale ta się nie odbyła (klasa na wycieczce), powinien otrzymać pieniądze? Napisz: anita.skotarczak@grupagazeta.pl. Gwarantuję anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału