Babcia mała wnuczka
Mam mamę, a mam też przyjaciółkę Grażynę. To właśnie ona jest matką małej dziewczynki, która stała się moją przyjaciółką.
Nasza wspólna podróż na wakacje w Sopocie skończyła się ciążą, a później porodem. Na świat przyszła Kasiuś, mała, opalona, z czarnymi oczkami.
Grażyna pracowała, a jej córka opiekowała się dzieckiem, ale wieczorami szukała oddechu od codzienności. Czasem przyprowadzała kogoś do domu. Babcia wiedziała o tym, ale nie wtrącała się w sprawy córki.
Gdy Kasiuś skończyła pięć lat, Grażyna oznajmiła, iż wyjeżdża do mężczyzny. Nie wiedział jeszcze nic o dziecku. Prosiła mamę, żeby dziewczynka mogła zamieszkać z nią.
Babcia musiała zamknąć pracę i przejść na niską emeryturę. Grażyna od czasu do czasu dorzucała pieniędzy na kartę.
Kasia bardzo tęskniła za mamą. Patrzyła rozpaczą przez okno, podskakując przy każdym szmerze w korytarzu. Grażyna pojawiała się coraz rzadziej, przelewając środki na kartę.
Pewnego dnia postanowiła odwiedzić córkę. Kupiła prezenty, słodycze i przyjechała pod wieczór, kiedy Kasia po kąpieli siedziała w piżamie i oglądała swój ulubiony program Bajki na dobranoc.
Gdy usłyszała głos mamy, wskoczyła z kanapy i rzuciła się w ramiona Grażynie, mocno obejmując ją za szyję:
Mamusiu, kocham cię! Tak tęskniłam!
Kasiu, mamo boli, puść ręce. Ja też cię kocham odpowiedziała.
Jednak dziewczynka trzymała się tak kurczowo, iż babcia ledwo ją odciągnęła. W końcu Kasia objęła mamę po kolanach:
Nie odejdziesz? Nie zostawisz mnie już? Będziemy razem, na zawsze?
Poczekaj jeszcze, Kasiu, zaraz cię przyjdę odebrać. Teraz muszę iść odparła Grażyna.
W tym momencie siedziałem w kuchni, a łzy leciały strumieniami. Grażyna szukała w apteczce walerianu.
Grażyna pożegnała się, zamknęła drzwi. Kasia siedziała na podłodze, ręce złożone na kolanach, nie płakała, po prostu patrzyła w jedną pustą przestrzeń.
Mamo mnie nie kocha, zostawiła mnie. Nie mam taty. Wszyscy mają rodziców, a ja nie mam.
Kochanie, ja tu jestem powiedziała babcia, podnosząc Kasię z podłogi.
Kasia przytuliła babcię, położyła głowę na jej ramieniu.
Babciu, opowiesz mi bajkę o kogutku i lisiczce?
Oczywiście, zaraz położę cię i opowiem.
Skinąłem ręką w stronę Grażyny, iż odchodzę, a ona odpisała mi wzrokiem.
Niech Bóg da zdrowie babci, by mogła wychować wnuczkę. Może mama jeszcze się obudzi. W życiu zdarzają się różne rzeczy.
Miałem kiedyś, w czasach PRL, przypadek, kiedy kobieta spotkała się z mężczyzną i nie powiedziała mu o dziecku. Po roku wszystko wyszło na jaw, kiedy potrzebowała pomocy medycznej. Mężczyzna, dowiedziawszy się, jak potraktowała swoje dziecko, rzucił ją. Powiedział, iż taka matka nie jest potrzebna jego przyszłym dzieciom.
Trzeba wierzyć w lepsze jutro.











