O WSKZ we Wrocławiu zrobiło się naprawdę głośno. Wszystko przez szokujące doniesienia "Newsweeka" o systemie, który ma tam funkcjonować. Pojawiły się choćby głosy, iż to, co działo się w Collegium Humanum, "to pikuś" w zestawieniu z tym, co można zobaczyć w stolicy Dolnego Śląska.
Sprawę w naTemat poruszył już także Marcin Kusz. Zaliczenia studiów na wrocławskiej uczelni – jak wynika z przywołanych relacji – miały być całkowicie online. Niektóre osoby twierdziły, iż ważne było tylko "odhaczanie" treści w systemie, a potem rozwiązywanie testów cząstkowych, do których można podchodzić wielokrotnie.
Poważne zarzuty wobec WSKZ we Wrocławiu. Mamy stanowisko uczelni
Finalną częścią zaliczeń miały być testy końcowe. Jednak tam też można podobno "strzelać" do skutku. Tak przynajmniej wynika z doniesień niektórych studentów. Kontrowersje wywołała także kontrola w WSKZ przeprowadzona przez ministerstwo nauki, której wyniki były miażdżące.
Momentalnie pojawiły się więc wątpliwości co do wartości, jakie mają takie studia i co oznaczają w obiegu dyplomów. Doniesienia o "zaliczeniu semestru w godzinę" wołały takie poruszenie, iż sprawę postanowili wyjaśnić przedstawiciele WSKZ.
Zdaniem uczelni wygląda to inaczej. W oświadczeniu przesłanym redakcji naTemat.pl czytamy, iż "materiały edukacyjne zawarte na platformie e-learningowej są podzielone na tematy i lekcje". "Platforma monitoruje tzw. 'focus' słuchacza na danym materiale dydaktycznym i zlicza poświęcony czas na jego realizację. jeżeli słuchacz w danym momencie studiuje materiał dydaktyczny, wtedy jest odpowiednio o tym notyfikowany, a jego 'focus' jest aktywny i czas poświęcony na naukę jest zliczany" – tłumaczą władze uczelni.
Przedstawiciele WSKZ przekonują również, iż aby ukończyć u nich studia podyplomowe, trzeba spełnić "wszystkie wymagania przewidywane dla danego zakresu studiów", w tym zakres czasu poświęconego na naukę. Niespełnienie wymagań ma skutkować brakiem podstaw do wydania świadectwa.
Sprawa budzi kontrowersje. Pojawiły się jednak też głosy studentów, którzy bronią WSKZ. W wiadomości do naszej redakcji jedna ze studentek napisała, iż musiała wybrać taką formę nauki online przez swoje miejsce zamieszkania i sytuację życiową. Przyznała, iż studiowała w przeszłości stacjonarnie 4 lata i tamta uczelnia była zdecydowanie gorsza pod względem poziomu przekazywanej wiedzy od WSKZ we Wrocławiu. "Są tacy, którzy chcą papierku i tacy, którzy przychodzą po wiedzę. I żadna uczelnia tego nastawienia nie zmieni" – zwróciła uwagę studentka.








.jpg)


