Wygodne babcie Danuta Wojciechowska obudziła się od śmiechu. Nie był to cichy chichot czy dyskretne parsknięcie, ale głośny, rubaszny rechot, kompletnie nieprzystający do szpitalnej sali, a którego przez całe życie nie znosiła. Śmiała się współlokatorka z łóżka obok, trzymając przy uchu telefon i wymachując wolną ręką tak, jakby rozmówca mógł ją zobaczyć. Hanka, ty jesteś […]