Wypunktowała zachowanie rodziców na szkolnych czatach. "Polecam podpisywać rzeczy"

gazeta.pl 2 godzin temu
Zachowania niektórych rodziców na szkolnych czatach potrafią rozśmieszyć do łez. Te dyskusje, drobne dywagacje, a czasem i pretensje pokazują, jak bardzo zmieniła się komunikacja między dorosłymi.Użytkowniczka Instagrama @MilanaBijata, matka sześciorga dzieci, z typowym dla siebie poczuciem humoru pokazała, jak rodzice rozmawiają ze sobą przez komunikator na wspólnych klasowych czatach. W filmiku parodiuje sytuacje znane chyba każdemu, kto ma dziecko w wieku przedszkolnym lub szkolnym - od przypominania o składkach, po poszukiwanie zaginionych przyborów.
REKLAMA






Zobacz wideo

W szkołach chcą zabierać telefony nie tylko uczniom, ale i nauczycielom



"Polecam podpisywać rzeczy"Pani Milana w swoim filmiku parodiuje rodzica przypominającego o uregulowaniu składki za wycieczkę, a potem pokazuje, jak zachowują się kolejne matki odpisujące na taką wiadomość: Za Marcela poszło wczoraj. Padają też doskonale wszystkim znane wiadomości w stylu: Znalazł ktoś może piórnik Kornelki? I błyskawiczna riposta: Polecam podpisywać rzeczy. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej, bo komentarze, które pojawiły się pod postem pokazują, iż takich zabawnych sytuacji jest więcej. TRENER: Proszę o informację, kogo nie będzie na treningu. MAMA MAĆKA: Maciek będzie- opisuje jeden z mężczyzn. Takie sytuacje pokazują, iż szkolne grupy na Messengerze stały się areną drobnych dramatów i codziennych absurdów. Niektórzy internauci wracają wspomnieniami do czasów, gdy komunikacja między rodzicami była znacznie prostsza i spokojniejsza. "Zero przesady. Aż tęskno za czasami, gdy do komunikacji z rodzicem służyły wywiadówki i zeszyt do korespondencji."


Nie brakuje też głosów nawiązujących do kryzysu egzystencjalnego. "Ciekawi mnie, co tacy ludzie, których cała osobowość skupia się na grupie przedszkolnej/wczesnoszkolnej zrobią, jak to dziecko w końcu urośnie. To będzie jeden wielki kryzys egzystencjalny" - pisze jedna z kobiet. "Czasem wyłączam dźwięki"Swoją historią podzieliła się też z portalem eDziecko pani Aniela, mama dwóch dziewczynek w wieku 9 i 11 lat. - Zastanawiam się, czy ci rodzice naprawdę nie mają nic innego do roboty. Na Messengerze mam dwie grupy rodziców z klas moich córek i czasami nie ma godziny, by ktoś nie napisał. Pytają dosłownie o wszystko: pracę domową, ubiór na bal przebierańców, gdzie kupić konkretny klej. A kiedy jest jakaś składka, wycieczka czy wyjście do kina, powiadomienia dzwonią non stop. Czasami wyłączam dźwięki, bo na niczym nie da się skupić. Zachowują się tak, jakby nie mogli od dziecka czegoś się dowiedzieć albo sami pokombinować - wyznaje.A jak to wygląda w Twoim środowisku? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału