Jesienią przedszkolna szatnia zamienia się w poczekalnię do przychodni, a niektórzy rodzice zdają się nie widzieć w tym nic złego. Rozumiem katar, sezonowe infekcje i trudności z organizacją opieki nad chorym dzieckiem, ale jest granica, której nie powinniśmy przekraczać. Bo kiedy do przedszkola trafia maluch z gorączką i kaszlem, cierpi nie tylko cała grupa, ale przede wszystkim on sam.