Otarłam dłonie o fartuch, wzdychając z bólu kręgosłupa, i ruszyłam ku drzwiom. Ktoś pukał cicho, ale już po raz trzeci. Byłam zajęta myciem okien, więc nie od razu usłyszałam. Za drzwiami stała młoda dziewczyna urokliwa, ale blada i wyraźnie wyczerpana.
Proszę pani Słyszałam, iż może pani wynająć pokój?
Ach, te plotkujące sąsiadki! Nigdy nikomu nie wynajmowałam.
Mówiono mi, iż ma pani wolne pomieszczenie
I co z tego? Lubię swoją samotność.
Przepraszam Powiedziano mi, iż pani iż pani pomaga potrzebującym.
Dziewczyna odwróciła się szybko, by ukryć łzy, i zaczęła schodzić po schodach. Jej ramiona drżały.
Wracajże, dziecko! Przecież cię nie wyganiam! Młodzież teraz od razu do płaczu. Chodź, herbatę zrobimy. Jak ci na imię? Możemy mówić po imieniu?
Kinga.
Księżniczka, co? Ojciec pewnie arystokrata?
Nigdy go nie poznałam. Wychowałam się w Domu Dziecka. Znaleźli mnie w kartonowym pudle pod kościołem.
Wzdrygnęłam się.
No to chodź, zjemy coś. Głodna jesteś?
Nie kupiłam drożdżówkę.
Drożdżówkę! O rany młodzi tylko fast foodami się żywią, a potem żołądki bolą. Siadaj, rosół jeszcze ciepły. I kompot świeży. Od śmierci męża gotuję za dużo stare przyzwyczajenie. Zjemy, a potem pomożesz mi wyczyścić witryny.
Pani Danuto czy mogłabym coś innego? Boję się wysokości jestem w ciąży.
O rety! Tylko tego brakowało. To dziecko z związku?
Ależ skąd! Jestem mężatką. Mój Władek też z Domu Dziecka. Wzięli go do wojska, ale na przepustce wpadł A gospodyni, jak się dowiedziała, wyrzuciła mnie natychmiast. Dwa dni szukałam miejsca
Westchnęłam ciężko.
No dobrze możesz spać w pokoju po Leszku. Pieniędzy nie chcę. Idź po swoje rzeczy.
Mam je tu w torbie pod bramą.
I tak zostałyśmy we dwie
Kinga kończyła szkołę krawiecką. Ja, Danuta Nowak, od pięciu lat na rencie po wypadku w fabryce, dziergałam serwety i swetry, które sprzedawałam na targu. Moje robótki cieszyły się uznaniem ażurowe jak mgła, rozchodziły się szybko. W soboty pracowałyśmy w ogródku, w niedziele ja szłam na mszę, a Kinga zostawała z listami od Władka. Często narzekała na bóle pleców i mdłości.
Pewnej jesieni, gdy zbierałyśmy ostatnie jabłka, Kinga nagle zbladła.
Idź do domu, dziecko poleciłam. Odpocznij, posłuchaj moich starych płyt.
Sama zostałam palić liście. Nagle usłyszałam krzyk:
Mamo! Mamo, chodź szybko!
Biegłam, zapominając o bolących kolanach. Kinga kurczowo trzymała się za brzuch. Sąsiad zawiózł nas swoim Syrenką do szpitala.
To za wcześnie! jęczała Kinga. Dopiero w lutym miałam rodzić! Mamo, módl się!
Całą noc błagałam Matkę Boską Częstochowską o ich ocalenie.
Rano pielęgniarka powiedziała:
Wszystko w porządku. Córka już śpi. Musi tylko zostać na obserwacji ma niedokrwistość.
Gdy Kinga wróciła, do białego rana opowiadała o Władku.
Znamy się od przedszkola. To więcej niż miłość on jest moją rodziną. Chcecie zobaczyć jego zdjęcie? O, tu drugi z lewej.
Przymrużyłam oczy. Zdjęcie było niewyraźne.
Przystojny skłamałam.
Dlaczego nazwałaś mnie wtedy mamą? zapytałam nagle.
W Domu Dziecka tak mówiliśmy do wszystkich ale gdy się boję, wraca ten odruch.
Rozumiem odparłam, gryząc wargi.
A pani dlaczego nie ma zdjęć męża?
Miałam synka zmarł jako niemowlę. Po tym nie mogłam już mieć dzieci. Mój Leszek był dla mnie całym światem. Gdy odszedł, schowałam wszystkie fotografie. Wierzysz mi, Kingo?
W Wigilię dekorowałyśmy choinkę, gdy Kinga nagle się skurczyła.
Dzwonić po karetkę!
Ale to dopiero w przyszłym miesiącu!
Widocznie się pomyliłam!
Siódmego stycznia, na Trzech Króli, urodziła chłopczyka. Nazwałyśmy go Leszkiem.
Pewnego dnia wróciłam z zakupów i zobaczyłam na stole zdjęcie w ramce. Uśmiechnęłam się.
Znalazłaś w końcu moje albumy?
O co chodzi? To zdjęcie Władka specjalnie powiększyłam.
Gdy wzięłam fotografię w drżące dłonie, serce zamarło mi w piersi. To nie był Leszek. Ale ten uśmiech te oczy
Kinga gdzie urodził się Władek?
Nie wiem. Przywieźli go do Domu Dziecka po katastrofie kolejowej pod Łodzią.
Zaczęłam gorączkowo przeszukiwać szafę. W końcu znalazłam stare zdjęcie.
Boże toż to Władek!
Ale to przecież pani mąż!
Nie, dziecko moje to mój syn. Mój Leszek. Zidentyfikowaliśmy źle. Kingo czy Władek ma znamię nad prawym łokciem? W kształcie serduszka?
Ma
Upadłyśmy sobie w ramiona, szlochając, podczas gdy mały Leszek kwilił w kołysce.





![PILNE: Gigantyczne wycofanie mleka dla niemowląt! Na liście Bebiko i Bebilon [PEŁNA LISTA PARTII]](https://olsztynnews.com.pl/wp-content/uploads/2026/02/Black-And-Red-Modern-Breaking-News-Instagram-Post_20251107_065724_0000-1-129.webp)






