Zakaz wstępu rodziców do SP10 tłumaczony m.in. „zagrożeniami hybrydowymi ze strony wrogiego państwa”

tarnobrzeg.info 1 tydzień temu

Radny Adrian Turek interpelował niedawno w sprawie zakazu wstępu rodziców na teren Szkoły Podstawowej nr 10. Teraz otrzymał odpowiedź, podpisaną co prawda przez wiceprezydenta Kalinkę, ale przedstawiającą opinię dyrektora placówki. Odpowiedź jest obszerna, ale niezupełnie dotyczy zadawanych pytań.

Radny powoływał się na zaniepokojonych mieszkańców i na oceny rodziców, iż wprowadzone ograniczenia idą zbyt daleko oraz utrudniają bieżącą współpracę ze szkołą.

Według Adriana Turka całkowity zakaz wstępu rodziców do szkoły jest niezgodny z prawem, bo nie istnieją przepisy zabraniające wejścia na teren placówki. Dyrektor mógłby wprowadzić mniej kłopotliwe rozwiązania, takie jak strefy dla rodziców, albo ograniczenie wstępu do szatni w ramach statutu szkoły. Adrian Turek przywołuje treść komunikatu na drzwiach szkoły, według którego zakaz wstępu osób postronnych to stosowanie zaleceń służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Według radnego rodzice nie są osobami postronnymi i mają prawo do kontaktu ze szkołą i osobistego odprowadzania i przyprowadzania dziecka, jeżeli takie są jego potrzeby.

Na zakończenie interpelacji Adrian Turek sformułował 5 poniższych pytań:

  1. Na jakiej podstawie prawnej wprowadzono zakaz wstępu rodziców do szkoły?
  2. Czy decyzja ta została podjęta przez dyrektora placówki samodzielnie, czy też była wynikiem wytycznych organu prowadzącego?
  3. Jakie przesłanki (np. względy bezpieczeństwa) uzasadniały wprowadzenie takiego rozwiązania?
  4. Czy Miasto planuje ujednolicenie zasad dotyczących wstępu rodziców do szkół prowadzonych przez gminę?
  5. Czy rozważane jest wprowadzenie rozwiązań pośrednich, które z jednej strony zapewnią bezpieczeństwo uczniów, a z drugiej nie będą nadmiernie ograniczać praw rodziców do kontaktu ze szkołą?

Radny i jednocześnie nauczyciel, oczekuje współpracy szkoły z rodzicami i wypracowania rozwiązań, które by nie powodowały wykluczenia rodziców w życia szkoły.

Według cytowanej przez wiceprezydenta Kamila Kalinkę odpowiedzi dyrektora SP10 zakaz wprowadzono z powodów wymienionych poniżej:

1. Konieczności zapewnienia bezpieczeństwa uczennicom i uczniom szkoły oraz jej pracownikom – jako środek do wypełnienia przez dyrektora szkoły jego podstawowego obowiązku wynikającego z przepisów prawa oświatowego;
2. Znanego Państwu (opisywanego w lokalnej prasie) incydentu, który miał miejsce w szkole – wtargnięcie do budynku i bardzo napięta sytuacja, potencjalnie niezwykle niebezpieczna, zakończona interwencją policji,
3. Przekonania o konieczności zachowania wzmożonej czujności zgodnie z wytycznymi Rządu RP, zaleceń władz oświatowych oraz lokalnej policji – w związku z ogólnie napiętą sytuacją wynikającą z toczącej się w Ukrainie wojny oraz zagrożeniem działaniami hybrydowymi ze strony wrogiego państwa. Nadmienia przy tym, iż wspomniane działania miały już miejsce w chwili wprowadzania zakazu i wiele szkół wprowadzało podobne rozwiązania.

Zakaz wchodzenia do szkoły został wprowadzony zarządzeniem dyrektora szkoły. Rodzice zostali poinformowani o powodach wprowadzenia tej regulacji w obszernej korespondencji poprzez e-dziennik, gdzie opisano precyzyjnie kontekst oraz zasady, na których wstęp do szkoły jest możliwy.

Oto wspomniane zasady:
1. Konieczność załatwienia formalności w sekretariacie, z dyrektorem lub wicedyrektorkami szkoły,
2. Umówione wcześniej spotkanie z nauczycielami;
3. Konieczność spotkania z panią intendentką celem załatwienia formalności związanych z obiadami.
4. Umówiony termin wizyty w gabinecie stomatologicznym (zasady ustalone z panią dentystką).
5. Sprawy nagłe wymagające bezwzględnej obecności rodzica lub opiekuna.
6. Indywidualnie wydane zgody na wchodzenie do szkoły dla tych rodziców lub opiekunów, których dzieci wymagają regularnej pomocy ze względu na stan zdrowia.
7. Pierwsze dwa – trzy tygodnie września (w zależności od układu kalendarza) dla rodziców i opiekunów dzieci klas pierwszych oraz podobny okres dla rodziców najmłodszych dzieci, które dołączają do nas w trakcie roku szkolnego.

W dalszej części dyrektor placówki informuje, iż personel służy pomocą w sytuacjach awaryjnych, takich jak np. zapomniana śniadaniówka lub strój na wf – takie rzeczy dostarczane są dzieciom do klas. Dodaje, iż nie jest możliwe wyznaczenie „strefy oczekiwania” dla rodziców wewnątrz budynku, ze względu na ilość odprowadzających (kilkaset osób), których tożsamości nie da się zweryfikować.

W sytuacji, gdy na zewnątrz panuje bardzo niska temperatura, oczekiwanie na zewnątrz może być uciążliwe. Jednak wiedząc, o której godzinie dziecko kończy lekcje, można przyjść właśnie na tę godzinę i nie narażać się na konieczność oczekiwania na mrozie. Nadmienię, iż w przypadku dzieci najmłodszych, w szatniach są panie (nauczycielki oraz panie z obsługi szkoły), które pomagają dzieciom w ubraniu się po zakończeniu zajęć – poucza i uspokaja dyrektor SP10.

Na koniec odpowiedzi Paweł Paradowski pisze, iż według niego, ograniczenie dostępu do szkoły spotkało się z przychylnym przyjęciem przez bardzo wielu rodziców, że otrzymał od nich wiele sygnałów, iż cieszą się z takiego rozwiązania i mają większe poczucie bezpieczeństwa swoich dzieci. Według dyrektora SP10 nasze przepisy są „i tak dosyć liberalne”, w porównaniu do wielu państw europejskich.

Dyrektor liczy na życzliwe zrozumienie ze strony rodziców i gotowość współpracy, które przyniosą efekt w postaci braku jakichkolwiek nieporozumień, które jeżeli występują, są zjawiskiem marginalnym, choć, co oczywiste, zasługują na uwagę i rozwiązanie. Zaznacza również, iż ograniczenie w dostępie do szkoły dla osób niebędących jej pracownikami cieszy się aprobatą Kuratorium Oświaty oraz Organu Prowadzącego.

Podsumowując:
Na pytanie 1 nie było odpowiedzi, trudno uznać „zarządzenie dyrektora” za podstawę prawną.
Nie ma również odpowiedzi na pytanie nr 2, nie dowiedzieliśmy się, czy za zakazem stoją jakieś wytyczne organu prowadzącego.
Można uznać, iż na pytanie 3 podano odpowiedź, aczkolwiek przywoływanie w tym kontekście „wojny na Ukrainie i działań hybrydowych ze strony wrogiego państwa”, czy dalej sytuacji „w wielu krajach europejskich” w przypadku tej akurat jednej z miejskich szkół brzmi dosyć oryginalnie.
Zabrakło odpowiedzi na pytanie nr 4, czy miasto planuje ujednolicenie zasad dotyczących wstępu rodziców do szkół.
Odnośnie rozważania rozwiązań pośrednich (pytanie nr 5) dowiedzieliśmy się, iż i tak nie są w tym przypadku możliwe do wdrożenia, zatem pewnie nie są rozważane.

W żaden sposób nie odniesiono się w odpowiedzi do kwestii traktowania rodziców jako „osób postronnych”, ani do ewentualnego istnienia „przepisów zabraniających wejścia rodzicom do szkoły„.

Już chyba tradycyjnie mamy zgodne powoływanie się autorów pytań i odpowiedzi na zupełnie przeciwstawne opinie rodziców. Do radnego Turka docierały głosy zaniepokojenia i oceny zastosowanych środków, jako nadmiernych i utrudniających funkcjonowanie, podczas gdy dyrektor Paradowski wspomina tylko o przychylnym przyjęciu i euforii rodziców ze zwiększenia bezpieczeństwa pociech.

Fot: przypadkowe, z SI

Idź do oryginalnego materiału