Zebrałem wszystkie rzeczy i spokojnie odszedłem, – skomentowała żona

polregion.pl 2 godzin temu

Zebrałem rzeczy i odszedłem w spokoju napisała żona wczoraj.

Nie obchodzi mnie twoje życie, Witek. Wszystko i tak jasne. Pakuj swoje bajeczki i lecij w cztery strony, niech to będzie do byłej, niech to będzie do obecnej.

Co to lecij? A co z Kostkiem?

Myślisz o Kostku? No właśnie Powinieneś myśleć o nim wcześniej, gdy zamiast pracować czy pomagać mi przy dziecku biegałeś po kołowrotkach, a nie teraz, kiedy go przypominasz.

Hej, Leri, czemu taka smutna? otworzył drzwi do rodzinnego domu brat naszej sąsiadki.

Seweryn przyjechał na urlop przedwczoraj i, jak wynikało z krzyków dobiegających z głębi mieszkania, już zdążył wprowadzić w domu trochę zamieszania, w przyjemnym tego słowa znaczeniu.

Cześć, Ciociu Lero! wybiegła na korytarz córka Seweryna, Jagoda, by sprawdzić, kto przybył.

Krzyki nie ustały.

Cześć, Jagódko. Kto tam wykrzykuje?

To Pawełek z Michałkiem bawią się zabawkami. Jak mali westchnęła pięcioletnia dziewczynka, składąc ręce na piersi. A przyniosłaś coś pysznego?

Przyniosłam, ale babcia ci później odda. Najpierw zupa, potem cukierki, pamiętasz zasady.

Pamiętam, pamiętam, z wami nie zapomnę Jagoda znowu westchnęła i odeszła do pokoju.

Krzyki ucichły, więc młodsi bracia, bliźniacy Pawełek i Michałek, już zdecydowali, w co zagrają, nie tłukąc się przy tym o siebie.

Co się stało? zapytał Seweryn, cicho obserwując dialog synowej i siostry, powracając do swego pytania.

Nie wiem choćby westchnęła Lera, położywszy torbę na stoliku, po czym zdjęła buty. Wydaje mi się, iż Witek mnie zdradza. A on mówi, iż to moja paranoja i muszę iść na terapię. Ale

Chodźmy do kuchni, opowiesz, co i jak.

Lera przytaknęła, rozebrała się i weszła do małego pomieszczenia. Seweryn od razu włączył czajnik, a jego młodsza siostra usiadła przy stole i zaczęła opowiadać.

Właściwie nie było za wiele do powiedzenia. Z Wiktorem poznali się pięć lat temu.

W poprzednim małżeństwie mężczyzna nie miał dzieci, po czym rozstał się z Valentyną, mówiąc, iż zostali przyjaciółmi.

Ta przyjaźń z czasem tylko bardziej drażniła Lerię.

On cały czas przed snem pisze do niej, rozumiesz? Leżę obok, syn śpi w sąsiednim pokoju, a on siedzi i czatuje.

Kiedy spotykaliśmy się, zawsze mnie zostawiał, żeby przywitać się z nią.

A ostatnio w pracy po prostu nie wraca na czas. Narzekam, iż z dzieckiem samemu trudno, przydałyby się dwie ręce, a on tylko mruczy o raportach.

Do tego ostatnio zaczyna na mnie atakować, mówiąc: Jak ci ciężko, skoro dziecko jest w przedszkolu, a ty w domu siedzisz.

A jak to w domu, skoro i ty pracujesz zdalnie?

On tłumaczy, iż zdalna praca to nic nie robić, siedzieć w domu i dostawać za to pieniądze.

To, iż ty za te pieniądze przepracowujesz osiem godzin, nie wyjeżdżając z domu, nikogo nie obchodzi westchnęła Lera.

A próbowałaś go prześledzić? Nie wiem, wpakować się w telefon i przeczytać, o czym on pisze, czy to z byłą, czy z kimś innym.

Co ty! przestraszyła się Lera. To już nie po ludzku, a poza tym

Co, jeżeli naprawdę wszystko to tylko moje wyobrażenia? Czy rozumiesz, jak to będzie wyglądało?

No tak, wiesz, jak wygląda rozmowa z byłą, kiedy między wami nic nie ma? odezwał się zza pleców głos Julii.

Żona Seweryna, najwyraźniej słysząc większość skarg Lery, położyła przed nią na stole telefon z otwartą konwersacją.

Co to?

Czatu z ojcem Jagody, Włodzimierzem. Czytaj, czytaj.

Nic tu nie ma do czytania. W ciągu miesiąca trzy krótkie wymiany: kiedy i o której przyjedzie po Jagodę, co jej kupi i kiedy przywiezie z powrotem.

Nieprawda, pozostało kartka z życzeniami na Dzień Matki i moje życzenia urodzinowe w tym samym formacie odparła sztucznie rozgniewana Julia. Zauważ, iż z Włodzimierzem też rozstaliśmy się w przyjaznych stosunkach.

Mamy wspólną córkę, którą on wychowuje razem ze mną, a nie tylko płaci alimenty.

Gdybym zamiast rozmawiać z Sewerynem przed snem pisała do Włodzimierza, myślę, iż już dziś dostałabym papiery rozwodowe, a nie wymówki o paranoi.

I Seweryn ma rację mogłabyś nad nim czuwać.

A jeżeli okaże się, iż tak naprawdę nic nie ma? Jak będę wyglądać, wyobrażasz to sobie?

I w ogóle może to rozpadnie nasz związek i będę winna własnej paranoi

O Boże, znowu zaczyna westchnął Seweryn, przyciskając dłoń do twarzy.

Mam pomysł pomyślała po chwili Julia.

Jaki?

Mąż wciąż wymówki o pracy podaje. Podejdź do jego szefa i zapytaj, jak długo to potrwa.

Nie z pretensją, a jakby z litości: Męża nie widuję, bo pracuje po nocach, musiałam zabrać Kostka ze sobą, bo nie miałam kogo zostawić, a do dentysty nie mogę się dostać, bo po pracy znika.

Obserwuj jego reakcję. jeżeli naprawdę ma nadmierne obciążenia w pracy, może puści cię trochę wcześniej, zlitować się.

A jeżeli nie ma pracy wyłoni się inny scenariusz.

Rada wydawała się Lerze sensowna, więc postanowiła ją wykorzystać. Znała już pana Kierownika Wszechoła Mikołaja, który często bywał w mieście, a jej znajomość z nim nie była przypadkowa.

Rozpocząć rozmowę nie było trudne. Pan Mikołaj sam zapytał, jak leci, na co Lera odpowiedziała natychmiast przywołaną frazą, skierowując dialog we adekwatnym kierunku.

Co się dzieje, panie Wszecholio? wyraził zdumienie. Witek zostaje po godzinach w pracy, nie ma życia prywatnego, cały wieczór przywiązany do Kostka.

A gdyby z przedszkola coś przywiózł i wziął zwolnienie? To już wtedy naprawdę nie ma wyjścia.

Kto trzyma go po godzinach? pytał Mikołaj z autentycznym zdumieniem. Witek przeciwnie zwalnia się już o czwartej, bo żona potrzebuje pomocy, ma odebrać syna z przedszkola i od czasu do czasu chodzić na zwolnienia, twierdząc, iż pomaga żonie.

Nie mam nic przeciwko, pracuje na czas, ale co to ma znaczyć? Czy on kłamie wprost w twarz? Zadzwonię do niego, Lero, jeżeli nie masz nic przeciwko.

Lera zadzwoniła do męża zwykłym tonem i zapytała, o której dziś wróci do domu.

Może odpuścisz trochę wcześniej? Choćby pogonić Kostka po parku, a ja posprzątam.

Lero, naprawdę nie mam czasu w parki. Mam istotny projekt, więc Szybki nasz szef obciążył mnie tak, iż czuję się jak wilk na wygnaniu.

Próbowałem z nim rozmawiać po ludzku: żona, dziecko, a on tylko dwie sprawy w głowie moje problemy.

Groził zwolnieniem, jeżeli nie przestanę wymagać specjalnego traktowania.

Groziłeś mi zwolnieniem? nie wytrzymał Seweryn. Czy moje problemy cię nie obchodziły? Dobrze, jutro ci coś załatwię

A co ci załatwię, obiecała Lera.

Rozmowa się zakończyła. Wiktor nie wrócił tej nocy, pojawił się dopiero rano.

Wiesz co zaczął mam taki problem

Nie obchodzi mnie twoje życie, Witek. Wszystko i tak jasne. Pakuj swoje bajeczki i lecij w cztery strony, niech to będzie do byłej, niech to będzie do obecnej.

Co to lecij? A co z Kostkiem?

Myślisz o Kostku? No właśnie Powinieneś pomyśleć o nim wcześniej, gdy zamiast pracować albo pomagać przy dziecku biegałeś po bałagan, a nie teraz, kiedy o niego wspominasz.

Ale ja

Zbierz rzeczy i idź w pokoju, ale

Po obiedzie zadzwoniła do niej teściowa. Nie po to, by pogodzić męża z drugą żoną, ale po to, by dać wiadomość o ciąży pierwszej tej samej Valentyny, z którą kiedyś Wiktor rozstał się jako przyjaciele, a później przyjaźń przerodziła się w ciążę, której brak kiedyś zrujnował ich małżeństwo.

I wiesz co? Cieszę się, iż tak się stało. Valka zawsze mi się podobała, a ty i twój nieco nieokrzesany syn Lera nie dokończyła, odrzucając słuchawkę.

W istocie to wszystko przestało jej zależeć mąż, jego była, przyszła żona i to, co się wokół nich działo. Liczyła się tylko ona i jej syn, a reszta była jak przewracane kartki, które trzeba odłożyć i zapomnieć, jakby nigdy nie istniały.

Jednak kartki nie chciały się przewrócić i po trzech latach przypomniały o sobie, gdy Kostek już szedł do szkoły.

Idź do oryginalnego materiału