Zgodziłam się opiekować dzieckiem mojej najlepszej przyjaciółki, nie wiedząc, iż to syn mojego męża – historia zdrady, która złamała mi serce i odebrała wszystko, co kochałam

newsempire24.com 12 godzin temu

Zgodziłem się zaopiekować się dzieckiem mojej najlepszej przyjaciółki, nie mając pojęcia, iż to dziecko mojego męża.

Moja najlepsza przyjaciółka, Weronika, zaszła w ciążę cztery lata temu. Wtedy moje życie było poukładane byłem żonaty, miałem stabilność, spokojny dom na przedmieściach Warszawy. Weronika była sama, bez partnera, bez zabezpieczenia finansowego. Pewnego dnia zadzwoniła do mnie, ze łzami w głosie. Powiedziała, iż nie wie, co zrobić z dzieckiem, bo musi wracać do pracy, a nie ma z kim zostawić córki. Poprosiła mnie o pomoc. Powiedziała:
Jesteś jedyną osobą, której ufam.

Zgodziłem się bez wahania. Z Weroniką znaliśmy się blisko od lat. Najpierw jej córka, Jagoda, zostawała u mnie tylko na kilka godzin. Z czasem te wizyty stawały się dłuższe. Kąpałem ją, karmiłem, usypiałem, nosiłem na rękach. Mój mąż, Marek, również się nią zajmował bawił się z nią, nosił na barana, kupował jej zabawki. Wydawało mi się to zupełnie normalne, choćby urocze.

Weronika często bywała w naszym mieszkaniu. Razem jedliśmy obiady, rozmawialiśmy. Czasem Marek rozmawiał ze mną w kuchni, a Weronika chwilę odpoczywała w sypialni. Nigdy niczego złego nie podejrzewałem. Ufałem obojgu bezgranicznie. Przez myśl mi nie przeszło, iż coś się dzieje za moimi plecami.

Dopiero z czasem zaczęły się dziać rzeczy, które dziś, patrząc wstecz, powinny być dla mnie oczywiste. Jagoda wyglądała zupełnie jak Marek te same rysy, uśmiech, choćby kształt nosa. Wmawiałem sobie, iż przesadzam. Pewnego dnia, gdy się bawiła, powiedziała do mnie tato. Weronika roześmiała się i stwierdziła, iż dzieci często się mylą. Ja też się roześmiałem, nie chciałem tego roztrząsać.

Cały świat rozsypał mi się w dniu, kiedy Jagoda poważnie zachorowała i dostała wysokiej gorączki. Weronika była wtedy poza Warszawą, a telefon milczał. Przestraszyłem się, zabrałem małą do szpitala. Marek pojechał ze mną. Na izbie przyjęć pielęgniarka poprosiła o dane ojca dziecka. Nikt nie zadawał podchwytliwych pytań, ale Marek, bez zastanowienia, podał swoje pełne imię i nazwisko.

Spojrzałem na niego natychmiast. Zapytałem:
Dlaczego to powiedziałeś?
On odpowiedział:
Nie wiem… byłem zdenerwowany.
Ale jego twarz mówiła mi coś zupełnie innego.

Kiedy wyszliśmy ze szpitala, na parkingu postanowiłem postawić sprawę jasno:
To twoje dziecko?
Najpierw zaprzeczył. Powiedział mi, iż zwariowałem, iż w ogóle mogłem coś takiego pomyśleć. Wciąż pytałem, z uporem maniaka. W końcu zamilkł i spuścił głowę. Ta cisza powiedziała mi wszystko.

Jeszcze tego samego wieczoru zadzwoniłem do Weroniki i poprosiłem, żeby przyszła od razu. Gdy przyszła, zapytałem wprost:
Jagoda jest dzieckiem Marka?
Weronika natychmiast rozpłakała się i przyznała: tak. Powiedziała:
Nigdy nie chciałam cię skrzywdzić.

Odpowiedziałem jej:
Zostawiłaś mi do opieki swoje dziecko i choćby nie powiedziałaś prawdy.

Weronika przyznała, iż kiedy zaszła w ciążę, Marek poprosił ją, żeby mi nic nie mówiła. Obiecał wziąć odpowiedzialność, bylebym nic nie wiedział. I rzeczywiście zrobił dokładnie tak. Jagoda mieszkała w moim domu. Ja ją wychowywałem, płaciłem rachunki, tuliłem do snu.

Tej nocy zrozumiałem wszystko. Dlaczego dziecko niemal mieszkało u nas. Czemu Marek nigdy nie narzekał, iż musi się nią zajmować. Dlaczego Weronika obdarzyła mnie takim zaufaniem. Byłem pielęgniarzem, opiekunem, adekwatnie ojcem dla córki mojego męża.

Coś pękło we mnie bezpowrotnie.

W tym samym tygodniu złożyłem pozew o rozwód. Straciłem żonę. Straciłem najlepszą przyjaciółkę. Nie było odwrotu.

Jagoda nie jest niczemu winna wiem o tym. Ale nie chciałem już jej widzieć. Dziś mieszkam spokojnie we własnym mieszkaniu, bez śladu ludzi, którzy mnie zdradzili.

Nauczyłem się, iż choćby największe zaufanie może okazać się złudzeniem. I iż trzeba dbać o siebie, zanim zaufa się drugiemu człowiekowi bezgranicznie.

Idź do oryginalnego materiału