Problem zaczął się w ubiegłym tygodniu. Początkowo szkoła próbowała radzić sobie z awarią, dogrzewając sale przenośnymi grzejnikami i termowentylatorami. Niestety urządzenia te zbyt mocno obciążały instalację elektryczną, powodując awarie prądu. Temperatura w pomieszczeniach nie osiągała choćby minimalnych 18 stopni Celsjusza wymaganych przepisami.
Dyrektor szkoły Romana Kłos podkreśla, iż awaria miała charakter nagły i nie była możliwa do przewidzenia. Urządzenie posiadało aktualne przeglądy techniczne, które potwierdzały jego sprawność. Mimo to doszło do poważnego uszkodzenia, które uniemożliwiło naprawę.
– Natychmiast po awarii skontaktowaliśmy się ze specjalistami. Przeprowadzona kontrola wykazała, iż piec wymaga wymiany – wyjaśnia dyrektorka.
W odpowiedzi na sytuację dyrekcja najpierw próbowała utrzymać nauczanie stacjonarne przynajmniej dla najmłodszych uczniów, koncentrując zajęcia w jednej części budynku. Ostatecznie jednak, ze względu na brak możliwości zapewnienia odpowiednich warunków termicznych, podjęto decyzję o przejściu na nauczanie zdalne dla wszystkich klas do końca marca.
Obecnie realizowane są przygotowania do wymiany kotła grzewczego oraz modernizacji całej instalacji. Procedura wymaga ogłoszenia przetargu, co oznacza, iż powrót dzieci do szkoły po świętach wielkanocnych stoi pod znakiem zapytania.
Rodzice są oburzeni całą sytuacją. Wielu z nich podkreśla, iż awaria pieca nie powinna była nastąpić, zwłaszcza iż już w zeszłym roku dyrekcja wnioskowała o jego wymianę w ramach funduszy z KPO, jednak wniosek został odrzucony przez Wydział Oświaty Urzędu Miasta Poznania.
Na ten moment nie wiadomo dokładnie, kiedy uczniowie będą mogli wrócić do nauki stacjonarnej. Szkoła we współpracy z Wydziałem Oświaty poszukuje rozwiązań, które pozwolą jak najszybciej przywrócić normalne funkcjonowanie placówki.









