Michał zawsze uwielbiał chodzić do żłobka
"Mój syn, Michał, zawsze bardzo lubił chodzić do żłobka. Od kiedy zaczął uczęszczać do tej placówki, było to dla niego coś naprawdę ekscytującego. Zawsze wracał do domu pełen energii, opowiadał mi o nowych przyjaciołach i zabawach. Michał miał swoją paczkę przyjaciół, z którymi spędzał każdą chwilę – razem układali klocki, rysowali, czy po prostu szaleli na placu zabaw. Wydawało mi się, iż te relacje są naprawdę silne i nic nie zapowiadało, iż coś się w tej kwestii zmieni...
Niestety, pewnego dnia zauważyłam, iż nie jest już tak, jak dawniej. Michał nie wracał już ze żłobka z takim samym entuzjazmem. Zauważyłam też w szatni, iż chłopcy, którzy wcześniej byli jego najbliższymi przyjaciółmi, teraz traktowali go inaczej. Zaczęli unikać wspólnych rozmów, nie byli już w stosunku do niego tak wylewni. Podczas rozmowy z synkiem dowiedziałam się, iż nie zapraszali Michała do swoich gier, jak to miało miejsce wcześniej. Michał wciąż próbował się włączyć do zabawy, ale atmosfera była inna – zimniejsza, jakby coś się w tej przyjaźni zmieniło.
Z początku nie wiedziałam, co jest tego przyczyną, ale czułam, iż coś się dzieje za moimi plecami.
Prawda wyszła na jaw...
Po jakimś czasie dowiedziałam się, co takiego się wydarzyło. Okazało się, iż rodzice tych chłopców zaczęli spotykać się poza żłobkiem. Regularnie organizowali wspólne spotkania w swoich domach, wyjeżdżali razem za miasto na weekendy, a dzieci – oczywiście – towarzyszyły im w tych wyjazdach. My – rodzice Michała – nie zostaliśmy zaproszeni na żadne z tych spotkań. Michał nie miał żadnego kontaktu z tymi chłopcami poza placówką, podczas gdy oni spędzali razem mnóstwo czasu, zacieśniając swoje więzi. Z czasem zaczęli odrzucać Michałka, bo nie mieli z nim tak dobrego kontaktu, jak ze sobą.
Z perspektywy czasu widzę, iż to miało ogromny wpływ na zachowanie chłopców w żłobku – zbliżyli się do siebie, a Michał jakby 'wypadł z obiegu', bo nie był już częścią tego towarzystwa. Boli mnie, iż został pominięty. Jako matka czuję ogromny smutek, gdy widzę, jak mój syn zostaje na boku. Choć on jeszcze nie rozumie w pełni tej sytuacji, ja widzę, jak zmienia się jego zachowanie, jak powoli zaczyna odczuwać, iż 'coś jest nie tak'. To bardzo boli, bo wiem, iż gdybyśmy byli częścią tych spotkań, Michał przez cały czas mógłby utrzymywać bliskie więzi ze swoimi kolegami. Ale teraz, gdy ich relacje poza żłobkiem stają się coraz silniejsze, Michałkowi coraz trudniej jest włączyć się w zabawy i interakcje.
Patrzę na to wszystko i naprawdę nie wiem, jak sobie radzić w takiej sytuacji. Wiem, iż nie możemy kontrolować w życiu wszystkiego, ale w tej sytuacji czuję się naprawdę okropnie i nie wiem, co mam dalej robić...".
(Imiona bohaterów zostały zmienione).