Znajomi odkryli, iż wynajmujemy mieszkanie z żoną i teraz chcą się wprowadzić. Jak im delikatnie odmówić, by nie wynajmować przyjaciołom? To zawsze trudniejsze rozmowy!

twojacena.pl 13 godzin temu

Po ślubie wszystko między mną a moją żoną Eweliną układało się idealnie. Planowaliśmy zamieszkać z jej rodzicami, ale los zrządził inaczej. Moi rodzice sprzedali swoje mieszkanie w Gdyni, gdy przeprowadzili się nad morze, a uzyskane pieniądze podzielili między mnie i moją siostrę. Dzięki temu oraz pomocy teścia kupiliśmy w Warszawie duże kawalerki, które przebudowaliśmy na dwa pokoje. Marzyliśmy, iż jeden będzie dla dziecka, ale jakoś nie wyszło.

Najpierw nie byliśmy gotowi, potem pochłonęła nas praca, a w końcu stwierdziliśmy, iż może lepiej tak zostanie. Ewelina nie chciała iść do lekarza, ja też nie nalegałem. Żyliśmy szczęśliwie, nie martwiąc się, kto poda nam szklankę wody na starość. Widzieliśmy też, jak nasi znajomi z dziećmi toną w kredytach i stresie. Uznaliśmy, iż skoro los tak pokierował, to może i lepiej.

Gdy mieliśmy po trzydzieści trzy lata, postanowiliśmy zainwestować w apartamentowiec w Krakowie. Nie wydaliśmy fortuny, ale ryzyko było. Mimo sceptycyzmu znajomych, w wieku trzydziestu siedmiu lat mieliśmy gotowe mieszkanie. Zrobiliśmy drobny remont, by wyglądało idealnie. Ewelina mówiła, iż to nasza polisa na przyszłość jeżeli nie będzie dzieci, przekażemy je siostrzeńcom.

Tymczasem postanowiliśmy je wynająć. Chcieliśmy uniknąć pośredników, więc poprosiliśmy znajomych o radę, gdzie dać ogłoszenie. Wtedy padło pytanie, które nas zaskoczyło: czy ich rodzina z dwójką dzieci i psem mogłaby się wprowadzić. Mieszkali od lat w zaniedbanym lokum, a teraz liczyli na nowe mieszkanie i znajomą cenę.

To był nasz błąd nie przewidzieliśmy, iż ktoś się zgłosi.
*”To tylko jeden pokój, a wy macie dużą rodzinę”* próbowała tłumaczyć Ewelina.
*”A co z tego? U was i tak jest większe niż nasza nora!”* odparli.
*”Ale to nowe mieszkanie, a wy macie dzieci i psa”*
*”Myślicie, iż jesteśmy brudasy i wszystko zniszczymy?”*

Powiedzieliśmy, iż się zastanowimy, choć ja od razu wiedziałem, iż to zły pomysł. Widziałem ich dom wieczny bałagan. W końcu Ewelina zrzuciła na mnie zadanie odmowy. Gdy zadzwoniłem, usłyszałem:
*”Mają drugie mieszkanie, a kiedy rodzice umrą, dostaną jeszcze więcej! Zachłanni, bez dzieci, bez przyjaciół pewnie skończycie samotni, otoczeni swoimi luksusami!”*

Czy to sprawiedliwe? Nie jesteśmy im nic winni. Ich wybory dzieci bez stabilności to nie nasz problem. Dlaczego mieliśmy wynajmować po znajomości, zamiast komuś obcemu za uczciwą stawkę?

**Czasem trzeba postawić granice, choćby gdy inni uważają, iż to egoizm. W końcu to twoje życie nie ich oczekiwania.**

Idź do oryginalnego materiału