Zostaw to w szpitalu, powtarzali krewni

twojacena.pl 14 godzin temu

Zostaw dziecko w szpitalu naciskają krewni.
Po co w ogóle go zabrałaś? wściekle pyta mąż, wskazując na noworodka leżącego w kołysce. Przecież jasno podano wam diagnozę!
Jak można tak… ? Czy ty w ogóle rozumiesz, w co się pakujesz?

Ola myśli inaczej, mimo iż wszyscy wokół mąż Szymon, rodzice i dalsi krewni twierdzą, iż to tylko choroba. choćby jej mama, Halina, i babcia Jadwiga, którą Ola nazywa Jadzia, krzyczą:
No i po co, Oli? Czy nie masz już wystarczająco dzieci? To jakaś trauma! Weź nosidełko, żebyś nie upadała przy chodzeniu, córeczko! Mówili, iż nie długo wytrzyma!

Tak, mówili. Zaproponowali zostawienie dziewczynki w szpitalu to było naturalne, bo nie wszyscy rodzice radzą sobie z takim wstrząsem. Gdyby to były zdrowe maluchy, niektórzy i tak je zostawialiby, ale chorych

Dziecko nie płacze: ma niebieskawe wargi i blade paluszki w medycynie to akrocyanoza. Zdiagnozowano u niej wrodzoną wadę serca średniego stopnia ubytek przegrody międzykomorowej: przeżyć można, ale trudno. Tak mówi lekarz. Wtedy Ola chce zabrać dziewczynkę do domu w każdej sprawie dotyczącej dziecka ostateczna decyzja należy do matki.

I zaczyna się wszystko. Kochający mąż i ojciec odchodzą niemal od razu, kiedy widzą, iż Ola nie zamierza oddać córki. Na koniec ryczy, iż jeżeli żona zmieni zdanie, może jeszcze wróci. I iż jeżeli przez cały czas chce z nim żyć, niech się pospieszy. To jest ich wielka miłość.

Ola nie obwinia męża nie każdy potrafi poświęcić się w pełni, a w tej sytuacji właśnie tego wymagało. Mąż jednak przyjeżdża po Olę i dziewczynkę, choć bez bukietów i balonów po co tu radość? Babcie z obu stron od razu stawiają na swoim: zostaw w szpitalu ten mały morświn nam niepotrzebny.

Ola próbuje zrozumieć pozycję rodziny i męża, ale nie udaje się jej to dobrze: przynajmniej mały bukiecik mógłby się przydać? Nikt nie popiera młodej mamy! Jeden człowiek jednak stoi po jej stronie: dawny szkolny kolega, od dziecka zakochany w Oli Michał Korostyl.

Michał ostatnio rzadko dzwonił, bo Szymon był przeciw:
Nie ma przyjaźni między płciami, nie wiesz, co mówisz! Nigdy nie uwierzę, iż coś się między wami wydarzyło!

Michał i Ola godzą się, ale Ola często wspomina przyjaciela wesołego chłopaka z prostą rodziną, którego Halina nie lubiła. Ale Aleksander to zupełnie inna bajka! Dobra robota, a nie ten szufladnik, co po studiach pracuje w fabryce! pomyślała.

Michał pracuje jako operator maszyn w hucie i jest z tego dumny.
Wiesz, Olu, zwraca się do niej, co drażni Halinę jakbyś wioskę wzięła, a ja dostałem podwyżkę! Może twoja mama pozwoli ci wyjść za mnie?

Młody, naiwny zalotnik wierzy, iż jeżeli mama się zgodzi, piękna Ola zostanie jego żoną przyjaźń z czasem przemieniła się w miłość. Ola już jednak kocha Szymona, przystojnego inteligenta z dobrej rodziny, którego zaakceptowała mama.

To dopiero jest! Nie wstydzę się pokazać przyjaciółkom! Nie jak ten twój zalotnik prosty jak trzy grosze! mówi Ola.

Ola nie rozumie, po co pokazywać wybranego mężczyznę przyjaciółkom czy to jej, czy maminy. Cieszy ją jednak, iż kobieta z eleganckim wyglądem aprobuje jej wybór; w przeciwnym razie byłoby kłopotliwie władcza dama domaga się swego, naciska i przemierza drogę na przód.

Jednak w pewnym momencie córka sprzeciwiła się woli babci:
Jak śmiesz się nie słuchać, łobuziaku? od dzisiaj nie mam córki! I nie wchodź do mnie z twoimi!

W efekcie Ola, przywołana ze szpitala, ląduje w roli Katyi Tikhomirov z filmu Moskiewskie łzy, z tą różnicą, iż u jej Jadzi wykryto poważną patologię. I oczywiste, iż nie da się tak gwałtownie przeskoczyć z ciężkiej rzeczywistości do bajkowego życia.

Gdy Ola zgadza się na to, nie myśli, iż wszyscy od razu się od niej odwrócą mąż, obie mamy, ojcowie już nie są, a reszta. Cała rodzina wspiera Halinę:
Co ty, oszalałaś? Całe życie chcesz się walić? Oddaj ją z powrotem, zanim przyzwyczaisz się! A Szymon od razu wróci!

Wszyscy zachwyceni mężem, nie tylko mama, ale i reszta. Dlatego też, choć Ola jest w szoku po zdradzie krewnych i ukochanego, nie chce, by Szymon wrócił. Mimo iż wciąż kocha męża, w jej wnętrzu zaczyna się proces rozpadu tej miłości. Widać, iż nie da się żyć ramię w ramię i wyjechać w jeden dzień tyle się zmieniło, nie zawsze na lepsze.

Mąż odjeżdża tego samego dnia, przywożąc ich do domu: mieszkanie należy do Oli, a rzeczy zabierze później. Ola zostaje sama z żalem i chorą Jadzia, nie tak wyobrażała sobie przyszłość i różową pokoję dla dziewczynki!

Szymon sam wkleja tapetę: Moja córka dostanie wszystko, co najlepsze! Teraz różowy pokój jest, białe meble są, ale przyszłość Jadzi jest mglista. Czy będzie?

Łez nie ma tylko emocje. Wtedy Ola dzwoni do wiernego Michała, z którym kontakt prawie zanikł: Czy to był brat, co było? Mąż był przeciw. Mąż który przejadł się gruszką

Ola opowiada to nowemu kochankowi, rozczarowanej dziewczynie. Młodemu człowiekowi, rozumiejąc absurd sytuacji, nie ukrywa radości! Bo do poczekalni, gdzie spędził ostatnie lata, podjeżdża upragniony pociąg: Michał w końcu zasiada w swoim szczęściu!

W mieszkaniu od razu zaczyna się zamieszanie: dziewczyna uspokaja się, pije herbatę z mlekiem tak trzeba! Michał biegnie do sklepu i kupuje wszystko dla malucha wszystko, co potrzebne, już jest. Łóżeczko przenoszą do drugiego pokoju Ola ma spać obok! Na wyciągnięcie ręki! I nie kłócić się!

Ola nie kłóci się nagle dopada ją niewyobrażalny zmęczenie: tak bywa po silnym napięciu nerwowym, człowiek się uspokaja, odzyskuje siły pierwsza piękność klasy Ola Borowska powoli dochodzi do siebie. Po prostu pada, nie myśląc o niczym bo wierny Michał jest przy niej: Nie martw się, Olu pilnuję jej! I naprawdę pilnuje, co interesujące

Kiedy się budzi, pielucha Jadzi jest zmieniona, w kuchni bulgocze zupa, Michał drzemi przy śpiącej Jadzi Ola śpi po drugiej stronie podwójnego łóżka. Budzącą się dziewczynkę ogarnia dziwne spokój i pewność, iż wszystko będzie dobrze: wyciągną się razem. Troje z nich tak zaczynają powoli się wyciągać z kłopotów

Michał przychodzi codziennie, pomaga zarówno fizycznie, jak i pieniędzmi: leczenie dziewczynki kosztuje sporo. Aby Oli było łatwiej zajmować się maluszkiem, zatrudniono nianię, przychodzącą kilka godzin dziennie. Wieczorem chłopak spaceruje z dziewczynką i pomaga ją kąpać sama Ola nie dałaby rady. Żaden mąż, żadna mama nie dzwoni.

Po półtora miesiąca przychodzi po rzeczy Szymon:
Wiedziałem, iż masz mnie za plecami! A może to nie mój wypadek w naszej rodzinie nie było wad! Nie dzwoń do mojej matki! I o alimenty nie liczyć!

Ola już nie liczyła. I już dawno nie liczyła na alimenty.

Wtedy Michał delikatnie odsuwa krzyczącego, zupełnie zagubionego Szymona i wyrzuca go przez drzwi:
Wynoś się, programisto!

Programista odchodzi, a Ola składa pozew o rozwód. Jednak nie udało mu się uciec od obowiązku alimentacyjnego wobec biologicznego ojca.

Czas płynie, leczenie córki przynosi efekty powoli różowieje. Ale prawdziwa poprawa ma nastąpić po operacji, na którą już wyznaczono termin.

Michał wciąż jest przy niej. W pewnym momencie dziewczyna prosi go, by został. Nie z podziękowań, ale dlatego, iż czuje, iż potrzebuje go nie tylko jako pomocnika.

Wkrótce Jadzia przechodzi operację; okres pooperacyjny mija bez komplikacji. Następnie zaczyna rehabilitację i przyzwyczajanie się do zdrowego życia. Gdy dziewczynka chodzi już po szkole, zapisują ją do studia folkloru: świetnie radzi sobie z tradycyjnymi polskimi piosenkami, okazuje się mieć absolutny słuch.

Do tego czasu mama Oli prowadzi własny blog dziewczyna zakłada go z inicjatywy Michała, kochającego i nieocenionego!
Oli, jesteś mądra! Dlatego rób zdjęcia Jadzi, opisuj ciekawie i wrzucaj regularnie.

Ola tak robi, a ludzie bardzo to lubią: proste życie chorej po ciężkiej chorobie dziewczynki, jej hobby i radości. Dziwne wargi i niebieskie bruzdy w internecie w końcu się nudzą. Dorastająca Jadzia zaczyna wygrywać konkursy, więc Ola publikuje nie tylko zdjęcia, ale i nagrania jej śpiewów. Liczba obserwujących rośnie wykładniczo.

Stosunki z mamą pozostają chłodne: nigdy nie wybaczyła córce nieposłuszeństwa. Wnuczka nie interesuje ją ani chora, ani zdrowa: więc niech sobie radzi!

Pierwszy telefon dzwoni od byłej teściowej po zwycięstwie w kolejnym konkursie:
Oli, jak ta dziewczynka przypomina mojego Szymka to jedno spojrzenie! My się po prostu zdziwiliśmy!

A potem odbiera telefon były mąż:
Przepraszam, trochę się podgrzałem. Teraz widzę, iż miałem rację! Może pójdziemy gdzieś razem ty, ja i Jadzia? Przecież mogę rozmawiać z własną córką!

Jasne, możesz, Szymku! Ale też potrzebujemy, by twoja córka chciała tego!

Gdzie więc iść, Szymku? Musimy jeszcze zapytać Jadzę, czy chce spotkać się z obcym wujkiem.

Trzynastoletnia Lena, wiedząc o dwóch tatusiach, nie chce:
Po co? Nie znam go, mamo! O czym będziemy rozmawiać?

Więc, przepraszam, drogie dzieci: nic nie ma!

Jak w kinie: dostaniesz dziurę po bajgle, a nie w szpilce!

Następnego dnia niespodziewanie dzwoni mama Halina, przywiązująca dużą wagę do elegancji. Przychodzi piękny obrazek urokliwa dziewczynka z wspaniałym głosem, zdobywająca nagrody: nie wstydzę się pokazać przyjaciółkom

Ola, choć miła i dobra, okazuje się bardzo złośliwa nie wybacza babci, chcącej się spotkać z wnuczką. Oczywiście, świetnie mieć zdrową, piękną, samodzielną dziewczynkę. Ale przyjemniej jest wyhodować takie cudo samodzielnie: wtedy odczuwa się głęboką satysfakcję, iż jest się prawdziwą mamą! Tak, a Michał jest prawdziwym tatą, oczywiście. To ma swoją cenę.

Reszta niech weźmie się za ręce i pójdzie. Gdzie? Dokąd chce! Może przez las, a może na wsi z siatkami na motyle, choć tam nie są mile widziani.

Okrutne? Bardzo okrutne! Sprawiedliwe? Bardzo sprawiedliwe! I to dotyczy także ciebie, tato Szymon i babcia Halina, przede wszystkim

Idź do oryginalnego materiału