Zszokowała byłego męża

twojacena.pl 11 godzin temu

Leszku, usiądź przynajmniej parę godzin z Michałkiem niechętnie spojrzała na męża Jadwiga. Muszę iść do lekarza.
Nie dam rady nagle wstał z kanapy Aleksy. Spotykam się z kumplami. Za chwilę wyjście.
Leszku, serio. Ból głowy nie mija, a plecy też nie dają spokoju. Po ciąży tyle się wzięło, że
Jadwigo, mam powtórzyć? rzucił na żonę, marszcząc brwi. Nie mogę. Przekładam na inny dzień, już się umówiłem.

Aleksy szarpał kurtkę, przeszukując kieszenie.

Nie mogę przełożyć. Wizyty ustalane są na trzy tygodnie do przodu.
No to wytrwaj jeszcze trzy tygodnie wzruszył ramionami, jakby to była drobna sprawa. Nic poważnego ci nie grozi.

Drzwi trzasknęły. Z pokoju dziecięcego dobiegł cichy płacz Michał się wybudził. Znowu.
Jadwiga westchnęła i wyciągnęła telefon. Wybrała numer przychodni, słuchając w tle nachalnych dźwięków, które zastąpiły standardowe syreny. W końcu nadeszła kolej jej.

Dzień dobry, potrzebuję odwołać wizytę na dziś

Usiadła na kanapie. Zdrowie po porodzie stało się jak loteria. Raz plecy tak sztywne, iż nie da się wyprostować, innym razem głowa wali się, jakby ktoś w środku bułkę młotkiem rozgniatał. Lekarze kręcili głowami, mówiąc, iż trzeba zrobić badania, a na badania potrzeba czasu. I kogoś, kto przytrzyma dziecko.

Ale Aleksy miał to gdzieś. Ostatnie dwa lata coś go wyparło.

Podczas ciąży nosił Jadwigę dosłownie na rękach. Dźwigał ciężkie torby, gotował, masował stopy przed snem. Mówił, iż jest najpiękniejsza, iż jest najszczęśliwszy. Jadwiga wierzyła w każde słowo, myśląc, iż ma szczęście z mężem.

A potem przyszedł Michał. I wszystko się rozpadło, posypało w kawałki.

Krzyki, niekończące się pieluchy, bezsenną noc to zdjęło z Aleksa maskę, pod którą kryła się zupełnie inna osoba. Krzyczał na Jadwigę, gdy nie zdążyła posprzątać mieszkania. Krzyczał na Michała, gdy ten płakał w nocy. Rzucał rzeczy, trzaskał drzwiami, odchodził do kumpli i wracał po północy.

Patrz na siebie! ryczał, wskazując palcem żonę. Czy w ogóle patrzysz w lustro? Gdzie podziała się moja piękna żona? Bebel!

Jadwiga widziała ciemne kręgi pod oczami, rozczochrane włosy, starą koszulkę w plamach po jedzeniu dla niemowląt. Dodatkowe kilogramy, które nie chciały odchodzić, mimo iż jadła ledwo dwa razy dziennie. Ale kiedy znajdować czas dla siebie, kiedy Michał ma gorączkę, ząb boli, brzuszek szczerze?

Myślisz tylko o dziecku, on jest twoim światem rzucał Aleks, zaciągając buty. Czy w ogóle cię potrzebuję?

Jadwiga milczała, bo nie wiedziała, co odpowiedzieć. Tak, myślała o Michału. Jak nie myśleć o synku? To przecież jej dziecko!

Jadwiga była zmęczona. Doszła do punktu, w którym chciało się po prostu położyć i nie wstawać. Była zamknięta w czterech ścianach z krzyczącym dzieckiem i mężem, który uważał się za ofiarę numer jeden w rodzinie.

Praca już nie wchodziła w grę. Firma, w której pracowała, zamknęła się. Właściciel uciekł z długami, biuro zasłonięto, pracowników zwolniono. Jadwiga była na urlopie macierzyńskim, więc to nie wpłynęło na nią za bardzo. Ale Michał niedługo skończy trzy lata. Jadwiga wiedziała, iż musi szukać nowego miejsca. A to będzie trudne. Trzy lata przerwy w CV, małe dziecko pracodawcy tego nie lubią.

Jednak marzyła o tym. Marzyła, by odprowadzić Michała do przedszkola, wyjść z domu, wsiąść do metra, dojechać do biura. Porozmawiać z żywymi ludźmi, a nie z małym chłopcem, którego interesują tylko kreskówki. Chciała żyć nie tylko domem i synem. Chciała przypomnieć sobie, kim była wcześniej.

Trzecią urodziny Michała Jadwiga zorganizowała sama. Syn biegał po mieszkaniu w nowym śpioszku, radosny i różowawy.

A Aleksa nie było.

Jadwigo, a gdzie Leszek? mama Aleksa, Stanisława Iwanowna, rozejrzała się, jakby spodziewała się, iż syn wyjrzy zza zasłony.
Nie wiem Jadwiga uśmiechnęła się wymuszonym uśmiechem. Pewnie się spóźnia.
Jak się spóźnia? ojciec Aleksa, Igor Pietrowicz, zmarszczył brwi. Syn ma urodziny!

Jadwiga tylko wzruszyła ramionami. Dzwoniła do Aleksa dziesięć razy, pisała SMS-y. Ale cisza.

Goście patrzyli na siebie, ale nic nie mówili na głos. Matka Jadwigi, Weronika Nikodze, ścisnęła jej dłoń pod stołem cicha otucha, która i tak kilka zmieniła.

Impreza przeszła napięte. Michał był szczęśliwy, a reszta udawała, iż wszystko w porządku.

Jadwiga kroiła tort, nalała herbatę, uśmiechała się gościom. Wewnątrz coś powoli się kruszyło, na drobne kawałki i okruchy, które już nie da się złożyć.

Goście rozeszli się pod wieczorem. Michał wyczerpany padł od razu, nie czekając choćby na przewijankę. Jadwiga położyła go w łóżeczko, poprawiła kocyk i wróciła do salonu. Tam panował chaos: brudne naczynia, porozrzucane opakowania, spompowane balony.

Zaczęła sprzątać mechanicznie, nie myśląc o niczym. Zmywała naczynia, wkładała je do zmywarki, wycierała stół.

Dźwięk kluczy w zamku zatrzymał ją w miejscu. Sprawdziła zegarek. Północ. Wzrok skierowała w korytarz.

Aleks stał w drzwiach, kołysząc się. Oczy czerwone, koszula zmarszczona. Zapach tanie perfumy, słodkie, kobiece. Na policzku wyraźny czerwony ślad po szmince.

Zobaczył Jadwigę i zamarł.

Jadwigo, to nie to, co myślisz głos męża chrypił. Wódkę wypiłem w głowę. Diabeł mnie podsunął… Jeden raz Nie powtórzę, przysięgam!

Jadwiga powoli wydychała. W środku zrobiło się zimno, jakby lodem wypełniło serce.

Gdzie byłeś? szepnęła.
Spotykałem się z kumplami. Weszliśmy do baru, były dziewczyny, i jedna
W dniu urodzin syna przerwała. Byłeś z jakąś dziewczyną, kiedy Michał miał trzy lata!
Jadwigo, wybacz! Aleks podszedł bliżej. Nie chciałem! Po prostu tak się stało!
Po prostu tak się stało? drżał głos Jadwigi. Jesteś zdrajcą. Kłamcą. Ufałam ci na tysiąc procent. Mamy rodzinę. Mamy dziecko! Myślałam, iż nie spadniesz na zdradę!
To twoja wina! wybuchł nagle Aleks. Spójrz na siebie! Wokół jest pełno pięknych dziewczyn, a ja wracam do domu i widzę ciebie! Oczywiście, iż przyglądam się! Jestem młodym facetem! Potrzebuję miłości!

Jadwiga odwróciła się i poszła do pokoju dziecięcego. Aleks wołał ją, ale ona nie odwróciła się. Zamknęła się w pokoju z Michałem, położyła się obok niego na wąskim łóżku i po prostu leżała, wpatrzona w ciemność.

Rano spakowała rzeczy: swoje i syna. Aleks próbował ją powstrzymać, chwytał za rękę, mówił o przebaczeniu i drugiej szansie. Jadwiga nie poddała się. Zadzwoniła po taksówkę, wzięła walizki i odjechała do mamy.

Pierwsze tygodnie były ciężkie. Michał nie rozumiał, dlaczego teraz mieszkają z babcią, płakał, wołał tatę. Jadwiga przytulała go, całowała w czubek głowy i szeptała, iż wszystko będzie dobrze, choć sama w to nie wierzyła.

Stopniowo życie zaczęło się układać. Weronika Nikodze pomagała z Michałem, trzymała go, kiedy Jadwiga szukała pracy. Po miesiącu znalazła jej zatrudnienie nie cud, ale stałą pensję i przyzwoitego szefa. Złożyła pozew o rozwód. Aleks nie stawiał oporu, tylko żądał kontaktu z synem. Jadwiga zgodziła się. Michał kochał ojca.

Kilka miesięcy później wynajęła mieszkanie. Kawalerka, ale własna. Jadwiga urządziła ją skromnie, ale to ich miejsce, ich dom.

Aleks zaczął przychodzić w gości. Najpierw rzadko, potem częściej. Pomagał naprawić kran, złożyć meble, wyjść na spacer z Michałem. Jadwiga pozwalała. Nie dla siebie dla syna. Ten cieszył się z ojca, śmiał, skakał na szyję. A Jadwiga nie mogła tego odebrać.

Po pół roku po rozwodzie Aleks się ożenił. Jadwiga dowiedziała się przypadkiem zobaczyła go z nową żoną w centrum handlowym. Piękna, szczupła, zadbana. Długie włosy, makijaż, króciutka sukienka.

Aleks wciąż przychodził. choćby częściej niż przedtem. I za każdym razem chwalił nową żonę.

Wiktoria to prawdziwa gospodarczyni mówił. W domu zawsze porządek, obiad gotowy. Wygląda zawsze idealnie, jak modelka.

Jadwiga przytakiwała, choć wewnątrz gotowała się furia. choćby po rozwodzie Aleks potrafił ją drażnić.

Wtedy Jadwiga wpadła na pomysł. Zrozumiała, jak się zemścić. Drobnym, podłym, ale sprawiedliwym sposobem.

Zaczęła dzwonić do Aleksa. Często i z każdym pretekstem.

Leszku, cześć. Michał chce pobiegać, możesz przyjechać?
Leszku, w kuchni cieknie kran, pomożesz?
Leszku, Michał tęskni, kiedy przyjedziesz?

Aleks przyjeżdżał za każdym razem. Okazało się, iż wystarczy zabrać syna, żeby go polubił. Spacerowali z Michałem, rozmawiali, pili herbatę. Rozmowy Jadwigi i Aleksa przedłużały się godzinami. Opowiadała mu historie z przedszkola, śmiała się, zadawała pytania. Aleks odpowiadał ochoczo, jakby brakowało mu takiej interakcji.

Wkrótce w tle pojawił się rozdrażniony głos Wiktorii:

Leszku, znów z nią rozmawiasz? Przestań już!

Aleks odrzucał, ale Jadwiga słyszała napięcie w głosie żony. I zaczynało jej łatwiej.

Kilka kolejnych miesięcy minęło. Aleks pewnego wieczoru bez zapowiedzi pojawił się pod drzwiami. Jadwiga otworzyła i zobaczyła jego zmarszczoną twarz.

Rozwodzimy się rzekł, wchodząc.
Kogo? zamknęła drzwi i oprzyręła się o nie.
Wiktoria odpadła. Nie wytrzymała.
Czego nie wytrzymała?
Nas. spojrzał na nią. Naszej relacji.

Jadwiga uśmiechnęła się cynicznie.

Jakiej relacji, Leszku?
Jadwigo, wiesz już. Spędzamy razem tyle czasu. Myślałem, iż że
Że znowu razem? skrzyżowała ręce. Nie, Leszku. Mieszkam już miesiąc z kimś innym i jestem szczęśliwa.

Aleks zamarł, twarz się zmarszczyła.

Co? Z kim?
Nieważne z kim. Ważne, iż nie z tobą.
Jadwigo, ale myślałem
Myślałaś, iż będę czekał? roześmiała się. Na serio?
Więc będziesz mnie karmił alimentami jakiegoś obcego? krzyczał. Wciągnąłeś mnie w ten bałagan! Pomagałem, walczyłem, a ty
Nic nie obiecywałam odpowiedziała spokojnie. Ty sam przychodziłeś jak pies. Próbowałeś znów być częścią rodziny. Nie potrzebuję cię. Nie stać cię choćby na kota, nie mówiąc o zdrowym mężczyźnie.

Ty ty
Co? podeszła do drzwi i je otworzyła szeroko. Idź, Leszku. Nie wracaj bez zapowiedzi.

Nie jesteś kobietą! chwycił kurtkę i rzucił się w kierunku wyjścia. Mała, mordercza węża!
Może tak wzruszyła ramionami. Ale sam siebie tak stworzyłeś.

Drzwi trzaskały. Jadwiga oprzyręła się o nie, zamknęła oczy. Wewnątrz nie było euforii ani ulgi. Tylko pustka.

Czuła, iż postąpiła źle. Ale Aleks kiedyś ją zniszczył. Rozpuścił jej godność, wiarę, miłość. Ona po prostu oddała mu toJadwiga wzięła głęboki oddech, spojrzała na spokojnie śpiącego Michała i wiedziała, iż najważniejsze w życiu jest mieć odwagę iść naprzód, mimo wszystko.

Idź do oryginalnego materiału