Nauczyciele chcą powrotu prac domowych
Minął już rok od momentu, kiedy zlikwidowano obowiązkowe prace domowe w szkołach podstawowych. Choć MEN twierdzi, iż na ocenę skutków tej decyzji pozostało za wcześnie, nauczyciele i dyrektorzy szkół są zdania, iż zmiany nie wyszły na dobre uczniom. Wydaje się, iż dla wielu pedagogów i rodziców brak obowiązkowych prac domowych to krok wstecz w edukacji dzieci, o czym część z nich mówiła już od samego początku po wprowadzeniu rozporządzenia.
Przy okazji tego, iż minął rok od tej zmiany, na temat obowiązkowych prac domowych przeprowadzono dwa sondaże. Wyniki mówią same za siebie – większość nauczycieli chce powrotu poprzedniego rozwiązania. W badaniu przeprowadzonym na stronie "Głosu Nauczycielskiego", aż 80 proc. ankietowanych opowiedziało się za przywróceniem stanu sprzed kwietnia 2024 roku. Tylko 3 proc. biorących udział w ankiecie uważa, iż zmiana powinna zostać, a 5 proc. proponuje jej rozszerzenie na szkoły średnie.
Co ciekawe, w badaniu nie brakowało głosów krytycznych, które wskazywały, iż decyzja o zakazie zadawania prac była zbyt pochopna. Przedstawiciele Związku Nauczycielstwa Polskiego od początku krytykowali ten pomysł, twierdząc, iż przemęczenie uczniów wynika z nadmiaru materiału w podstawie programowej.
To właśnie te podstawy – a nie zadania – obciążały dzieci w szkole. We wrześniu 224 r. wprowadzono jednak uszczuplone o 20 proc. podstawy, więc prace domowe mogłyby wrócić. ZNP uważa również, iż prace domowe to dobry trening samodzielności, odpowiedzialności i systematycznej nauki.
Dyrektorzy szkół krytyczni wobec zakazu
Jeszcze bardziej jednoznaczni w swojej ocenie są dyrektorzy szkół. Sondaż przeprowadzony przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty, którego wyniki można przeczytać w portalu "Dziennik Gazeta Prawna" pokazuje, iż 81 proc. ankietowanych dyrektorów chciałoby przywrócenia obowiązkowych prac domowych.
Co więcej, aż 90 proc. dyrektorów uważa, iż od momentu zniesienia obowiązkowych prac domowych, uczniowie są gorzej przygotowani do zajęć szkolnych. Nauczyciele zauważają, iż brak prac domowych powoduje, iż uczniowie mniej angażują się w naukę. Wiele osób dostrzega, iż uczniowie, którzy nie mają obowiązków związanych z nauką w domu, często nie przygotowują się odpowiednio do zajęć, co w konsekwencji wpływa na ich wyniki. Brak ocen za prace domowe obniża też wg pedagogów motywację uczniów do nauki.
Jak widać, zarówno nauczyciele, jak i dyrektorzy szkół są zgodni co do tego, iż brak prac domowych nie przekłada się pozytywnie na wyniki nauczania. Przeciwnie, coraz więcej nauczycieli zauważa, iż uczniowie są mniej zaangażowani w naukę, a ich wiedza bieżąca staje się coraz mniej dokładna.
Zmiana w podejściu rodziców
Ciekawym zjawiskiem jest zmiana postawy rodziców, którzy w większości przyjęli wprowadzenie zakazu z entuzjazmem. Jednak po roku wielu z nich zaczęło domagać się powrotu do prac domowych. W rozmowach z nauczycielami, podczas zebrań rodzice coraz częściej wyrażają potrzebę, by dzieci znowu odrabiały zadania w domu, argumentując, iż pomaga to w utrwaleniu materiału i lepszym przyswajaniu wiedzy.
Mówiła o tym ostatnio w rozmowie z PAP Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka ZNP. Zauważyła wtedy, iż głosy tych rodziców stają się coraz wyraźniejsze i proszą pedagogów o zadawanie prac. Choć minister edukacji, Barbara Nowacka, zapowiedziała w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim w RMF FM, iż na ocenę skutków zakazu pozostało za wcześnie, wyniki przeprowadzonych sondaży jednoznacznie wskazują na potrzebę zmiany.
MEN zapowiada przeprowadzenie ewaluacji (analizę i ocenę), której wyniki poznamy najwcześniej we wrześniu 2025. Na razie trudno przewidzieć, czy Ministerstwo zdecyduje się na zmiany. Biorąc jednak pod uwagę rosnącą krytykę, możliwe jest, iż zrezygnuje z zakazu i przywróci obowiązkowe prace domowe.