
Termin na uchwalenie planów ogólnych gmin mija nieubłaganie 31 sierpnia. Brak gotowych dokumentów grozi paraliżem inwestycyjnym i wstrzymaniem wydawania decyzji o warunkach zabudowy. Jednak dla zwykłych mieszkańców stawka jest znacznie wyższa niż tylko procedury – to walka o jakość codziennego życia, koszty utrzymania osiedli i ochronę przed skutkami zmian klimatu. Za chwilę przestaną obowiązywać dotychczasowe studia uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. W ich miejsce gminy muszą uchwalić plany ogólne. jeżeli tego nie zrobią, wydawanie popularnych „wuzetek” (decyzji o warunkach zabudowy) na terenach bez miejscowych planów zostanie całkowicie zamrożone. – Problem w tym, iż uchwalenie takiego dokumentu trwa zwykle od 2 do choćby 3 lat. Jest to złożony proces obejmujący przygotowanie projektu, opiniowanie, konsultacje i uchwalanie. Samorządy są pod presją czasu. Za chwilę przestaną obowiązywać studia uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Oznacza to, iż gminy utracą możliwość wydawania decyzji o warunkach zabudowy na dotychczasowych zasadach. W miejsce studiów mają wejść plany ogólne, jednak skala zaawansowania prac nad nimi jest dziś zdecydowanie niewystarczająca – wskazuje Ilona Gosk z Fundacji Sendzimira. Co plan ogólny zmienia w życi








