Cud Saszki: Magiczne Przygody w Polskim Stylu

twojacena.pl 3 godzin temu

Jadźka już od miesiąca mieszka w domu dziecka w Warszawie.

Przyjechała tutaj po śmierci babci Zofii, z którą mieszkała od kiedy pamięta. Matki nie znała. Babcia przed odejściem powiedziała, iż mama wyjechała daleko i nie wróci, więc Jadźka zaczęła nazywać babcię mamą i gorliwie starała się dorosnąć, by mogła jej pomagać, bo babcia powtarzała:

Gdy już będziesz duża, będziemy razem gospodarować.

Dziewczynka myła naczynia, zamiatała podłogi. Miała pięć lat i czuła się wtedy naprawdę wielka.

Gdy babcia nagle zachorowała, przyjechał kareta pogotowia, a obok podjechała nieznajoma ciocia Basia, która zabrała Jadżkę do domu dziecka.

Tam nie brakowało dzieci, miłych opiekunek i ciepła, ale Jadźka tęskniła za domem, za kotem Mirkiem i psinką Zosią, za zapachem pierogów i babcią przy kominku. Marzyła, iż otworzy się drzwi, wejdzie babcia, uśmiechnie się i powie:

No co, pomocniczko, jedziemy do domu, bo Mirek na Ciebie czeka!

Gdy opiekunka Ania wyjaśniła, iż babcia już nie ma i poszła do nieba, Jadźka zrozumiała, iż takiego cudu, jak powrót do domu, już nie będzie. Mimo to wciąż wierzyła w cuda, bo babcia zawsze mówiła, iż się spełniają, jeżeli w nie naprawdę wierzyć. Wszystko, co się zdarzało, babcia nazywała cudem.

Często przychodziła ciocia Basia w gościnę, przynosząc Jadźce cukierki, pierogi albo nową zabawkę. Babcia wtedy mówiła:

Widzisz, Jadźko, co to za cud, gdy ktoś po prostu podaruje ci słodycze albo wypieki. Ten cud nazywa się ludzka dobroć.

Jadźka zapamiętała te słowa. Kiedy Ania wyciągała z kieszeni cukierka i podawała go Jadżce, dziewczynka szeroko się uśmiechała, całowała opiekunkę w policzek i mówiła:

Dziękuję, Aniu, za cud.

Ania odwzajemniała uśmiech i całowała Jadżkę w czoło:

Cudem jesteś nasz!

Minęło pół roku, zbliżały się święta noworoczne. Jadźka wraz z resztą dzieci wycinała płatki śniegu, ubierała choinkę i wszyscy śmiali się radośnie. Pewnego wieczoru Ania poprosiła Jadżkę, by podeszła i szepnęła jej:

Nowy Rok przynosi różne cuda. Napisz na kartce, czego bardzo pragniesz w nowym roku, włóż pod poduszkę, a spełni się!

Jadźka wzięła starą pocztówkę, którą zabrała z domu babci wraz z zabawkami, i napisała: Chcę do domu. Nie miałaby innego życzenia. W domu dziecka było dobrze, ale brakowało jej własnej pościeli z babcinym kocem, pieca, w którym babcia piekła pyszne ciasta, i własnego kąta. Potrzebowała domu jak najpilniej.

Złożyła pocztówkę na pół i włożyła nie pod poduszkę, ale do kieszonki swojego misia, którego podarowała ciocia Basia.

Najważniejsze, jak mawiała babcia, to mocno chcieć i wierzyć przypomniała sobie.

Jadźka wierzyła. Cud nie przychodził od razu, więc dziewczynka zmartwiona pytając się, dlaczego tak mocno w niego wierzy, czekała. W kwietniu w końcu nastąpił.

Był słoneczny wiosenny dzień. Jadźka siedziała przy oknie i patrzyła na podwórze, gdzie pan Jan sprzątał alejki. Nagle weszła nieco pobojna Ania:

Jadźko, chodź, dyrektor chce cię w biurze.

Jadźka zeskoczyła z parapetu i podeszła do opiekunki:

Czy coś złego zrobić mogłam? zapytała.

Nie, kochanie, nie! Idziemy, już przyjechali! odparła Ania, zaczynając poprawiać Jadżce warkocze.

Jadźka drgnęła:

Kto?

Zobaczymy, chodź odpowiedziała Ania i wzięła ją za rękę.

W biurze dyrektor Anny Kowalskiej, po wstąpieniu zobaczyła ciocię Basię. Jadźka wykrzyknęła:

Ciocia Basia! i rzuciła się w jej ramiona.

Basia przytuliła ją mocno:

Jadźko, moje słoneczko!

Jadźka zapytała z rozbawionymi oczami:

Czy jedziemy do domu?

Oczywiście, jedziemy! wycierała łzy z policzka.

Ciocia Basia usiadła z Jadżką na kanapie i powiedziała:

Jadźko, od dzisiaj będziemy mieszkać razem. Wujek Piotr też na ciebie czeka. Zostaniesz naszą córką, zgadzasz się?

Jadźka natychmiast objęła Basię, przytuliła się do jej płaszcza i z euforią skinęła głową. Kochała zarówno ciocię, jak i wujka, dlatego zgodziła się od razu.

Następnego ranka Jadźka i ciocia Basia wyruszyły do domu. Stały na progu domu dziecka i czekały na taksówkę. Tłum ludzi machał im na pożegnanie. Ania wycierała łzy chusteczką i uśmiechała się. Jadźka powiedziała coś cioci Basi, chwyciła misia i pobiegła do Ani:

Dziękuję, Aniu, iż podpowiedziałaś mi, by marzyć o nowym roku! podniosła starą pocztówkę, złożoną na pół.

Ania rozwinęła kartkę i odczytała wielkimi literami: CHCĘ DOMU. Przytuliła Jadżkę, pocałowała w czoło i rzekła:

Widzisz, mówiłam, iż cuda się spełniają, gdy w nie mocno wierzysz!

Tak więc Jadźka odnalazła dom, rodzinę i spokój, a jednocześnie zrozumiała, iż prawdziwe cuda rodzą się z wiary, życzliwości i wytrwałości. Warto wierzyć w siebie, w innych i w siłę dobrego serca.

Idź do oryginalnego materiału