Często, gdy wspominam dawne lata, wracam myślami do czasów, kiedy razem z moją bliźniaczką, Jadwigą, spędzałyśmy dzieciństwo w domach dziecka gdzieś pod Warszawą. Pamiętam zapach tamtych korytarzy i poczucie, iż świat był obcy i chłodny. Wszystko zmieniło się, gdy nasza ciotka, siostra naszej mamy pani Zofia osiągnęła pełnoletniość. Miała wtedy zaledwie osiemnaście lat, a już wykazała się ogromną odwagą i sercem. Zaopiekowała się nami z Jadwigą, a gdy później wyszła za mąż za wujka Michała, oboje stali się dla nas prawdziwymi rodzicami. Do dziś jestem im bardzo wdzięczna; to oni dali mi czułość i poczucie bezpieczeństwa, za które zawsze będę miała dla nich ogromne uznanie i miłość.
Kiedy nadszedł czas naszych osiemnastych urodzin, Zofia i Michał zabrali nas do centrum Krakowa. Tam czekała niespodzianka trzypokojowe mieszkanie, które przed laty należało do naszych biologicznych rodziców. Przez wiele lat było wynajmowane, a teraz opiekunowie zaproponowali, abyśmy je sprzedały i podzieliły się pieniędzmi tak, by każda z nas mogła kupić swoje, własne mieszkanie. Pomysł od razu przypadł nam do gustu. Udało nam się sprzedać mieszkanie za pokaźną sumę złotych, co wystarczyło mi na dwupokojowe lokum z rynku wtórnego, oczywiście musiałam jeszcze wziąć niewielki kredyt hipoteczny na szczęście spłaciłam go w ciągu roku. Potem zabrałam się za gruntowny remont i zaczęłam urządzać się po swojemu.
Zofia i Michał byli pełni dumy, iż poradziłam sobie i stworzyłam dom. Jednak martwili się o Jadwigę, bo ona zupełnie nie śpieszyła się z zakupem mieszkania. Wydawała pieniądze lekką ręką na najnowsze telewizory, modne restauracje, a choćby zagraniczne wycieczki do Pragi czy Budapesztu. Rodzice długo starali się wytłumaczyć jej, czym jest odpowiedzialność, ale nie bardzo chciała słuchać.
W końcu ciotka nie wytrzymała i postawiła sprawę jasno: jeżeli Jadwiga się nie opamięta i nie kupi mieszkania zanim wszystko wyda, nie będzie mogła dłużej u nich mieszkać. Niestety, kiedy w końcu zdecydowała się na zakup, pieniędzy zostało jej tylko na wynajem niewielkiego pokoju na obrzeżach miasta.
Podczas tego zamieszania Jadwiga poznała chłopaka Pawła. gwałtownie zaczęli razem mieszkać i odkładali na wspólne cele. Ucieszyłam się, widząc, iż siostra się zmienia. Ja w tym czasie również układałam sobie życie dostałam awans w pracy, pomagałam Zofii i Michałowi, wybrałam się pierwszy raz na wakacje nad Bałtyk i poznałam przystojnego Artura, z którym powoli planowałam wspólną przyszłość.
Nie minęło wiele czasu, gdy pewnego wieczoru spotkałyśmy się u mnie w mieszkaniu. Wszyscy się śmiali, aż w końcu Jadwiga oznajmiła, iż spodziewa się dziecka. Z miejsca zaczęła opowiadać o trudach wynajmu w Krakowie: „Gdzie my się pomieścimy, kiedy teraz czynsz za kawalerkę kosztuje więcej niż moja miesięczna pensja…”, narzekała coraz głośniej. Długo nie rozumiałam, do czego zmierza, aż wreszcie spojrzała na mnie i powiedziała:
Daj mi swoje mieszkanie, ja zaraz będę rodzić. Ty i tak sama mieszkasz, mogłabyś przenieść się do cioci na jakiś czas. Tobie to nie zrobi różnicy, a my będziemy mieli dla siebie trochę przestrzeni oznajmiła, jakby to była najprostsza rzecz na świecie.
Odpowiedziałam spokojnie, stanowczo: Nie, Jadwigo, nie oddam ci mieszkania, na które sama ciężko zapracowałam. Siostra się rozpłakała, zabrała Pawła i bez słowa wyszła.
Później jeszcze kilkukrotnie dzwoniła i próbowała mnie przekonać, ale byłam zdecydowana. To ja harowałam na ten dom, każdą złotówkę wydałam z rozwagą i długo przygotowywałam swój kąt. Dlaczego miałabym teraz to wszystko oddać?
Często zastanawiam się nad sensem tych wydarzeń i wiem jedno każdy jest kowalem własnego losu. To, iż Jadwiga nie myślała o przyszłości, było wyłącznie jej winą.





