Dramatyczne sceny w podstawówce. Oto jak nauczyciel miał się zwrócić do ucznia. "Zrzucił go z krzesła"

gazeta.pl 2 godzin temu
W Szkole Podstawowej nr 3 w Głogowie miało dojść do zdarzenia, które nie powinno mieć miejsca w żadnej placówce edukacyjnej. Szokująca sytuacja wydarzyła się 23 stycznia i dotyczy nauczyciela oraz 12-letniego ucznia posiadającego orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. Sprawa została zgłoszona odpowiednim instytucjom i jest w tej chwili wyjaśniana.O całym zajściu opowiada pani Natalia, mama chłopca. Jej relację cytuje portal glogow.naszemiasto.pl. "Nauczyciel wyzywał syna, mówił do niego między innymi wypier... z mojej klasy, debilu, gnoju. Zrzucił go z krzesła aż syn uderzył o metalowy element ławki. Potem go szarpał i ciągnął przez salę na oczach innych uczniów - mówi kobieta.
REKLAMA






Zobacz wideo

Coraz więcej uczniów z miast w szkołach prywatnych. Prowadzi Kraków



Matka nie kryje żalu "Wrócił zapłakany i roztrzęsiony. W szkole tłumaczyli potem, iż w tym dniu było dużo incydentów i nie zdążyli zadzwonić. Wiem, iż mój syn jest trudnym dzieckiem, ale to dorośli powinni panować nad sytuacją" - dodaje. Jeszcze tego samego dnia pani Natalia udała się na komisariat policji, gdzie złożyła zawiadomienie o zdarzeniu. To jednak nie był koniec dramatycznych wydarzeń.Na komendzie Maciek zaczął się skarżyć na ból, więc policjanci skierowali nas na głogowski SOR, a stamtąd zabrali nas do Legnicy na oddział chirurgii dziecięcej, gdzie chłopca przebadano - wspomina kobieta.U chłopca stwierdzono stłuczenie przedramienia oraz bolesność klatki piersiowej po lewej stronie. Zdaniem lekarzy stan zdrowia jej syna jest bezpośrednim skutkiem niestosownego zachowania pedagoga.Sprawa trafiła do kuratoriumSprawa natychmiast trafiła do Dolnośląskiego Kuratorium Oświaty we Wrocławiu wraz z wnioskiem o pilną kontrolę doraźną. Ponadto pani Natalia złożyła także oficjalną skargę, domagając się natychmiastowego zawieszenia nauczyciela.


Redakcja eDziecko zwróciła się o komentarz do szkoły, jednak do momentu publikacji nie otrzymała odpowiedzi. Jak wynika jednak z informacji zamieszczonych na stronie glogow.naszemiasto.pl, dyrekcja placówki wcześniej zabrała głos w tej sprawie."Zdarzenie było dynamiczne"Jak tłumaczy dyrektor SP nr 3 Ernest Kłósek: Zdarzenie było dynamiczne. Dziecko i klasa zostały zaopiekowane. Pedagog szkolny miał wykonać telefon do rodzica, ale nie zdążył, bo dziecko zrobiło to pierwsze. Dyrektor zapewnia również, iż zajął się sprawą i jego zdaniem sytuacja stopniowo wraca na adekwatne tory. "Muszę jeszcze wykonać jeden krok, a mianowicie skierować wniosek do rzecznika dyscyplinarnego przy Wojewodzie Dolnośląskim. To wymaga jeszcze czasu, bo sytuację muszę dogłębnie przeanalizować" - przyznaje. Prokuratura przyjęła zawiadomienie o zdarzeniu w szkole, a po ich analizie zapadnie decyzja o dalszym postępowaniu w tej sprawie.Chcesz dodać coś od siebie? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału