Dziadkowie faworyzują jednych wnuków. "U mnie jest podział na domowe i poza domowe"

gazeta.pl 2 godzin temu
Temat dziadków, opiekujących się wnukami od lat wywołuje burzliwe emocje. Jedni uważają, iż to naturalne wsparcie rodziny, inni podkreślają, iż dziadkowie nie mają obowiązku zastępować rodziców. A co w przypadku, gdy w grę wchodzi faworyzowanie dzieci?
Tym razem gorącą dyskusję rozpętał wpis opublikowany na profilu @MamyMamom na Facebooku. Jedna z kobiet podzieliła się swoim rozczarowaniem. "Cześć, dziewczyny, czy u was też tak jest, iż wasi rodzice zajmują się, opiekują i odbierają ze szkoły tylko te wnuki, które z nimi mieszkają w domu? A reszta to co? Przybłędy? Jak ja byłam dzieckiem, to dziadkowie na równi traktowali wnuki, a u mnie jest podział na domowe i poza domowe. Wina rodziców? Czy rodzeństwa, iż manipuluje rodzicami?" - pisze jedna z mam.

REKLAMA







Zobacz wideo Polscy kibice nie mają złudzeń. "Idziemy po kolejny medal!"



"U nas nie ma podziału na lepsze i gorsze wnuki"
Jej słowa poruszyły wiele internautek, które zaczęły dzielić się swoimi historiami. Część mam podkreśla, iż w ich rodzinach dziadkowie traktują wszystkie wnuki jednakowo, niezależnie od tego, gdzie mieszkają.
U nas moi rodzice nie rozróżniają wnuków. Jak siostrzeniec był mały, to siostra mieszkała w bloku obok rodziców i oni odbierali młodego z przedszkola i szkoły. Ja mieszkam w innym mieście, generalnie radzimy sobie sami, ale w ubiegłym roku jak potrzebowaliśmy, to mój tata cały rok szkolny przyjeżdżał do nas, żeby córka nie siedziała do 17 na świetlicy
- pisze jedna z mam.
Takie historie pokazują, iż wielu dziadków stara się być wsparciem wtedy, gdy naprawdę jest ono potrzebne.



"Dziadkowie nie mają obowiązku nikogo odbierać"
Nie wszystkie komentarze były jednak pełne zrozumienia dla rozgoryczonej autorki posta. Pojawiły się też bardziej stanowcze głosy. "A po co mają odbierać wnuki, które nie mieszkają z nimi? Zabierają do domu po lekcjach te, które muszą wrócić do siebie. A te, co mieszkają gdzie indziej, wracają z tym, kto je odbiera i zbiera do swojego domu. Nie muszą w ogóle nikogo odbierać, od tego są rodzice i świetlica".



Według części osób dziadkowie pomagają w miarę swoich możliwości, ale nie powinni być traktowani jak darmowa opieka.


Wspólne gospodarstwo to wspólne obowiązki
Inna uczestniczka dyskusji zwróciła uwagę na praktyczny aspekt wspólnego mieszkania. "Oczywiste jest, iż z wnukiem domowym kontakt jest intensywniejszy. Domownicy wspólnie organizują gospodarstwo domowe. Przykładowo, dziadkowie odbierają wnuki, a dzieci robią zakupy, sprzątają, remontują itp. wedle potrzeb. Wy macie oddzielne gospodarstwo domowe. Mogą was od czasu do czasu odciążyć, o ile tak ustalicie. Tak samo jak i wy możecie pomagać im w ramach wdzięczności. To, iż nie odbierają dzieci ze szkoły, nie oznacza, iż ich nie kochają" - wyznaje internautka.


"Wnuk to wnuk - nie ma znaczenia, gdzie mieszka"
Krótko o swojej sytuacji opowiedziała nam także nasza czytelniczka, pani Iza. - Mieszkamy z moimi rodzicami, moja siostra mieszka jakieś 10 km dalej i dziadkowie odbierają jednych i drugich wnuków ze szkoły. Wracają razem do domu. Synowie siostry czekają, aż rodzice skończą pracę. Nie wyobrażam sobie, by mogli tu kogoś faworyzować. Wnuk to wnuk, nie ma znaczenia, gdzie mieszka - podsumowuje.
A jak ty to postrzegasz? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału