Dziecko nie chce spędzać czasu z mamą, bo woli tatę? "Taka sytuacja nie będzie trwała wiecznie"

gazeta.pl 5 godzin temu
Preferowanie jednego z rodziców przez dziecko to temat, który ostatnimi czasy poruszany jest dość często. A ten medal ma dwie strony. Czasem to matki uskarżają się, iż ich maluch chce, a może choćby i żąda, by to właśnie one karmiły, kąpały, czytały bajki na dobranoc i się z nim bawiły. Z drugiej strony jest tata, który chociażby stawał na rzęsach i wymyślał wciąż nowe atrakcje i tak w tym starciu przegrywa. Dziecko ma "swojego ulubionego rodzica", z którym chce spędzać czas. Pojawia się wtedy często ukucie zazdrości. Czy słusznie?Zazdrość jednego rodzica o więź tego drugiego z dzieckiem często wynika z lęku. Powody są różne. Czasem podyktowane jest to obawą przed utratą bliskości z maluchem, strachem, iż ta ważna rola zostanie zredukowana. - U nas jest totalna "mamoza". Syn ma niecałe trzy lata i rzadko kiedy daje się przekonać, bym to ja go wykąpał, czy mógł przeczytać mu książkę na dobranoc. Domaga się obecności mamy. To trudne. Żona jest zmęczona, chciałaby odpocząć, a kiedy ja wkraczam, syn robi awanturę, bo przecież miała przyjść mama. Jak na razie tylko mama się liczy, a tata mógłby nie istnieć - opowiada w rozmowie z portalem eDziecko.pl pan Sebastian, tata Leona.
REKLAMA






Zobacz wideo

Jakie relacje ma Sara James z mamą? "Nic przed nią nie ukrywam, ufa mi"



Po "mamozie" czas na "tatozę"? Psycholog o faworyzowaniu jednego z rodziców przez dziecko Słynna "mamoza" i "tatoza" to potoczne terminy tak zwanego "uzależnienia" od mamy bądź taty, czyli nadmiernego przywiązania dziecka do matki albo ojca. To etap, który jak przekonują bardziej doświadczeni rodzice, mija, chociaż bardzo mocno daje się we znaki. - Mam dwójkę już w zasadzie nastoletnich dzieci i jak sobie przypomnę etap "mamozy", aż mnie skręca. Na początku liczyłam się tylko ja. Wszędzie za mną łazili. Tylko ja mogłam im myć włosy, czytać bajki na dobranoc i obcinać paznokcie. Z domu nie mogłam wyjść, bo taki był ryk - wspomina pani Małgorzata, nasza czytelniczka. - Mąż był zazdrosny o to. Ciągle mi wytykał, iż za bardzo rozpieszczam nasze dzieci i jestem uległa, ale to nie była prawda. One po prostu miały taki etap. Potem im się coś odwidziało i wszystko tata musiał robić. "Tatoza" pełną parą, a ja w końcu mogła posiedzieć sama w łazience. Ulga ogromna. Teraz się z tego śmieje, ale wtedy nie było nam do śmiechu - zaznacza moja rozmówczyni. Do problemu "mamozy" i "tatozy" odniosła się również psycholożka Dominika Słowikowska, która w swoim poście na Instagramie przekonuje, iż preferowanie jednego z rodziców to temat, który przewija się często w wiadomościach, które otrzymuje. "Albo tylko mama się liczy, a tata mógłby nie istnieć, albo jest zupełnie odwrotnie" - zaznacza specjalistka. Jej wpis co prawda pochodzi z 2019 roku, ale przez cały czas jest aktualny. jeżeli jesteście w pierwszej sytuacji to bardzo ważne jest, aby tata zrozumiał, iż dla dziecka mama jest najważniejsza, jest niezastąpiona, jest warunkiem przeżycia... ale taka sytuacja nie będzie trwała wiecznie. Oczywiście naturalnym jest, iż tacie jest przykro, jednak tata musi wiedzieć, iż dziecko nie robi tego celowo, iż to nie znaczy, iż dziecko go nie kocha czy nie chce z nim przebywać. Teraz ma po prostu taki czas. Około 3-4 roku życia to wszystko się zmienia: z "mamozy" sytuacja przechodzi w "tatozę".Tak więc ten czas taty jeszcze przyjdzie! Tylko tata musi uzbroić się w cierpliwość i zaakceptować obecny stan rzeczy- pisze w swoim instagramowym wpisie Słowikowska. Dodaje, iż jeżeli jest odwrotnie, czyli dziecko preferuje tatę, "to może wynikać z tego, iż tata spędza bardzo dużo czasu z dzieckiem, albo wręcz odwrotnie - spędza go zbyt mało i dziecko kiedy ma taką możliwość, chce sobie ten wspólny czas nadrobić. A może po prostu działa tutaj jakaś magiczna siła przyciągania". - Niezależnie od tego, którego z rodziców w danym momencie dziecko preferuje - kocha was oboje, bo jesteście jego rodzicami - dodaje psycholożka.


"Ulubiony rodzic" nie zawsze nim będzie. "Wszystko się zmienia""Tatoza" (jak również "mamoza") to całkowicie normalny etap dorastania emocjonalnego i społecznego u dziecka. jeżeli się pojawia, to absolutnie nie oznacza, iż dziecko nagle przestaje kochać mamę albo tatę - ono kocha jednego i drugiego rodzica tak samo mocno, ale na danym etapie swojego życia zdecydowanie bardziej atrakcyjny wydaje mu się np. mama. Tata może w tym czasie czuć się odrzucony, niechciany, gorszy czy niepotrzebny. To oczywiście zrozumiałe, jednak pamiętajmy, iż nic nie trwa wiecznie i to są etapy w rozwoju małego człowieka, a nam dorosłym nie pozostaje nic innego, jak cierpliwie poczekać. Należy być cierpliwym, zachować spokój, nie odbierać tego wszystkiego personalnie, nie brać mocno do siebie. To jest dziecko i ono tak sobie po prostu wybiera. Na pewno nie ma na celu sprawienia przykrości drugiemu rodzicowi. Pamiętajcie, iż to wszystko się zmienia wraz z rozwojem dziecka. Tak naprawdę każdego dnia może się coś zmienić i się odwrócić - to jest rollercoaster- zaznacza w swoim wpisie na Instagramie psycholożka Dominika Słowikowska.A jak jest u Was? Macie etap "mamozy" czy bardziej "tatozy"? Napisz: anita.skotarczak@grupagazeta.pl.
Idź do oryginalnego materiału