– Dzień dobry, jestem kochanką pani męża.
Odłożyłam katalog, który przeglądałam.
Spojrzałam na blondynkę w drzwiach gabinetu.
Była efektowna, pewna siebie, uśmiechnięta.
– Mam dla pani przykrą wiadomość – jestem w ciąży.
– Oczywiście, z pani mężem – dodała.
Zapytałam spokojnie, bez emocji:
– Ma pani jakieś zaświadczenie?
Jej twarz rozjaśnił zwycięski uśmiech.
Wyjęła z torebki biały druczek z pieczątką.
Przyszła dobrze przygotowana, to było widać.
Obejrzałam dokument uważnie, dokładnie.
Był oryginalny, nie podrabiany.
To mnie nie zdziwiło ani trochę.
Kobiety przychodzące do żony kochanka nie ryzykują falsyfikatem.
– W porządku – przyznałam – jest pani w ciąży.
– Teraz wystarczy test na ojcostwo.
– Potwierdzimy, iż ojcem jest mój mąż.
Blondynka wyraźnie się zaniepokoiła.
– I co wtedy będzie w porządku? – spytała z wahaniem.
Wyjaśniłam jej to chętnie, spokojnie.
– Mąż przyzna pani alimenty.
– Znajdę dobrego lekarza, najlepszy szpital w Warszawie.
– Urodzi pani spokojnie, bez zmartwień o zdrowie.
Zaczęła się nerwowo poruszać na krześle.
– Pani nie rozumie… dziecko potrzebuje ojca.
Odpowiedziałam dobrodusznie, bez cienia złości:
– Nasza trójka dzieci też ma ojca, dzięki Bogu.
– Mąż na pewno będzie się z dzieckiem widywał.
– Zaprowadzi je kiedyś pierwszy raz do szkoły.
– Może pani choćby powierzyć nam opiekę na jakiś czas.
– Mamy świetne opiekunki, ja też kocham dzieci.
– Będzie pani miała czas dla siebie.
– Z dzieckiem to przecież nie jest łatwe, prawda?
Blondynka zerwała się na nogi.
Gniotła nerwowo elegancką torebkę w rękach.
Jej twarz wykrzywił gniew.
– Sypiam z pani mężem! Jestem z nim w ciąży!
– On już pani nie kocha. Kocha mnie!
Zrobiło mi się jej żal, szczerze.
Była młoda, pełna wiary w miłość.
Życie gwałtownie odbiera takie ułudy, choćby oszustkom.
– Kochana, jest pani czwartą z takimi wieściami.
– Pierwsza nie miała choćby zaświadczenia.
– Druga i trzecia przyniosły podróbki.
– Jedna rzeczywiście była w ciąży, ale test wykluczył męża.
– Nigdy nie odmówiliśmy pomocy, ale kłamstwa nie przyjmujemy.
– choćby dobry człowiek nie zniesie oszustwa.
Blondynka wyglądała zupełnie zagubiona.
Mówiłam dalej, bez cienia podniesionego głosu:
– Skoro sypia z panią, sypia pewnie i ze mną.
– Może i z innymi kandydatkami też.
– Nie mogę zabronić mężowi jego słabości.
– To nie wpływa na nasze życie rodzinne.
– Proszę zostawić numer, odezwiemy się w sprawie testu.
Nerwy puściły jej całkowicie.
Wybiegła z gabinetu bez słowa.
Zapaliłam spokojnie papierosa.
Od dawna czekałam na taką wizytę.
Wiedziałam o nowej fascynacji męża wcześniej.
Przetrzymałam tę rozmowę jak poprzednie.
Nie było to łatwe, ale umiałam już to znosić.
Łatwiej byłoby zrobić scenę, odejść, krzyczeć.
Mój mąż jest bogaty i świetnie ustawiony.
Wybrałam inną drogę – spokój, kontrolę, rozsądek.
Każda kolejna kobieta odchodzi tak jak ta.
Ja zostaję, bo to mój dom, moje życie.
Spokój bywa silniejszy niż gniew.








