Gwarancja śniegu, buty Relaksy i przemoczone rękawiczki. Tak się zimą bawiły dzieci w PRL [GALERIA]

gazeta.pl 2 godzin temu
Śnieg, osiedlowa górka i towarzystwo. Takie połączenie dla wielu dzieci było gwarancją dobrej zabawy. Mało kto wyjeżdżał na zimowisko, nie każdy miał sanki, ale mimo to dzieci potrafiły same doskonale zorganizować sobie czas.
- Kiedyś nikt się nie zastanawiał, czy zimą będzie śnieg, to było pewne. Po prostu się na niego czekało z utęsknieniem. Pamiętam, iż gdy tylko robiło się biało, na osiedle wybiegały dzieci w kożuszkach, śniegowcach, wełnianych czapkach i rękawiczkach. Było gwarno i wesoło - wspomina w rozmowie z eDziecko.pl Alicja (nazwisko do wiadomości redakcji), której wczesne dzieciństwo przypadło na lata 80. XX wieku. - Śnieg to była największa atrakcja zimą, bo zabawek wtedy nikt w nadmiarze nie miał - śmieje się nasza rozmówczyni. - Całymi godzinami zjeżdżaliśmy na sankach, lepiliśmy bałwany, rzucaliśmy się śnieżkami. Najgorszym, co mogło się wtedy stać, był przymus powrotu do domu z powodu przemoczonych ubrań - dodaje Alicja.

REKLAMA










Zima w PRLNarodowe Archiwum Cyfrowe




Zobacz wideo Po czym poznać, iż dziecko ma skrócone wędzidełko? Logopedka mówi o "domowym teście"








Osiedlowe górki były centrum życia towarzyskiego.Narodowe Archiwum Cyfrowe


Zabawa do upadłego
- Pamiętam kultowe buty Relaksy, które miałam po jakiejś kuzynce. Lekko za mały kombinezon, który pił w krocze, ale był ciepły i gryzącą czapkę, zrobioną przez babcię na drutach - mówi w rozmowie z eDziecko.pl Natalia (nazwisko do wiadomości redakcji). - Tak "uzbrojona" wychodziłam na podwórko i jak lamentowała mama "przepadałam na całe godziny" i wracałam przemoczona i przemarznięta - dodaje nasza rozmówczyni.





Zima w WarszawieNarodowe Archiwum Cyfrowe










Zima w PRL była biała i mroźna.Narodowe Archiwum Cyfrowe


Górka przede wszystkim
- Na naszym podwórku górka do jazdy na sankach była zimą swoistym centrum życia towarzyskiego. Zjeżdżaliśmy na sankach, lub na tym, co kto miał: starych oponach, tornistrach. Zjeżdżaliśmy tak długo i tak dużo, aż w końcu na górce robiła się brudna breja ze śniegu i ziemi. Kiedy nudziło nam się już zjeżdżanie, zabieraliśmy się za robienie bałwana lub bitwy na śnieżki. Często także budowaliśmy igloo. To znaczy zaczynaliśmy budowę, bo ona nigdy się nie kończyła - śmieje się w rozmowie z eDziecko.pl Daria (nazwisko do wiadomości redakcji). - Pamiętam takie dni, kiedy już szczękaliśmy z zimna zębami, bo rękawiczki i buty dawno były przemoczone, ale dalej chcieliśmy się bawić. Do domu szedł tylko ten, komu groziła już hipotermia - żartuje.





Zima w PRL w WarszawieNarodowe Archiwum Cyfrowe









Zima mieście w PRLNarodowe Archiwum Cyfrowe





Mało kto wyjeżdżał na ferie
- Dla współczesnych dzieci wyjazd na ferie to niemal standard. Kiedyś, przynajmniej w moim otoczeniu mało kto wyjeżdżał zimą. Chyba, iż na jakieś zimowisko zorganizowane przez zakład pracy rodzica, ale to też nie zdarzało się zbyt często - wspomina w rozmowie z eDziecko.pl Patryk (nazwisko do wiadomości redakcji). - Mnie raz rodzice zabrali na wieś do jakiejś dalszej rodziny. Byliśmy tam kilka dni, najlepiej pamiętam kulig z prawdziwym koniem. Dla mnie, chłopaka urodzonego i wychowanego w dużym mieście, to była ogromna atrakcja. Do dziś pamiętam, jak mróz szczypał w policzki i jak pięknie skrzył się śnieg - dodaje.
A Ty? Jakie masz zimowe wspomnienia z dzieciństwa? Daj znać w komentarzu lub napisz w wiadomości do redakcji: ewa.rabek@grupagazeta.pl.





Zima w PRLNarodowe Archiwum Cyfrowe
Idź do oryginalnego materiału