REKLAMA
Zobacz wideo
Hotelarze szukają furtek w obostrzeniach. "Apeluję o roztropność"
"Myślałam, iż będzie siedziała i patrzyła w sufit"Na półkolonie organizowane w szkole zapisała córkę pani Marta. Decyzja nie była łatwa, bo wcześniej nasłuchała się wielu krytycznych opinii. - Przyznam szczerze, iż miałam sporo wątpliwości. Wiele razy słyszałam, iż półkolonie to taka przechowalnia dla dzieci - zero pomysłów, zero zaangażowania. Myślałam, iż córka będzie siedziała i patrzyła w sufit, ewentualnie kolorowała jakieś obrazki - opowiada nasza czytelniczka.Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. - Byłam w szoku. Zajęcia plastyczne, sportowe, a do tego nauka szydełkowania. Córka dopiero zaczęła chodzić na półkolonie, a już nie może się doczekać kolejnych dni. Wraca trochę zmęczona, ale szczęśliwa. Dla mnie to najlepszy dowód, iż jednak można to zrobić z głową -dodaje pani Marta."Zapisuję dzieci od trzech lat i bardzo sobie chwalę"Wiele mam zauważa, iż takie ferie są dla nich ostatnią deską ratunku. - Zapisuję dzieci na szkolne półkolonie już trzeci rok z rzędu. Dla mnie to ogromne ułatwienie, bo pracuję i nie mam możliwości wzięcia dłuższego urlopu zimą. Dzieci są w znanym miejscu, z nauczycielami, których kojarzą, a program jest naprawdę fajnie przemyślany - opowiada jedna z mam.Rodzice zwracają uwagę, iż wiele zależy od szkoły i kadry. Tam, gdzie nauczyciele podchodzą do tematu kreatywnie, półkolonie potrafią być ciekawszą alternatywą niż siedzenie w domu przed ekranem. Wyjścia na lodowisko, warsztaty plastyczne, zajęcia sportowe czy wspólne gotowanie sprawiają, iż uczniowie mają poczucie, iż ferie faktycznie różnią się od zwykłych dni szkolnych.
"Raz wystarczyło. Więcej nie zapiszę"Nie brakuje jednak głosów krytycznych. Część rodziców ma zupełnie inne doświadczenia i podchodzi do szkolnych półkolonii z dużym dystansem. - Zapisałam dziecko raz i nigdy więcej. Dla mnie to było marnowanie czasu. Zero kreatywnych zajęć, dzieci w zasadzie zdane same na siebie, nauczyciele tylko pilnowali, żeby nic się nie stało - pisze jedna z matek. Inni podkreślają, iż ich dzieci wracały znudzone i rozczarowane, a program ograniczał się do oglądania filmów lub zabaw "na przeczekanie".A Ty co o tym sądzisz? Chcesz podzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl





![Gwarancja śniegu, buty Relaksy i przemoczone rękawiczki. Tak się zimą bawiły dzieci w PRL [GALERIA]](https://bi.im-g.pl/im/72/08/1f/z32541298IHR,Zima-w-miescie-w-czasach-PRL-.jpg)





