"Hiszpańskie kłaczki" ;-) / "Pelusas revolution"

bajdocja.blogspot.com 2 miesięcy temu
.


Poznałam tę grę w prawie rok temu w wersji podstawowej
w dwóch wariantach językowych: hiszpańskie "Pelusas" i polskie "Gluty".

Serio? Kto wpadł na pomysł, by kłaczki (kurzu) przerobić na gluty?
Polski wydawca zmienił nie tylko nazwę, ale i grafikę :-(
Nie podoba mi się ani jedno, ani drugie :-\

Tematyka jednak jest sprawą drugorzędną,
bo tak naprawdę gra jest o liczbach ;-)
A zaprojektował ją Reiner Knizia.

Od maja mam własny egzemplarz hiszpańskiej gry
w wersji rozszerzonej pod nazwą "Pelusas revolution".
Dla wygody nazwanej przeze mnie: "Hiszpańskie kłaczki" ;-)

To gra karciana dla 2 - 6 osób od 8 lat.
Umiejące dodawać 6-7-latki też dadzą radę,
o ile potrafią znieść sporą dawkę negatywnej interakcji ;-)
W malusim pudełku znajduje się mnóstwo kart.
Są to karty zwykłych kłaczków, karty kłaczków specjalnych oraz karty akcji.

Karty zwykłych kłaczków to:
62 niebłyszczące karty o wartościach 1, 2, 3, 4 oraz 6, 8, 9, 10,
tylko 2 błyszczące karty o wartości 20.
Zagramy nimi w podstawową wersję gry.
Celem gry jest zdobycie kart dających największą sumę liczb.
Karty losuje się spośród zakrytych kart rozrzuconych na stole;
można też karty zabierać innym graczom.


Wersja podstawowa gry ma bardzo proste zasady.

Najpierw losuje się jedną kartę, odkrywa i kładzie przed sobą.
Potem losuje się drugą kartę, odkrywa i kładzie przed sobą.
A potem jeszcze jedną - trzecią.
Karty o tych samych liczbach układa się jedna na drugą.
Po wylosowaniu trzeciej karty można przerwać losowanie.
Można też losować dalej, ale...
jeśli czwarta (lub kolejna) wylosowana karta będzie miała liczbę,
która już leży przed tobą, to stracisz wszystkie karty, które leżą przed tobą.
Po wylosowaniu karty warto przyjrzeć się kartom, które leżą przed innymi.
Jeżeli przed którymś graczem leży liczba / liczby, które właśnie wylosowałeś,
to możesz je zabrać i położyć przed sobą.

Gracze grają kolejno.
Na początku swego ruchu gracz zdobywa wszystkie karty, które leżą przed nim
i odkłada je w zakrytym stosie obok siebie. Z tego stosu nikt nie może mu nic zabrać.
Gra kończy się, gdy zostanie wylosowana ostatnia zakryta karta ze stołu.
Grę wygra zdobywca największej sumy liczb.


W wersji rozszerzonej dzieje się dużo więcej! :-)
Podstawowej zasady zostają te same, ale do gry wkraczają też
błyszczące karty kłaczków specjalnych oraz karty akcji.

Karty specjalne to:
prezent z czwórką, zakochana piątka, aniołek z siódemka i diabełek z minus siódemką.
Karty akcji to: odkurzacz, ubezpieczenie oraz miotełka do kurzu.

Kiedy ktoś wylosuje prezent z czwórką,
to przekazuje go innemu graczowi, który musi położyć go przed sobą.
Gracz, który otrzymał prezent, na początku swojego ruchu zdobywa tylko ten prezent
(i odkłada na zakryty stos obok siebie). Wszystkie pozostałe karty pozostają odkryte przed nim.

Kiedy ktoś wylosuje zakochaną piątkę,
musi sprawdzić, czy ktoś inny ma też przed sobą zakochaną piątkę.
Jeśli tak, to każdy z graczy zdobywa tę piątkę na stos swoich punktów.
Jeśli nie, to gracz po prostu kładzie ją przed sobą.

Jeśli ktoś wylosuje zakochaną piątkę,
a przed nim leży już jedna zakochana piątka, to nie traci żadnych kart,
ale zdobywa obie zakochane piątki na stos swoich punktów i kontynuuje ruch.

Jeśli ktoś wylosuje aniołka z siódemką,
to może zdobyć wszystkie karty leżące przed nim.

Jeśli ktoś wylosuje diabełka z minus siódemką,
to musi zebrać (i położyć przed sobą) wszystkie diabełki leżące przed innymi graczami.
Karty akcji są jednorazowe, po "użyciu" odkłada się je do pudełka.

Kiedy ktoś wylosuje odkurzacz,
to jedną swoją kolumnę kart może przełożyć na stos swoich punktów.

Kiedy ktoś wylosuje miotełkę do kurzu,
to może zabrać jedną kolumnę kart innego gracza i przełożyć przed sobą.

Kiedy ktoś wylosuje ubezpieczenie,
to może losować karty bez ryzyka.
Jeśli któraś liczba się "powtórzy się", to gracz traci tylko kartę ubezpieczenia.
Jeśli gracz mający ubezpieczenie wylosuje inną kartę akcji, to straci kartę ubezpieczenia.


"Hiszpańskie kłaczki" testuję od maja!
Zwykle grałam w składzie 2-3-osobowym.
To jest bardzo interesujące i "wredna" gra!
Cieszy tych, co lubią negatywną interakcję,
ale nie tylko.

Polecam :-)



Grę dostałam w prezencie od znajomej E.W.
Za co dziękuję :-*



Grę zgłaszam do projektu GRAJMY!
Inne zgłoszenia tu: recenzje Grajmy!




.

Idź do oryginalnego materiału