Jak nogi rozkładać, to umiecie. Ale jak odpowiedzialność wziąć, to lepiej zrezygnować z dziecka

twojacena.pl 1 dzień temu

*Dzisiaj, 15 października*

Jak nogi rozkładać, to każdy potrafi. A jak wziąć odpowiedzialność, to lepiej zrezygnować z dziecka.

Lidia z mężem mieli swoje pierwsze, wymarzone dziecko. Przez dziewięć miesięcy mąż ją otaczał opieką, odprowadzał i przywoził z uczelni. Zwłaszcza w ślizgawicę zabraniał wychodzić z domu. A tuż przed porodem wysłali go w delegację. Mógł odmówić. I tak zamierzał zrezygnować z pracy, gdy tylko dziecko przyjdzie na świat. Bo nie ma sensu jeździć na zmiany, gdy Lidia zostanie sama z maleństwem.

Skurcze zaczęły się, ledwie Krzysztof zdążył wyjechać. Nie dość, iż ból nie do zniesienia, to jeszcze męża nie ma przy niej. Nie tak wyobrażała sobie ten moment, nie tak miało wyglądać powitanie ich pierworodnego.

Dziewczynka urodziła się zdrowa, ale Lidii nie chciało się choćby dzwonić do męża. Niech się dowie od obcych, skoro wyjechał.

Rozejrzała się po sali. Naprzeciw leżała kobieta koło czterdziestki. Przy łóżku obok młoda dziewczyna gadała przez telefon. A pod drzwiami jakaś kobieta płakała, odwrócona do ściany.

Po niewyobrażalnym wysiłku na sali porodowej Lidia opadła na niebieską poduszkę z trójkątnym stemplem i zapadła w głęboki sen. Jakby nic wokół nie istniało.

Karmić będziemy dziecko? usłyszała przez sen. Z euforią się obróciła.

Pielęgniarka stała przy kobiecie, która płakała, odwrócona do ściany.

Czemu milczysz? Weź chociaż na ręce. Zobacz, jaka śliczna. Kobieta zastygła, ale się nie odwróciła.

Jak nogi rozkładać, to każdy potrafi. A jak wziąć odpowiedzialność, to lepiej zrezygnować z dziecka. Pielęgniarka, jeszcze chwilę poczekawszy, wyszła.

Pierwsza odezwała się czterdziestolatka. Natalia nie kryła emocji:

Myślisz, iż ja tego dziecka chciałam? Mam już czterdzieści trzy lata, syn żonaty. niedługo wnuczka będzie, a tu coś takiego No i co teraz? Dziecko niewinne. Jakbyś nie chciała, to byś nie donosiła. A teraz ma się tułać po domach dziecka? Pomyślałaś, jak jej będzie żyć, gdy od początku zdradzą?

Anna rozpłakała się jeszcze mocniej. Teraz już nie kryła łez, szlochała głośno, jakby tamę przerwało.

Po co się rozklejasz? Co to zmieni? nie ustępowała Natalia. Bierz dziecko, karm i nie bądź głupia.

A może ją zgwałcili? wtrąciła Alicja, odkładając telefon. Albo dziecko od kogoś bliskiego, ojczyma może?

Lidia słuchała tej historii i czuła, jakby to jej wina, iż tak wyszło. Ona taka szczęśliwa, mąż za rączkę prowadzi, rodzice kochają. A i tak znajdzie powód do złego nastroju.

A tu człowiek, który nikomu niepotrzebny. I ten, który dopiero przyszedł na świat. Ktoś, kto jeszcze niczego nie zawinił, a już odrzucony.

Wyrośnie dziewczynka, zgorzkniała na całe życie. Bo matka pije. Albo dlatego, iż zdradził ją mężczyzna, który obiecywał małżeństwo. Ten, który miał ją chronić, zostawił, gdy tylko się dowiedział.

Ani baloników na powitanie, ani kwiatów dla matki. A gdzie iść? Z dzieckiem tym bardziej.

Zrobiło się jej wstyd i żal tych nieszczęśniczek. Zapytała:

A gdyby było gdzie iść, zabrałabyś dziecko?

Anna spojrzała na nią jak na wariatkę:

Oczywiście, ale tak się nie stanie. Wzięła to za szyderstwo, znów odwróciła się do ściany i nie odezwała więcej.

A po kilku godzinach Lidia uroczyście oznajmiła:

Będziecie mieszkać w akademiku. Moja mama jest kierowniczką. Będziesz myć podłogi, a dadzą wam pokój.

O, mam nowy kocyk do wypisu! odezwała się Alicja, odkładając telefon. Zaraz zadzwonię do męża. Mamy dwa, po co nam tyle?

A ja przyniosę ubranka dodała Natalia. Po córce zostały, nie nowe, ale w dobrym stanie. Wyprałam i wyprasowałam. Nam niepotrzebne, mamy syna. Wnukom kupią nowe.

Następnego dnia kobiety z innych sal zaczęły przynosić rzeczy. Ktoś przywiózł wózek, ktoś łóżeczko, kołderkę.

Ojej, ja nic nie mam powiedziała młoda kobieta z innej sali. Kupię mleko modyfikowane. W razie czego.

Anna rozpłakała się na głos, teraz już nie z bezsilności, ale z szczęścia, które nagle na nią spadło.

Oddam, zarobię mamrotała. A matki klepały ją po ramieniu i mówiły:

Oddasz komuś, kto będzie potrzebował.

Późnym wieczorem, zasypiając, Lidia myślała, jak dobrze się wszystko ułożyło. Annie będzie dobrze. Spotka jeszcze porządnego człowieka.

I córeczce też się powiedzie. Będzie teraz z mamą. A czego więcej trzeba?

*Dziś zrozumiałem, iż czasem wystarczy odrobina ludzkiej dobroci, by zmienić czyjś świat. Może i w waszym życiu zdarzyły się takie cuda?*

Idź do oryginalnego materiału