Jego syn wyznał, iż "nie da rady". "Czy naprawdę chcę, by ostatnie lata ze mną poświęcał na to?"

gazeta.pl 2 godzin temu
Żyjemy w świecie, w którym liczą się wyniki, sukcesy i osiągnięcia. Ciągle za czymś gnamy i nie mamy na nic czasu. Niestety, nasze dzieci też często biorą udział w tym wyścigu. Jeden z przedsiębiorców, @Dawid Pałka, podzielił się na swoim koncie na Facebooku wpisem, który gwałtownie zyskał popularność. Opisał w nim moment, w którym jego 13-letni syn powiedział, iż jest zmęczony nauką.
"Wczoraj o 21:00 mój 13-letni syn powiedział do mnie coś, co zmroziło mi krew w żyłach. 'Tato, ja już nie dam rady. Zapytałem, co się stało? 'Nie mam już sił się dalej uczyć na jutrzejszą kartkówkę'" - czytamy we wstępie.

REKLAMA







Zobacz wideo Woźniak-Starak o "PnŚ", Kazen i Gessler. Magda powinna wybaczyć Dodzie?



Mężczyzna początkowo myślał, iż to tylko kwestia chwilowego zmęczenia. Jak sam twierdzi, chciał wygłosić "tradycyjną ojcowską gadkę" o ciężkiej pracy, odpowiedzialności i konsekwencjach. I wtedy zrozumiał coś istotnego: "Czy ja naprawdę chcę, żeby poświęcał ostatnie lata, które spędza przy mnie i w moim domu, na zdobywanie piątek? On tej wiedzy w 95 proc. nigdy choćby nie użyje praktycznie w swoim życiu".
Ostatecznie postawił na chwilę oddechu.
Olej to, synu, choć zagrajmy w szachy, przewietrzysz mózg. Powiedziałem do niego i zobaczyłem, jak mu zaiskrzyły oczy
- wyznaje.
Podkreśla przy tym, iż nie przestał przywiązywać wagi do obowiązków. "Nie mówię, iż nauka czy obowiązkowość nie jest ważna. Mówię, iż w 2026 roku moje priorytety się zmieniły" - dodaje w ostatniej części wpisu.






Rosnące wymagania
Rodzice często oczekują od dzieci jak najlepszych wyników w nauce, zapisują je na dodatkowe zajęcia, wspierają w przygotowaniach. Pojawia się jednak pytanie: gdzie jest granica? Czy nadmiar presji nie zabiera euforii z dzieciństwa i nie osłabia relacji w rodzinie? Wpis Dawida Pałki wywołał w komentarzach żywą dyskusję.
Większość negatywnych głosów była wymierzona w sztuczną inteligencję. "Nie ze wszystkim się zgodzę. Wystarczy jedna decyzja/awaria internetu i nie ma ejaja. Nie da się sprawdzić jednym przyciskiem w telefonie. Jest wiedza, którą należy posiadać we własnym mózgu i tyle. Ucząc się, ćwiczymy pamięć i kojarzenie. Kto liczy tylko na ejaja, boleśnie się zawiedzie, gdy zabraknie technologii. A zabraknie" - napisała jedna z kobiet.


"Ślepa wiara w technologię"
Inna osoba podkreśla, iż oceny nie są najważniejsze, dodaje też, iż sztucznej inteligencji ma sporo do zarzucenia: "Nauka dla ocen to rzeczywiście głupota. Niestety jeszcze większą głupotą jest świadoma rezygnacja z rozszerzania horyzontów kompetencyjnych przez ślepą wiarę w technologię. Każdy nowy fakt, którego się dowiadujemy, buduje w naszych umysłach nowe połączenia (...)".
Ten sam komentujący zwraca uwagę, iż nauka i rozwój kompetencji mają również wymiar emocjonalny. "Przy okazji empatia, o którą zahaczono w tekście, w dużej mierze wynika właśnie z szerokiego horyzontu. Ze świadomości tego, iż czasem droga do celu jest dziurawa i wyboista. Wtedy łatwiej rozumieć drugiego człowieka, wiedząc, jaki trud może kryć się za tym, co osiągnął, choćby osiągnął kilka w sensie ogólnym - dla niektórych choćby mały krok to wielki skok. Człowiek, który zawsze sobie odpuszczał, nigdy tego nie dostrzeże" - czytamy.



Nauka i zajęcia dodatkowe - psycholożka zabiera głos
Jakiś czas temu o komentarz dotyczący zapisywania dziecka na zajęcia dodatkowe poprosiliśmy psycholożkę Monikę Bubicz.
- Oferta zajęć dodatkowych jest dziś ogromna i łatwo wpaść w przekonanie, iż dziecko powinno korzystać z każdej możliwości. Rodzice zapisują je z troski o rozwój, by sprawdzić zainteresowania, czasem być może dlatego, iż sami takich szans nie mieli, a czasem dlatego, iż sami byli wychowani w przekonaniu, iż trzeba wciąż coś robić. W efekcie pojawia się presja: jeżeli dziecko nie uczy się kilku języków, nie uprawia sportu i nie rozwija talentów artystycznych, to coś istotnego traci, zostaje w tyle - mówi.
- Warto jednak pamiętać, iż to właśnie my, dorośli, pokazujemy dziecku, co jest w życiu ważne. jeżeli dzień jest szczelnie wypełniony obowiązkami, dziecko dorasta w poczuciu, iż odpoczynek jest czymś złym. Z zewnątrz może wyglądać, jakby dobrze sobie radziło, ale przeciążenie nadmiarem obowiązków sygnalizują: spadek motywacji, bunt czy utrata euforii z zajęć, które wcześniej sprawiały dziecku frajdę. To nie musi być "słomiany zapał", to często naturalny sygnał, iż układ nerwowy nie daje rady i potrzebuje regeneracji - dodaje ekspertka.
A Ty, jak podchodzisz do kwestii związanych z nauką? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału