Jest mamą i próbuje pogodzić to z pracą. "Czasami tam po prostu jestem, nie myślę"

gazeta.pl 1 godzina temu
Bycie mamą małego dziecka to jedno z największych wyzwań, jakie można sobie wyobrazić. Gdy do tej roli dochodzi praca zawodowa, dom i codzienne "ogarnięcie życia", wiele kobiet zaczyna mieć poczucie, iż daje z siebie wszystko, a to i tak za mało.
Najlepiej widać to w mediach społecznościowych. Na popularnej grupie na Facebooku @Mamy Mamom jedna z mam opisała swoje doświadczenie i poprosiła inne kobiety o wsparcie i rady.

REKLAMA







Zobacz wideo Paula Karpowicz panicznie boi sie? porodu. Mo?wi o presji społecznej w kwestii macierzyn?stwa



"Mamy, jak wy ogarniacie dom, pracę i dziecko jednocześnie? Chodzi mi o małe dzieci 1/2 lata. Mam córkę prawie 2,5-letnią. Od roku jest w żłobku, ja pracuję na 3/4 etatu. Razem z mężem możemy brać home office, jakoś to łatamy. Jednak biorąc pod uwagę, iż mamy dobre warunki, mam wrażenie, iż nie ogarniam życia. W pracy jestem i czasami na tym się kończy, iż świecę się na zielono, bo nie mam siły na myślenie" - pisze.
Dodaje, iż ma pracę, która wymaga od niej myślenia i aktywności. Kobieta zastanawia się także, czy może lepiej zwolnić, siedzieć w domu i skoncentrować się na macierzyństwie.
"Wszystko da się pogodzić"
Pod postem pojawiły się komentarze, w których część mam podkreślała, iż pogodzenie pracy i macierzyństwa jest możliwe, choć wymaga organizacji i wsparcia. "Urodziłam najmłodszego syna w 2023 roku, gdy starsze dzieci miały 5, 6 i 11 lat. Po roku wróciłam do pracy. Dziecko do żłobka, reszta do przedszkola i szkoły. Z mężem wymieniamy się obowiązkami, ale mąż pracuje zmianowo, bo to ułatwia trochę. Bardziej jesteśmy zorganizowani, pracując poza domem niż w domu. Musicie znaleźć jakiś złoty środek" -zaznacza internautka.



Inne kobiety pisały wprost, jak istotny był dla nich powrót do pracy i odzyskanie własnej tożsamości.



Wróciłam do pracy w czerwcu 2021, młody urodził się w kwietniu 2020. Dziecko chodziło do żłobka, ja na pełen etat do pracy. Czasem było ciężko, czasem głową byłam w domu, a ciało w pracy, czasem w domu był bałagan, ale nie zamieniłabym decyzji o powrocie do pracy. Jestem osobą, która nie może siedzieć za długo w domu, wyjście do pracy pozwoliło mi znaleźć siebie... Już nie byłam tylko mamą
- wyznaje kobieta.
"Kwestia organizacji dnia"
Nie zabrakło też głosów osób, które pokazały, iż niemożliwe nie istnieje. Jak pisze jedna z mam: "Normalnie. Kwestia organizacji swojego dnia. Domyślam się, iż nie pracujesz w systemie zmianowym, tylko masz stałe godziny pracy, więc nic szczególnego. Mając dość wymagającą umysłowo pracę, wychowywałam dziecko (ojciec kilka pomagał), miałam dom z ogrodem i studiowałam podyplomowo dwa razy - akurat w weekendy, kiedy musiałam być na uczelni, wspierali dziadkowie w opiece. W domu zawsze czysto, bo nie umiem inaczej".


Niektóre kobiety zwróciły uwagę na coś zupełnie innego - na zmęczenie, przeciążenie i konieczność większej czułości dla samej siebie.
"Podejdź do siebie z czułością, ile już robisz dzień po dniu. W dzisiejszym świecie jest o wiele więcej bodźców. Doceń to, co dowiozłaś, a nie skupiaj się tylko na tym, czego nie zrobiłaś. Każdy dzień z maluchami to przetrwanie. Pocieszę cię, iż jestem samodzielną mamą za granicą i od momentu, kiedy mały miał 9 miesięcy, byliśmy sami. Do tego moja praca, teraz mam drugą pracę, dom, ruch, zakupy i daję sobie radę, ale jak czegoś nie zrobię, to znaczy, iż nie było na to przestrzeni. Twoje ciało już ci daje sygnały zmęczenia, a to znak, iż trzeba się nim bardziej zaopiekować. Ja zamiast sprzątania przeznaczam czas dla siebie, dopóki dzieci są małe, to wolę, żeby dom był nieogarnięty niż ja" - wyznaje kobieta.



"Patrzę na inne mamy i myślę, iż robią to lepiej"
Podobną historią przepełnioną wieloma emocjami podzieliła się ostatnio z portalem eDziecko pani Iza (imię zostało zmienione). - Czasami aż się zastanawiam, czy coś jest ze mną nie tak. Mam jednego 5-letniego syna. Pracuję od 8 do 16, więc teoretycznie powinnam wszystko ze sobą godzić. Jednak mój dzień się często rozjeżdża, w domu większe porządki robię tylko w weekend - wyznaje kobieta.
Po chwili dodaje: Po pracy gwałtownie odbieram syna z przedszkola i zaczyna się zabawa, gotowanie, pranie. Syn jest stęskniony, to oczywiste i chce, bym jak najwięcej mu czasu poświęciła, ale przecież też mam inne obowiązki. Mąż wraca po 18 - także prawie na kolację. Mam wrażenie, iż inne koleżanki z pracy lepiej sobie radzą, bo jeszcze mają czas pójść do kosmetyczki czy fryzjera, a ja nie wiem, gdzie bym to miała upchnąć.
Chcesz dodać coś od siebie? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału