Aniu, ten twój Krzysiek mi wcale nie przypada do gustu wydaje swoją ocenę mama po pierwszym spotkaniu z narzeczonym córki.
Posłuchaj więc, Aniu, mamiego rad albo przynajmniej zapytaj, co dokładnie jej się w nim nie podobało (zdarza się, iż ktoś po prostu nie klika, ale czasem w zachowaniu ukryte są niepokojące sygnały, które zakochana dziewczyna może przeoczyć). Gdybyś się dowiedziała, historia mogłaby potoczyć się inaczej.
Ja jednak tylko wzruszyłam ramionami i odpowiedziałam tak, jak uważałam, iż jest sprawiedliwe.
Nikt ci nigdy nie przypada do gustu. Dlatego ostatecznie zostajesz sama, choć mogłabyś wyjść za mąż choćby ze mną w pakiecie.
Dużo rozumiesz mruknęła Barbara Ignacewna.
Skąd wniosłaś, iż nic nie rozumiem? Bo jestem młodsza?
Nie jestem ślepa: widzę, iż zainteresowanie tobą pojawia się, a faceci zdają się być przyzwoici. Ty jednak odrzucasz ich wszystkich.
Nie patrzeć? filozoficznie odpowiedziała matka, po czym przerwała spór. Dobrze, Aniu, zostawmy ten temat.
Powiem ci, co myślę, skoro przyprowadziłaś mnie do Krzysia. Potem sam wybierzesz, czy posłuchać mnie, czy samodzielnie decydować, kto jest godny ciebie, a kto nie.
Mamo, przypominam, iż już jest za późno na decyzje. Jestem w ciąży po Krzysiu. A skoro tak, nasz potomek nie wyrośnie bez ojca.
Część gniewu Ani wobec matki wynikała z braku ojcowskiej postaci w jej życiu. W szkole była jedyną dziewczyną, której nie było ojca z jakiegoś powodu. Dwie koleżanki straciły ojców, ale to nie to samo, co brak ojca od początku.
Ani ojciec był, dopóki nie skończyła trzech lat, wtedy rodzice się rozstali, a ojciec po prostu o niej zapomniał. Mówił, iż gdyby Ania urodziła mu syna, mogliby rozmawiać o wspólnym wychowaniu, ale ona i tak wychowywała dziecko sama. Albowiem tata regularnie płacił alimenty, ale nie interesował się jej losem.
Ania wierzyła, iż brak ojca w jej życiu to wina matki. Mogła przyprowadzić ojczyma, a wtedy rodzina mogłaby funkcjonować, choćby nie kochał ją tak, jak niektórzy chłopcy w klasie mają kochających ojców. Jednak i tak postanowiła, iż ojciec jej dziecka musi być i choć Krzysztof nie jest ideałem, kocha Anię i będzie kochał ich dziecko.
Kiedy dowiedział się o wyniku testu ojcostwa, od razu zaproponował jej wspólne życie, zaczynał marzyć o przekształceniu drugiego pokoju w mieszkaniu w pokoik dla dziecka. Zachowanie przyszłego męża rozczulało Anię do łez, a słowa mamy o czymś nieodpowiednim w Krzysiu nie mogły tego zepsuć.
W końcu nie zmuszono matki i Krzysia do życia razem. To, co naprawdę nie podobało się Barbary w Krzysiu, Ania zrozumiała, gdy ich córce Kasi skończył się rok. Krzysztof regularnie chodził do pracy, ale nie pomagał przy małej Kasi. Dodatkowo, jego matka, Elżbieta Nowak, podsycała ogień, opowiadając, jak ona z dwójką dzieci radzi sobie w domu, pracuje po porodzie, a jednocześnie ma nowoczesny sprzęt, którego w mieszkaniu Ani i Krzysia brakuje.
Elżbieta nie liczyła jednak jednego: po kilku tygodniach każde dziecko trafiało do żłobka, gdzie opiekowały się nim wykwalifikowane placówki. Po żłobku ruszał przedszkole, a potem szkoła z dopłatą po lekcjach, gdzie dzieci robiły zadania i były karmione. Zaangażowanie Elżbiety ograniczało się do przygotowania śniadania i prania. Ich pralka była już wtedy, choć nie najnowocześniejsza. Ten styl życia wyznaczała jako wzór do naśladowania.
Pierwszy problem pojawił się od razu w ich mieście nie było już żłobków. Kobiety musiały same opiekować się dzieckiem od urodzenia, pracując 24 godziny na dobę. Niektórzy mieli wsparcie mężów, inni rodziców, ale Barbara Ignacewna mieszkała w innym mieście i nie była jeszcze na emeryturze, więc Ania musiała radzić sobie sama.
Mimo to wierzyła, iż Krzysiu ich kocha i rodzina jest w porządku aż do chwili, kiedy pewnego dnia, podczas kąpieli, w mieszkaniu rozległ się alarm pożarowy. To już dwa razy w tym roku zdarzyło się fałszywe ostrzeżenie, a Krzysztof zdawał się nie reagować. Ania wyłączyła szampon, włożyła szlafrok i podeszła sprawdzić, co się dzieje.
Zobaczyła, iż drzwi wejściowe stoją otwarte, a z klatki schodowej wdziera się dym. Błyskawicznie rzuciła się do pokoju, zwinęła Kasię w koc i pobiegła na ratunek. Udało jej się wskoczyć na poddasze i przejść przez nie do sąsiedniego klatki. Na dworze pierwsze, co zobaczyła, to przerażonego Konstantyna, trzymającego w drżących rękach nowy komputer do gier, a na szyi ojca roku wisi profesjonalna kamera wideo, a w kieszeni kurtki leżą tablet i telefon.
O rety gdyby nie Kasia w ramionach, Ania pewnie zabiłaby tego dwunożnego potwora. Zamiast tego rzuciła się na niego, kopnąc w najdelikatniejsze miejsce i krzycząc jak portowy pomiarnik.
Najgorsze było to, iż Krzysiu, zamiast przeprosić i wyjaśnić sytuację, obwiniał Anię o szaleństwo. Twierdził, iż zareagował tak, jak mógł, po prostu się zagubił i zapomniał o żonie i dziecku co się zdarza. Najważniejsze, jego refleksy działały: ratował nie dziecko, nie żonę, a swój ukochany komputer i kamerę, które nie dało się odciągnąć.
Naturalnie, po tym Ania rozwodzi się z Krzysiem. Przez kolejne pół roku teściowa próbuje ich pogodzić, namawiając nie rozrywać rodziny. Na szczęście mama przyjmuje córkę i wnuczkę z powrotem.
Mamo, miałam rację, nie powinno być ze mną Krzysia. Dopiero gdy zrozumiałam, iż może mnie w kryzysie zostawić mówi Ania.
Kochanie, pamiętasz, jak spotkałyśmy się przed wejściem, a tam pies sąsiada, ten mały ratownik, szczekał na nas? pyta Barbara.
Archie? odpowiada Ania. Ten szczeka na wszystkich, jego wujek Tadeusz nie puszcza go z smyczy. Pies jest przyjazny, tylko przestraszony
Tak, właśnie wtedy, kiedy się przestraszył, Krzysiu odpadł, nie ochronił cię ani nie wziął za rękę. A już nosiłaś wtedy jego dziecko i on o tym wiedział. To było dziwne kochający mężowie i ojcowie nie zachowują się tak.
Wcześniej Ania mogłaby powiedzieć: Można pomyśleć, iż wiesz, jak działają kochający ojcowie. Teraz, mając własne doświadczenia, milczy. Zrozumiała, iż sam fakt obecności ojca w domu nie zawsze jest pożyteczny. Czasem łatwiej wychować dziecko samotnie niż żyć z kimś tylko dla ładnego wizerunku.
Teraz nie zamierza takiego postępowania powtórzyć. A jeżeli Kasia kiedyś zacznie zadawać pytania, co jej matka powie? Ania znajdzie odpowiedź.
Jak wytłumaczyć, iż dziewczynka dorasta bez ojca? Może po prostu opowie prostą historię, iż tata w sytuacji awaryjnej ruszył ratować nie Kasię, ani Anię, ale laptop, telefon, tablet i kamerę.
Zastanawia się, czy w starości ojciec będzie opiekował się techniką, czy odważy się przyjść po pomoc. Raczej nie, a Kasia w przyszłości nie wybaczy takiego zachowania. Ania na pewno nie wybaczy.












