Misterne Oblicze

newsempire24.com 9 godzin temu

Rozumiesz, iż ta staruszka nic nam nie jest! wykrzykuje Elwira, próbując przekonać córkę do swego zdania. Jadwiga marszczy brwi, jakby miała zaraz płakać, ale nagle podnosi głowę i mówi: Dla mnie ona jest najdroższa Niktusia na świecie, i tak musi być!.

W wielodzietnej wiejskiej rodzinie Jana i Łukrecji wszystkie córki już poślubiły, a jedynie najmłodsza, Malwina najcichsza i najpokorniejsza pozostaje wolna. Najwyraźniej jej narzeczony nie przyszedł ani nie zgubił się w dalekim kraju. Łukrecja wzdycha, żałując córki. Malwina zostaje przy rodzicach, mocnym oparciem, dopóki jej braciasiostrzeńcy, którzy przeprowadzili się do miasta, nie mają dzieci.

Pierwszy z nich, Władek, syn najstarszej siostry, przychodzi z niskim ukłonem i wielką prośbą: Ciociu Malwina, przyjdź do mnie opiekować się córką. Nie mogę już chodzić do żłobka, a żona musi iść do pracy. Malwina, już dorosła, stoi na rozdrożu: rodzice starzeją się, jak ich zostawić? Bała się miasta, ale Władek błaga, obiecując, iż nie zaniedbą jej dziadków. Wcześniej przyjeżdżał już pomagać przy sadzeniu ziemniaków i naprawie dachu.

Rodzice namawiają córkę, by pojechała, mówiąc, iż może w mieście poznać jakiegoś mężczyznę. Nie była już młoda, choć wciąż mogła się ożenić. Nie wiedziała, iż rodzice już rozmawiali, jak będzie radzić sobie sama, kiedy wyjadą w gościnę. W mieście mogłaby znaleźć się wśród bliskich. Tak Malwina z wiejskiej rolniczki zostaje nianią. Władek pomyślał, iż znajdzie jej dodatkową pracę, a Malwina kontynuuje staż.

Starsza córka Władka idzie do szkoły, druga przybywa później. Ojciec i matka Malwiny umierają, a ona opiekuje się nie już dziećmi Władka, ale innym siostrzeńcem. Pracę przekazują jej z pokolenia na pokolenie: jednych do przedszkola, innych do szkoły. Wydawało się, iż jest zbędna. Zaczęli ją zachęcać, a nie wytrzymywać. Och, dzięki Władkowi!

Rok po roku, kiedy Malwina zaczynała odczuwać swój ciężki wpływ na rodzinę, dom rodzinny z lasem pełnym jagód i grzybów oraz rzeką w pobliżu zostaje sprzedany za dobre pieniądze. Władek domaga się: Kupmy ci ciut mieszkania, bo w domu i tak mamy udział. Niech nie mieszka pod krzakami!.

Kobiety w przedszkolu dyskutują, a żony pytają: A gdyby zmarła komu przypadnie małe mieszkanie?. Władek, sercem na dłoni, odpowiada: Kto podaje szklankę, ten dostanie. Gdyby żył, samotna ciotka nie zostałaby sama. Władek nie doczekał się pięćdziesięciu lat zmarł na raka, a wcześniej na wrzodziejące zapalenie żołądka.

Po odejściu Władka krewni przestają pamiętać o Malwinie. Dzieci dorosły, nie potrzebują już niani, a Malwina ma już ponad siedemdziesiąt lat. Mieszka w małym mieszkaniu z jedynie stołem, szafą i rozkładaną sofą. Przyzwyczajona do opieki nad maluchami, tęskni, aż trafia kolejna oferta.

W kolejce przy kasie w sklepie podchodzi do niej młoda dziewczyna: Czy nie pani przypadkiem opiekuje się dziećmi? Moja córka, bladą dziewczynkę, po operacji serca nie może iść do żłobka. Szukam najdroższej niani, z noclegiem. Malwina pochyla się do dziewczynki, a ta nagle rozpromienia się: Idź! Będę ci opowiadać bajki. Tak Malwina zyskuje nową podopieczną.

Jadwiga ma już czwarty rok, a wychowywanie jej to czysta przyjemność. Dwie starsze dziewczynki i Jadwiga mieszkają w jednym jasnym pokoju. Rodzice dziewczynki pracują dużo, a większość czasu spędza z KająMalwiną. Jadwiga nazywa ją żartobliwie Kąciś, a Malwina nie sprzeciwia się. Dziewczynka ćwiczy oddech, spaceruje poza zanieczyszczonymi ulicami i trzyma się rytmu. Niania, choć nie wykształcona, sumiennie spełnia każde żądanie. Jadwiga rośnie zdrowo.

Gdy nadchodzi noc, podopieczna prosi: KajoMalwino, opowiedz mi o życiu. Niania snuje proste, szczere historie, a choćby wyjawia jeden szczególny przypadek: kiedy wróciła z podróży na promie razem z ciężarną żoną kuzyna. Pierwsze dziecko wychowywała Malwina aż do przedszkola, potem wróciła do wsi, a drugi przyszedł wkrótce. Żona kuzyna zabrała Malwinę wcześniej.

Na promie młoda kobieta z dzieckiem w ramionach podchodzi do Malwiny, przedstawia się jako Ola, studentka. Ów chłopak ją zostawił, a dziecko przyszło na świat. Rodzice Oli nie wiedzą o niczym i grożą jej wykluczeniem. Ola, patrząc na Malwinę, mówi: Muszę coś kupić dla dziecka, zostaw je u ciebie, może Bóg cię prowadzi. Przekazuje mu duży plecak z niemowlęciem i gwałtownie odpływa.

Po kilku minutach dziecko zaczyna płakać. Malwina, choć nigdy nie była matką, rozkłada kocyk, kołysze i śpiewa. Dziecko otrzymuje kartkę z przeprosinami od Oli, a w torbie są tylko ubranka, mleko w proszku i termos z gorącą wodą. Nie ma aktu urodzenia prawdopodobnie Ola urodziła poza szpitalem.

Prom odpływa, a Malwina karmi małą Alinę, wspominając: Bóg cię posłał. Myśli, iż może przygarnąć dziecko i wrócić na wieś. To będzie moja córka rozważa. Żona kuzyna przychodzi, wyraża oburzenie: Dlaczego przyjmujemy obce dziecko, gdy mamy własne?.

Wkrótce Alinę zabierają od Malwiny. Całe życie Malwina nie potrafi sobie wybaczyć, iż nie przyjęła tej oferty. Jadwiga, po usłyszeniu smutnej historii, przytula staruszkę: Dziękuję, iż jesteś, nianio. Malwina kiwa głową: Ty również, moja dziewczynko.

Po latach Elwira zabiera Malwinę z pokoju jasnego do ciemnej spiżarni, mówiąc: Idź sobie!. Nie obchodzi ją, iż Malwina jest niewidoma. Elwira przechodzi na wy, podkreślając, iż Malwina jej nic nie znaczy. Niania traci wszelkie wdzięczności.

W końcu kuzynowie nie mają już potrzeby podnosić dziecka, a Malwina zostaje sama. Ojciec Jadwigi szuka sposobu, by umieścić ją w domu pomocy społecznej, włączając wpływową znajomą.

Jadwiga, zajęta studiami, zapomina o niani, odzywając się tylko: Jak niania? i nie czekając na odpowiedź. Rzadko odwiedza dom, przychodzi tylko z torbą jedzenia. Na drugim roku studiów zamieszkuje z koleżanką w małym mieszkaniu, a oszczędności Malwiny pomagają im opłacić czynsz.

Po zdaniu egzaminów Jadwiga wraca do domu z ekscytującą nowiną: Mamo, Andrzej oświadczył się! W weekend przyjedzie z rodzicami, chcemy się poznać. Nie planujemy wielkiej uroczystości, ale potrzebujemy białej sukni A gdzie jest niania? Mam dla niej prezent specjalny!. Biegnie do pokoju, w którym kiedyś mieszkała Malwina. Elwira, nieco zakłopotana, podąża za nią.

Mamo?! krzyczy Jadwiga, nie widząc Malwiny. Elwira tłumaczy: Nic się nie stało, jest w ciemnym pokoju, tata przestawił półki. Malwina i tak nie widzi, więc jest spokojniej. Jadwiga otwiera drzwi spiżarni i dostrzega łóżko i starą, zmurszałą nianię. Elwira odchodzi w kuchnię, nie chcąc patrzeć na tę dramatyczną scenę.

Jadwiga pochyla się, głaszcze pomarszczone policzki Malwiny i szepcze: Nianio, wybacz mi, kochana. Jesteś moją dojrzałą jagodą, słodkim wypiekiem. Malwina odpowiada delikatnie: Jadwigo, kochana. Spotkałyśmy się. Dotyka twarzy dziewczynki i mówi: Jesteś piękna.

Po dwóch godzinach Malwina, wyżywiona i odświeżona, siedzi na łóżku w swoim starym pokoju, z uśmiechem na twarzy. Na kolanach leży małe pudełko z pachnącymi woreczkami ziołowymi i suszonymi kwiatami prezent od Jadwigi, aromaterapia, która sprawia, iż Malwina czuje się jak na kwitnącej łące. Dla niewidomej człowieka zapach, dotyk i dźwięk są światem.

W kuchni matka próbuje prowadzić rozmowę z rozgniewaną córką, tłumacząc, iż opieka nad niewidomą staruszką jest ciężka, a jej własny mąż przechodzi kryzys wieku. Jadwiga pyta półszeptem: A jeżeli zamknę cię w spiżarni za czterdzieści lat, zrozumiesz?. Elwira ponownie wrzyna: Ta staruszka nam nikt nie jest! próbuje przekonać upartą dziewczynkę. Jadwiga, łamiąc łzy, odpowiada: Dla mnie ona jest najdroższą Niktusią na świecie i tak musi być!. I tak odwraca los, nie konsultując się z rodzicami.

Najpierw odkłada spotkanie z rodzicami narzeczonego na nieokreślony termin, ale prosi, by przyjechał narzeczony Andrzej. Przedstawia mu Niktusię i rozmawiają długo. W międzyczasie z domu, w którym kiedyś mieszkała, wypierają najemców; Elwira zaciska zęby, ale mieszkanie zostaje przepisane na Jadwigę i Malwinę po równo. Odnawiają pokój, kupują tanie meble z drugiej ręki.

Jadwiga początkowo nie liczy na wsparcie Andrzeja, ale on studiuje medycynę i rozumie sytuację. Decydują, iż pobiorą ślub (z białą suknią) i Andrzej będzie dojeżdżał w weekendy. Jadwiga przestawia się na studia pedagogiczne, zostaje logopedądefektologiem.

Malwina, choć nie ma wykształcenia, potrafi samodzielnie opiekować się dziećmi, nie potrzebuje przedszkola. Przyzwyczajona do życia przy Elwirze, obawia się, iż zrujnuje życie podopiecznej, ale jej wsparcie finansowe wciąż ratuje rodzinę.

Mamo, twoja córka zamierza wstawić mnie do domu pomocy, mówi Malwina. Jadwiga całuje staruszkę i odpowiada: Tylko samotne ludzie trafiają do takich miejsc, a ty masz mnie i będziesz zawsze. Tak Jadwiga zapewnia Malwinę, iż nie zostanie sama.

Andrzej i Jadwiga kończą studia; ona zostaje logopedką, on okulistą. Ich pierwsza córka, Alunia, pojawia się w życiu Malwiny, choć Malwina widzi ją jedynie rękami. Duża rodzina przeprowadza się do mieszkania rodziców, a rodzice Jadwigi zgadzają się na jednopokojowe lokum.

Niania odchodzi spokojnie w wieku dziewięćdziesięciu dwóch lat. Ostatni rok nie wstaje już samodzielnie, żyje w ciszy i umiera tak, jak żyła prosta, dobra i pełna światła.

Idź do oryginalnego materiału