„Młodzi – Zdolni”: Wiktoria Eliaszewicz

powiatboleslawiecki.pl 2 godzin temu

Wiktoria jak Victoria

Wiktoria Eliaszewicz jest w klasie maturalnej o profilu humanistycznym w I Liceum Ogólnokształcącym w Bolesławcu i już teraz widać jaką drogę wybrała. W przemyślany sposób dąży do tego, żeby scena stała się jej pierwszym domem, oazą, odskocznią… Nie dlatego, iż tak trzeba, nie dlatego, iż to trendowe, czy ktoś mocno ją do tego nakłaniał. To prawdziwy głos duszy. Wiktoria już inaczej nie potrafi – gdy śpiewa, paradoksalnie – świat przestaje robić hałas.

Zaczęła śpiewająco…
Jej historia zaczęła się niewinnie i wręcz symbolicznie – od roli Maryi w szkolnych jasełkach, gdy była w I klasie podstawówki. Dziecko z mikrofonem, dźwięk, którego nikt się nie spodziewał, pierwsze spojrzenia nauczycieli i rodziców: „Ona coś ma”. Ale sama Wiktoria wtedy jeszcze nie wiedziała, iż to będzie jej droga. Zrozumiała to dopiero w III klasie, kiedy prawie rok „męczyła” mamę o zapisanie na zajęcia wokalne.

Mama myślała, iż mi przejdzie. Że to taka zabawa. Ale nie przeszło – śmieje się Wiktoria.

Poszła „na miesiąc próbny” – została na lata. W MDK talent Wiktorii został rozpoznany natychmiast. Talent, którego nie trzeba udowadniać, bo sam się broni.

I tak zaczęła kształcić się już na poważnie. Rozpoczęło się również muzyczne wędrowanie: Legnica, Lublin, Poznań, Warszawa. Kolejni nauczyciele, kolejne techniki, kolejne doświadczenia. Pop, jazz, blues, musical, klasyka, operetka… Jakby życie wrzucało ją na wszystkie muzyczne planety, żeby potem mogła zbudować własny wszechświat. Wiktoria nie śpiewa jednego gatunku. Ona je łączy – z mądrością, intuicją i ogromną świadomością.

„Szansa na sukces” – przepustka na dużą scenę.
To był ostatni dzień wakacji i ostatnia okazja na spontaniczną przygodę. Casting do słynnego programu „Szansa na sukces” odbywał się w Katowicach, więc Wiktoria po prostu spakowała plecak i pojechała o czwartej rano. Jak widać, czasem dużo zależy od takiej – z pozoru niewinnej – decyzji. Na miejscu – tłum ludzi, wymagające jury i przytłaczające, telewizyjne zaplecze. Każdy śpiewał, każdy próbował udowodnić, iż to właśnie on powinien znaleźć się w tym programie.

Kazali mi zaśpiewać tylko pół piosenki. Pomyślałam, iż po mnie… – opowiada Wiktoria.

A jednak, po kilku tygodniach, w zwykły szkolny dzień i w samym środku wrześniowego chaosu, przyszedł mail. Tytuł „Ich Troje”.
Przez chwilę wyglądało to jak żart. A jednak to była wiadomość od producentów: „Zostałaś wybrana…”. I tak pojechała do Warszawy nagrać odcinek. Zaśpiewała z Michałem Wiśniewskim oraz z zespołem Ich Troje utwór „Powiedz”.

Najpiękniejsze było to, iż atmosfera wcale nie była rywalizacja. Poczuliśmy się jak jedna muzyczna rodzina – mówi młoda, aspirująca piosenkarka, która nie konkuruje, ale współpracuje.

Dziewczyna, która śledzi trendy, ale nie gubi siebie.
Wiktoria jest aktywna w sieci, bo dzisiejsza muzyka tego wymaga. TikTok, Instagram, rolki, trendy – obserwuje, analizuje, działa. Dziś media społecznościowe dają ogromne możliwości i często to właśnie tu zaczyna się światowa kariera.

Staram się nie być „boomerem” i przemówić w ten sposób do ludzi, też zainteresować swoją osobą – mówi szczerze Wiktoria, dla której Internet to jednak – nie wyścig. To przestrzeń do rozmowy, do inspiracji, do bycia blisko ludzi. Bo Wiktoria chce obserwować, słuchać i jeszcze wiele się nauczyć.

Muzyczny wszechświat i plany, które pachną obietnicą.
Jej marzenie: Akademia Muzyczna w Poznaniu, Wrocławiu, może w Katowicach?

Te najbardziej prestiżowe uczelnie to ogromna konkurencja i zabójczy poziom – mówi z pokorą. Ale Wiktoria ma coś, co jest prawdziwie deficytowym i unikatowym towarem: doświadczenie, świadomość i ten rodzaj ognia, który nie daje spokojnie zasnąć. Jednym słowem – wielką pasję.
A w przyszłości? Własna szkoła wokalna. Nie po to, żeby produkować „głosy”, ale po to, żeby dawać dzieciom to, czego sama była spragniona.

Chcę pokazać, iż śpiewanie nie musi boleć, iż daje euforia i spełnienie. Chcę też zachęcać do uwolnienia głosu i mądrego posługiwania się nim. To duży, piękny plan. I bardzo w jej stylu.

Nawet kiedy nie śpiewa, muzyka jest zawsze blisko.
Wiktoria gra na pianinie i gitarze. Przy tych instrumentach uczy się nowych rzeczy i relaksuje się jednocześnie. Czasem książka w wolnym czasie, ale adekwatnie ten – jest zarezerwowany na śpiewanie, bo jej życie naprawdę składa się z nut i wszystko wskazuje na to, iż zaczyna się układać jak z nut, czego bardzo życzymy. Młoda wokalistka jest wrażliwa, trochę skryta i ma ukochanego pieska, do którego zawsze z euforią wraca. Słychać w niej skromność, a jednocześnie pewność siebie. To rzadka kombinacja. Taka, którą mają ci, którzy z mocnym, wewnętrznym przekonaniem idą po swoje. Wiktoria Eliaszewicz — dziewczyna o głosie, który rozpoznaje się po jednym dźwięku, o determinacji, która nie potrzebuje krzyczeć, i o sercu, które chce też uczyć innych, jak odkryć własne brzmienie. A to dopiero preludium, refren życia dopiero nadejdzie.

Idź do oryginalnego materiału