Nie jestem w stanie pojąć, kto mógłby wpoić mojemu bratu przekonanie o jego rzekomych zdolnościach artystycznych podczas lat szkolnych, ponieważ to tylko wzbudziło w nim nieuzasadnioną pewność siebie oraz wybujałe poczucie własnej wartości. Gdy brat podzielił się swoim nowo odkrytym talentem z rodzicami, zdecydowali się go wesprzeć, zapisując go na kurs malarstwa. Jednak po kilku zajęciach uznał z arogancją, iż już wszystko wie i przestał uczęszczać na lekcje. Rodzice mieli nadzieję, iż z czasem odpuści sobie artystyczne ambicje jeszcze przed ukończeniem liceum, ale on uparcie kontynuował i choćby próbował dostać się do szkoły plastycznej. Niestety, nie został przyjęty, bo jego obrazy nie znalazły uznania, ale uparcie twierdził, iż prawdziwy talent nie wymaga dyplomu i dalej malował.
Nasz ojciec miał jednak inne zdanie i postanowił przestać go finansować, co doprowadziło do napiętej relacji. Choć brat mógł mieszkać w domu rodziców, nie dostawał już żadnych pieniędzy na własne wydatki. Pogodzony z sytuacją, opuścił dom i znalazł pracę jako kelner, równocześnie zajmując się sztuką. Poznał dziewczynę, która podziwiała jego talent Mariola i niedługo zamieszkał z nią. W końcu ktoś kupił jeden z jego obrazów, co jeszcze bardziej go rozochociło i sprawiło, iż rzucił pracę kelnera, by skupić się wyłącznie na malowaniu.
Ponieważ żona była jedyną żywicielką rodziny po powrocie z urlopu macierzyńskiego, zaczęli borykać się z problemami finansowymi. Brat zatrudnił się w kawiarni, ale znów zrezygnował, by zanurzyć się w świecie sztuki. Niestety, ta decyzja sprawiła, iż brakowało im pieniędzy choćby na podstawowe potrzeby, jak jedzenie. Nasza mama nie mogła patrzeć, jak jej wnuk cierpi, więc postanowiła pomóc i kupiła im pożywienie. Z czasem brat i jego żona doczekali się trojga dzieci, a Mariola nie pracowała ze względu na urlop wychowawczy. Brat wciąż maluje i przez pięć lat sprzedał kilka obrazów, ale jego zarobki są mizerne.
Ich sytuacja finansowa zależy w dużej mierze ode mnie i od rodziców, gdyż przez cały czas ich wspieramy. Musimy troszczyć się o rodzinę brata i zapewniać im środki do życia, by mogli jakoś funkcjonować. Rozmawiamy regularnie, pomagamy im z zakupami i opłatami, choć czasem myślę, iż nigdy nie osiągną samodzielności.











