20 listopada 2025
Nie zaglądaj w cudzy chleb tak mawiają moi rodzice, a dziś to przysłowie zdaje się krążyć wokół mojego domu jak nieposkromiony wiatr. Całe dnie czuję, iż w moim życiu ktoś ciągle podsuwa mi obcą bułkę. Dziś spróbuję to rozplątać, choć serce mi drży.
Twoja babcia wpakowała cię w tarapaty tak powiedziała wściekła Brygida, nie kryjąc gniewu. Przed kim miałam teraz grać? Wszyscy uczestnicy tej dramy już opuścili pokój. Wiedziała, jak bardzo potrzebujemy tego mieszkania! My! Nie to.
Ta, wtrącił zmęczony Olgierd, to moja siostra. Zmęczyło go już słuchanie kolejnych skarg żony, które krążyły po trzecim torze. I ona, bardziej niż ktokolwiek inny, zasłużyła na tę kamienicę! To Irena opiekowała się babcią, kiedy ta ledwo chodziła. Irena chodziła po marketach, płaciła rachunki, woziła babcię do szpitala. A ja proponowałem, żebyś to ty przejęła ciągle siedziałeś w domu.
Mam troje dzieci! Troje! A ty chcesz mnie obarczyć starą babcią! roszczeniowo krzyknęła Brygida, zaciśnięta w pięściach.
Dwaj chodzą do szkoły, trzeci do przedszkola podkreślił złośliwie Olgierd. Cały dzień tylko w domu się kąpiesz. Mogłaś choć na chwilę wpaść do babci, zobaczyć i mieszkanie było nasze. Nie ma sensu się rozpaczać! Przestań liczyć cudze pieniądze! Nie podoba ci się nasz dom? Może wyjdziesz do pracy, wtedy kupimy coś większego.
Co za mężczyzna! Nie potrafisz sam zarobić, więc wypędzasz żonę do pracy! wykrzyknęła Brygida. W rzeczywistości jej mąż zarabiał przyzwoicie, ale ona nie umiała oszczędzać. Po prostu nie chciała, gdyby była szczera.
Temat zamknięty! stuknął w stół Olgierd i odsunął talerz z zupą, której nie dotknął. Straciłem apetyt. Zapamiętaj, nie chcę już słyszeć, iż moja siostra ma szczęście. Ona uczciwie wywalczyła spadek.
Brygida tylko zmrużyła oczy, nie odpowiedziała. Jakże tak? 20letnia Brygida dostała trzypokojowe mieszkanie w centrum Warszawy, o ulepszonej szacie. Gdzie sama miałaby te cztery kąty? A Tomek ma troje dzieci i przytulny dom, zakupiony przez męża przed ślubem.
Ile razy Brygida powtarzała, iż dzieci potrzebują więcej przestrzeni! Każde z nich powinno mieć własny pokój, zwłaszcza najstarsza dziewczynka, która ma już trzynaście lat! Musi dzielić pokój z młodszą siódeczką, pięcioletnią Lidią. Czy mały dziecko rozumie, iż niektóre rzeczy są zakazane? Lidia też nie pomaga, rozrzuca wszystko po domu
Brygida marzyła o przeprowadzce. Ciągle rodziła dzieci, licząc, iż starsza babcia okaże serce i odda mieszkanie rodzinie licznej. Nie udało się.
Dopiero gdy dowiedziała się, iż babcia jest poważnie chora i ma rok do życia, nadzieja zapłonęła na nowo. Ale Irena odmówiła opieki nad chorym Tomkiem, jakby nie miała innych spraw.
Niespodzianka, iż testament jest na Irenę? przyłączyła się przyjaciółka Tomka, stając po stronie babci. Serio? A dlaczego miałabyś dostać mieszkanie? Nic nie zrobiłaś! Mówiłam ci, weź babcię pod swój dach i opiekuj się nią. Może już byś przeprowadziła się.
A po co nam kolejna osoba w domu? zapytała rozgniewana Brygida, licząc na wsparcie przyjaciółki. A ona odmówiła przyjść. Chce ciszy i spokoju.
Ja też bym się na jej miejscu wycofała. Pięcioro ludzi, trzej z nich to dzieci, w jednym mieszkaniu? Trzymaj się z daleka od Ireny. Idź do pracy, w naszej firmie jest wolne miejsce. Zarobisz, weźmiesz kredyt hipoteczny.
Pomyślę wymamrotała Brygida, rozłączając się. Rozmowa nie poszła po jej myśli. Zamiast pomocy usłyszała oskarżenia. Praca? Nie, ona nie chce pracować. Wolniej jeszcze jednego dziecka wyda.
Zdecydowała porozmawiać z Ireną. Może uda się ją przekonać, by zrezygnowała z mieszkania? Albo przynajmniej zamienić się Irena w dom, a my w kamienicę.
Irena nie chciała słuchać Brygidy. Stwierdziła sucho, iż spełni ostatnią wolę babci.
Brygida jeszcze raz zwróciła się do Olgierda, ale spotkała się z krzykiem. Olgierd po raz pierwszy krzyczał na żonę, tak iż dzieci się przestraszyły. Mała Krysia płakała, nie mogła się uspokoić, a Lidia patrzyła zdumiona.
Wystarczy! Masz dość tych głupich pomysłów! Nie dam już ani grosza! Produkty i ubrania kupię sam, a na własne zachcianki zarabiaj sama!
Tego dnia Olgierd wyjechał do rodziców i nie wrócił do domu, tak rozgniewany na żonę. Co jej brakuje? Dobra kamienica, wygody, duży ogród Dlaczego tak chce zamieszkać w ciasnym mieszkaniu otoczonym sąsiadami?
Tomek też się rozgniewał. Mąż powinien stać po stronie żony inaczej nie ma rodziny! jeżeli żona chce mieszkania, musi je dostać! A dla tego celu można zrobić wszystko
***
Irena wracała do domu późno, nocne lampy sklepów i puste ulice nie wprowadzały spokoju.
A oto Irka! wyskoczył z zaułka szczupły mężczyzna z uśmiechem. Cześć, wiesz, czego ode mnie potrzebujesz? Nie drż tak! zaśmiał się. Twoje wdzięki mnie nie interesują. Do zobaczenia.
Czego pan chce? Pieniędzy?
Pieniądze zapłacił inny człowiek. Ten człowiek chce, żebyś zrezygnowała z tej pięknej kamienicy. Rozumiesz, o co chodzi.
Irena mogła tylko skinąć głową. Była sama na ciemnej ulicy, nikt nie chodził z psem. Gdyby zaczęła się wymądrzać, nie wiadomo co się stanie
Dobrze, rozumiesz uśmiechnął się mężczyzna, pogłaskał ją po policzku. Zrobisz to, co mam, i się nie spotkamy. A jeżeli nie spędzimy razem kilka ciekawych chwil. To wszystko.
Irena pobiegła do domu, ciągle czując, iż za nią ktoś podąża. Czy Brygida naprawdę posunęła się tak daleko? Czy Olgierd, jej brat, miałby na to pozwolić?
Olek! Czy ty też w to wpadłeś? szlochała, gdy brat odebrał telefon. Potrzebujesz tę kamienicę? Oddam ci wszystko, zostaw mnie w spokoju!.
Ir, co się stało? przerażony mężczyzna. Ir, słyszysz mnie? Gdzie jesteś?
W domu Olek
Już jedzie.
Mężczyzna przyjechał w dziesięć minut. Na drodze kilka razy przejechał na czerwonym, nie przejmując się mandatem. Siostra była dla niego ważniejsza niż wszelkie kary. Gdy Irena opowiedziała o spotkaniu, Olgierd natychmiast zrozumiał, o co chodzi I po co żona była tak zadowolona.
Złożę zawiadomienie powiedział stanowczo. W każdym rogu są kamery, tego gościa gwałtownie złapią, a on z pewnością przyzna Tomkowi wszystko.
Ale przerywała Irena, roztrzęsiona. Nie postawią jej do więzienia, ale
To nie twoja sprawa! Niech poniesie konsekwencje własnych działań. Ja się z nią rozwiodę! Nie mogę dopuścić, by takie kobiety wychowywały moje dzieci. Czego im nauczą?.
***
Wreszcie przeciw Brygidy wszczęto postępowanie karne, choć ona gorąco zaprzeczała. Nie zdawała sobie sprawy, iż wynajęty facet, który miał wykonać delikatną pracę, nagrał wszystkie rozmowy
Dzieci odmówiły z nią rozmawiać, rozwód doszedł do skutku w mgnieniu oka.
Czuję, iż rozdzierają mnie sprzeczne myśli, jakby każdy krok prowadził w mrok, a ja wciąż szukam światełka nadziei. Tylko czas pokaże, czy naprawdę uda się wyjść z tego labiryntu.
24.11.2025,
Tamara (wpisuję pod pseudonimem, bo imię nie powinno już ujawniać się w publicznej księdze).










