Nie rozdrapuj starych ran
Często zamyśla się Tereska nad swoim życiem, odkąd przekroczyła pięćdziesiątkę. Nie nazwie swojego małżeństwa szczęśliwym, a wszystko przez męża, Jerzego. W młodości wydawało się, iż kochali się naprawdę, pobrali się z miłości. Nie dostrzegła chwili, gdy w Jureku coś się zmieniło.
Mieszkali na wsi, w domu teściowej, pani Anieli. Tereska starała się, by w domu panowała zgoda, szczerze szanowała teściową, która odwzajemniała jej ciepło. Jej mama, pani Zofia, mieszkała w sąsiedniej wiosce z młodszym synem, często chorowała.
Aniela, jak ci się żyje z tą swoją synową Tereską? plotkowały sąsiadki przy studni lub w sklepie, czasem po prostu spotkały się na drodze.
A co ja mam powiedzieć o Teresce złego? Grzeczna, wszystko w domu potrafi, gospodarne z niej dziewczę, we wszystkim mi pomaga odpowiadała zawsze z godnością teściowa.
No jasne, uwierzymy, iż u was pokój i zgoda, już my dobrze wiemy, iż teściowa nigdy synowej nie chwali, nie wierzyły sąsiadki.
Twoja sprawa kwitowała Aniela i szła dalej.
Tereska urodziła córeczkę, Werenkę, i całe zagłębie cieszyło się razem z nimi.
Tereska, Weronka to wykapana ja! wyławiała teściowa swoje rysy w Werenie, a synowa śmiała się wesoło, jej było wszystko jedno, do kogo Werenka podobna.
Gdy Werenka skończyła trzy lata, przyszedł na świat syn, Michał. Znowu radosna krzątanina, Jerzy pracował, Tereska kręciła się z dziećmi po domu, teściowa bardzo jej pomagała. Żyli jak wszyscy albo i lepiej cicho, spokojnie, Jerzy nie pił jak inni mężowie. Bywało, iż sąsiadki wyszukiwały swoich chłopów koło klubu, tam wypijali tyle, iż nie mogli wrócić o własnych siłach. Rzadko który z nich nie wracał, a żony przeklinały wszystko na świecie, wlokąc ich do domu.
Już Tereska była w kolejnej ciąży, gdy dowiedziała się o zdradzie męża. Na polskiej wsi trudno coś zataić, gwałtownie rozeszła się wieść o Jurku i wdowieńce, Tosi. Sąsiadka Walentyna nie omieszkała odwiedzić Tereski.
Tereska, z trzecim już, a ten twój rzuciła grubiańsko niewdzięczny, po innych babach lata.
Walentyno, naprawdę? Nie zauważyłam niczego dziwnego u Jurka zdziwiła się cicho żona.
Otóż to, kiedy ty masz mu się przyglądać? Dom, teściowa, dwoje dzieci i trzecie w drodze! Żyje na własną rękę. Cała wieś huczy o tym, z Tosią się nie kryją.
Zmartwiła się Tereska, teściowa wiedziała, ale milczała, nie chciała, by synowa się dowiedziała żal jej było Tereski. Wielokrotnie napominała niepokornego Jurka, beształa go, na co Jurek się zbywał.
Mamo, a co ty, świeczkę trzymałaś? Gadają baby, odgadną wszystko według fantazji.
Pewnego wieczora wbiegła Walentyna jeszcze goręcej.
Tereska, twój Jurek przed chwilą wskoczył do Tosi na podwórko, widziałam na własne oczy, kiedy wracałam z sklepu. Chcesz zostać sama z trójką dzieci? Idź do tej bezwstydnicy i poszarp ją za włosy, jesteś w ciąży Jurek ręki na ciebie nie podniesie, nie przyjdzie mu do głowy podjudzała.
Tereska wiedziała, iż nie stać jej na awanturę z Tosią, znała wdowę szybka, kłótliwa, jej mąż utopił się po pijanemu w rzece, ciągłe kłótnie, więc Tosia była zahartowana, potrafiła zawalczyć o siebie. Tereska rozważyła wszystko i w końcu poszła.
Pójdę, spojrzę Jurkowi w oczy, zmuszę go do prawdy. On przecież nic nie przyzna, wszystko zwala na babskie gadanie powiedziała teściowej, która odradzała.
Teresko, nie idź z brzuchem, oszczędź się sobie
Była późna jesień, już ciemno. Zapukała w okno Tosi, czekała, aż ta wyjdzie, ale Tosia odezwała się zza zamkniętych drzwi.
Czego chcesz, po co w okna stukasz?
Otwórz drzwi, wpuść mnie. Wiem, iż Jurek u ciebie, ludzie powiedzieli! wołała głośno Tereska.
Właśnie, zaraz ci otworzę, już biegnę do ciebie! Idź do domu, nie rób widowiska usłyszała śmiech Tosi.
Pokręciła się chwilę i wróciła do siebie, wiedziała już, iż tej nie otworzy. Mąż wrócił dopiero po północy, pijany. Jerzy rzadko pił, ale bywało. Żona czekała, nie spała.
Gdzie byłeś? Wiem, iż bywasz u Tosi, pijecie razem. Byłam tam, nie otwarła mi drzwi Wiesz doskonale.
Co ty wymyślasz? wzburzył się Jurek Nie byłem tam. Z Gienkiem Kalekim piłem, zagadaliśmy się, czas uciekł.
Tereska nie uwierzyła, przemilczała jednak nie lubiła awantur, było późno, nie widziała sensu. Nie złapany nie winien, jak mówią. Całą noc nie spała, rozmyślała:
Gdzie pójdę z dwójką dzieci i trzecim w drodze? Mama chora, brat z rodziną, trzy dzieciaki ciasnota w domu, jak się tam zmieścimy?
Mama zawsze powtarzała Teresce, gdy ta wspominała o zdradach męża:
Cierp, córko. Wyszłaś, masz dzieci Myślisz, iż mi z twoim ojcem było lekko? Pił, ganiał nas, kryliśmy się u sąsiadów, pamiętasz? Pan Bóg zadecydował inaczej, zabrał go. Ja cierpiałam, ty też wytrzymasz, twój Jurek chociaż nie pije, ręki nie podnosi. Kobiecy los w cierpliwości.
Nie ze wszystkim się zgadzała Tereska, ale wiedziała, iż nie ma gdzie uciec. Teściowa też ją ugadywała.
Z dziećmi, niedługo trzecie. Damy radę razem, we dwie powstrzymamy Jurka.
Urodziła się trzecia, dziewczynka, Aurelia słabiutka, często chora. Zdaje się, iż stres Tereski odbił się na dziecku w czasie ciąży. Z czasem jednak Aurelia uspokoiła się, teściowa otaczała ją troską.
Tereska, słyszałaś nowinę? znów wbiegła sąsiadka Walentyna, jak zawsze rozsiewała plotki po całej wsi. Tosia przygarnęła Michała, ten żona wyrzuciła z domu.
I dobrze, niech sobie z nim radzi odparła Tereska i cicho się ucieszyła, mąż już do niej nie będzie biegać.
Ale miesiąc później znów Walentyna zjawiła się z wieściami:
Michał wrócił do żony, Tosia znowu sama, będzie szukać faceta, a ty pilnuj Jurka, bo różnie bywa, zaraz mu stara miłość wróci radziła tonem doświadczonej matrony.
Tereska znów z Jurkiem żyła spokojnie, teściowa też się cieszyła. Ale jak w mężczyźnie diabeł siedzi, to nie usiedzi przy żonie.
Pani Aniela wracając ze sklepu spotkała swoją dawną koleżankę, Starą Ankę.
Anielo, czym twój Jurek podpadł? Tereska porządna, ładna, matka, a ty zawsze ją chwalisz. Co mu jeszcze brakuje?
Anka, chcesz powiedzieć, iż Jurek znowu za babami lata?
Lata, lata Co mu szkodzi, u was jak u Pana Boga za piecem nakarmiony, czysty, wypoczęty. Lata do Wery, rozwódki, co w naszej stołówce pracuje…
Aniela nie donosiła synowej, w sekrecie karciła syna, prosiła, by zmądrzał. Ale nie ukryjesz prawdy w małej wiosce. Tereska dowiedziała się o przygodach Jurka, znów podsunęła jej wieści Walentyna. Łzy, prośby Tereski na nic. Jurek jak chodził, tak chodził na bok. Z domu nie myślał uciekać, wiedział, iż żony i dzieci nie zostawi. Ale i wiernym mężem nie był. Dobrze mu było żona, dzieci, matka, dom uporządkowany, a na boku rozrywka u kobiety.
Aniela już bez ogródek beształa syna, starała się go naprostować, ale dorosły chłop nie posłucha starej matki. Krzyczał na nią, żeby się nie mieszała.
Mamo, dla rodziny robię, zarabiam, a wy tylko mnie oskarżacie. W wierutne babskie plotki wierzycie bronił się Jerzy.
od alkoholu się odzwyczaił, wcześniej nie nadużywał, teraz nie pił wcale
Mijały lata. Dzieci dorosły. Najstarsza Weronka wyszła za mąż w powiecie, tam studiowała, tam została z rodziną. Michał ukończył studia w mieście, ożenił się z miejscową dziewczyną.
Najmłodsza Aurelia kończy szkołę, też zamierza iść dalej do powiatu. Jurek uspokoił się, nigdzie już nie chodzi, praca dom. Coraz częściej leży na tapczanie, zdrowie słabnie. Zupełnie nie pije, choć nigdy nie nadużywał, a teraz to już ani kieliszka.
Tereska, coś mi serce szwankuje, do pleców promieniuje coraz częściej narzeka, Tereska, kolana bolą, co to może znaczyć, stawami mi daje, może trzeba do lekarza w powiat pojechać.
Teresce nie żal męża. Jej dusza dawno skamieniała, tyle łez i rozgoryczenia przeszła, nim Jerzy się uspokoił.
Zdrowie mu się kończy, to siedzi w domu i narzeka myślała po cichu, niech idzie pożalić się byłym kochankom Niech teraz one go opatrują.
Aniela już nie żyła, pochowali ją obok męża. W domu Jerzego i Tereski zapanował spokój. Dzieci i wnuki czasem odwiedzają. Obydwoje cieszą się, ale ojciec narzeka dzieciom na zdrowie, czasem obwinia żonę, iż go nie leczy. Najstarsza córka przywozi lekarstwa, troszczy się, kręci wokół ojca, a choćby strofuje matkę:
Mamo, nie kłóć się z tatą, choruje przecież a Teresce żal, bo córka broni ojca.
Dziecko, sam jest sobie winien, za młodu się wybawił, a teraz chce, by mu współczuć. Ja też nie jestem z żelaza, zdrowie przez niego straciłam tłumaczyła się matka.
Syn też podtrzymuje ojca, gdy czasem przyjedzie, częściej rozmawiają z Jurkiem wiadomo, mężczyźni
Dzieci jakby nie słyszą matki, gdy próbuje wytłumaczyć, jak ojciec ją zdradzał z innymi, a ona wszystko znosiła dla nich. Jak mogła zostawić dzieci bez ojca, jak było jej ciężko i przykro. Ale w odpowiedzi słyszała:
Mamo, nie rozdrapuj ran, daj spokój tacie powtarzała Weronka, brat wtórował jej w tym.
To już przeszłość, mamo uspokajał syn, obejmując ją ramieniem.
Choć Teresce trochę ciężko, iż dzieci są po stronie ojca, rozumie ich, nie ma wielkiej urazy. Takie życie.
Dziękuję za przeczytanie, za wsparcie i obecność. Niech szczęście sprzyja wam w życiu!





