Nie rozdrapuj dawnych ran: opowieść o Taśce, która po pięćdziesiątce rozlicza swoje życie – o miłośc…

newskey24.com 1 dzień temu

Nie rozgrzebuj przeszłości

Często zastanawiam się nad swoim życiem, odkąd przekroczyłam pięćdziesiątkę. Nie nazwę mojego małżeństwa szczęśliwym. I wszystko przez mojego męża, Jerzego. Niby w młodości pobraliśmy się z miłości, oboje byliśmy sobie bardzo bliscy. A kiedy nagle zaczęło się z nim coś dziać, choćby nie zauważyłam kiedy to nastąpiło.

Mieszkaliśmy na wsi, w domu należącym do mojej teściowej, Anny. Starałam się, by w domu panowała zgoda, szanowałam teściową, a ona traktowała mnie z ciepłem. Moja mama mieszkała w sąsiedniej wiosce z młodszym synem, często chorowała.

– Anka, jak ci się dogaduje z twoją synową, Zosią? – dopytywały się sąsiadki przy studni, w sklepie albo na ścieżce.

– Co mam powiedzieć o Zosi, dobrego słowa nie żałuję, grzeczna, wszystko w domu załatwi, gospodarstwo prowadzi, pomaga mi we wszystkim odpowiadała zawsze teściowa.

– Eee, kto by tam wierzył, iż zgoda i spokój w jednym domu, kiedy to teściowa synową chwali? – kręciły głową sąsiadki.

– To już wasza sprawa przerywała Anka rozmowę i szła dalej.

Urodziłam córkę, Marysię. Wszyscy byli szczęśliwi.

– Zosiu, ta Marysia to chyba moja podobizna doszukiwała się teściowa swoich rysów we wnuczce, a ja śmiałam się do niej, bo dla mnie nie było to ważne, na kogo podobna.

Gdy Marysia skończyła trzy lata, przyszedł na świat mój syn. Znowu radość. Jerzy pracował, ja zostałam w domu z dziećmi, teściowa bardzo mi pomagała. Żyliśmy jak wszyscy, a może choćby lepiej spokojnie, cicho, Jerzy nie pił jak inni gospodarze. Bywało, iż niektóre żony szukały swoich mężów po klubie, a tam pijatyki i awantury. Wracali ledwo po nogach. Te żony musiały ich zaciągać do domu, klnąc na wszystko.

Byłam już w trzeciej ciąży, gdy dowiedziałam się, iż Jerzy mnie zdradza. Na wsi wszystko się rozchodzi pocztą pantoflową Jerzy z Kaśką wdową. Przyszła do mnie sąsiadka, Basia.

– Zosiu, nosisz trzecie dziecko Jerzego, a on Basia powiedziała dosadnie niewdzięczny, u Kaśki się kręci.

– Basia, nie wierzę, przecież nic nie zauważyłam zdziwiłam się.

– A kiedy masz zauważyć, jak się krzątasz z dwójką dzieci, trzecie w drodze, dom, teściowa, gospodarstwo… A on sobie żyje, hulanki, wszyscy już wiedzą, a Kaśka się z tym nie kryje.

Było mi przykro. Teściowa wiedziała, ale milczała szkoda jej mnie było. Czasem karciła Jerzego, ale on gwałtownie ją zbywał:

– Mamo, co babski język plotkuje, tym się nie przejmuj.

Któregoś dnia przyszła Basia.

– Zosiu, twój Jerzy właśnie wszedł do Kaśki, sama widziałam. Chcesz zostać sama z trójką dzieci bez męża? Idź do tej Kaśki, zrób awanturę. Teraz, jak jesteś w ciąży, Jerzy nie śmie podnieść na ciebie ręki nakręcała mnie.

Wiedziałam jednak, iż nie starczy mi siły na bójkę z Kaśką. Znałam ją, była przebojowa, kłótliwa, jej mąż utonął w Warcie po pijaku, w domu awantury Kaśka zahartowana, umiała się bronić. Po namyśle jednak poszłam.

– Muszę spojrzeć Jerzemu w oczy i wyprowadzić go na czystość. On nigdy się nie przyzna, powie, iż to plotki powiedziałam teściowej, a ona mnie odradzała.

– Zosiu, daj spokój, nie szalej z tym brzuchem…

Jesień była późna, już ciemno. Zapukałam Kaśce w okno, czekałam. Ale ona zza drzwi odpowiedziała:

– Czego chcesz, po co stukasz?

– Otwórz, wiem, iż mój Jerzy jest u ciebie, ludzie powiedzieli powiedziałam głośno.

– Jasne, zaraz otworzyć ci mam! Idź do domu i nie rób cyrku! Kaśka zaśmiała się głośno.

Postałam chwilę, wróciłam do siebie, zrozumiałam, iż mnie nie wpuści. Mąż wrócił ponoć po północy, pijany. Jerzy rzadko pił, ale zdarzało się. Ja nie spałam.

– Gdzie byłeś? Wiem, iż u Kaśki, piłeś tam. Byłam, nie otworzyła mi…

– Co znowu zmyślasz obruszył się mąż nie byłem, z Frankiem w sklepie piliśmy, zasiedzieliśmy się

Nie uwierzyłam mu, ale nie chciałam awantury, było późno, nie lubię się wykłócać. Poza tym, co mogłam zrobić nie złapany, nie złodziej. Ale całą noc nie spałam, myśląc:

– Gdzie pójdę z dwójką dzieci, trzecie w drodze. Mama chora, brat tam z rodziną mieszka, też trójka dzieci. W domu ciasno. Jak się tam zmieścimy?

Mama zawsze mnie pouczała, gdy się jej zwierzałam:

– Cierp, córko, skoro wyszłaś za mąż i masz dzieci, cierp. Myślisz, iż mi było lekko z twoim ojcem? Pił i gonił nas, kryłyśmy się u sąsiadów. Bóg go wziął do siebie, ale ja znosiłam wszystko. Twój Jerzy przynajmniej nie pije za często i nie bije. U kobiet od wieków tak bywało cierpieć.

Nie zgadzałam się ze wszystkim, ale wiedziałam, iż odejść nie mogłam. Teściowa też uspokajała, prosiła:

– Zosiu, gdzie pójdziesz z dziećmi, trzecie zaraz się urodzi. Razem jakoś damy radę z Jerzym.

Trzecia urodziła się Hania, bardzo słaba i wystraszona. Chyba przez moje przeżycia w ciąży. Z czasem jednak uspokoiła się, teściowa dużo jej pomagała.

– Zosiu, słyszałaś? – znowu wpadła Basia, co zawsze przynosiła plotki Kaśka przyjęła do siebie Miśka, a żona go z domu wyrzuciła.

– Niech sobie go trzyma, Boże jej dopomóż odpowiedziałam, a w duszy się cieszyłam, bo Jerzy tam nie będzie chodził.

Ale miesiąc minął i Basia znów przyszła:

– Misiek od Kaśki do żony wrócił, teraz Kaśka znów będzie mężczyzn szukać, a ty pilnuj Jerzego, bo kto wie pouczała.

Z Jerzym znowu był spokój, Anna cieszyła się. Ale jak już ktoś się do złego przyzwyczai, długo nie usiedzi w spokoju przy żonie.

Na drodze ze sklepu Anna spotkała swoją starą przyjaciółkę, Halinę.

– Anka, w kogo się twój Jerzy tak wdał? Zosia porządna, ładna, matka, i ty ją zawsze chwalisz, a Jerzy co mu jeszcze trzeba?

– Halino, co znowu, Jerzy na babki chodzi?

– Chodzi, oj chodzi U was dobrze, nie brakuje mu nic, nakarmiony, ubrany, a biega do Werki, co w stołówce pracuje

Anna nic mi nie mówiła, syna po cichu to karciła, prosiła, żeby się opamiętał. Ale tajemnice w domu nie istnieją, wszystko się wydało przez Basię. Łzy i prośby nie pomogły, Jerzy przez cały czas szedł w niedobre strony. Zostawić rodziny nie myślał dobrze mu się żyło: żona, dzieci, matka, porządek. Na boku miał rozrywkę.

Anna coraz otwarciej kłóciła się z synem, próbowała go naprowadzać, ale dorosłego już nie przekonasz. Jerzy na nią krzyczał, żeby się nie wtrącała.

– Mamo, przecież robię wszystko dla rodziny, pracuję, pieniądze przynoszę, a wy tylko narzekacie, słuchacie plotek odcinał się.

Jeszcze kiedyś tak nie pił, a potem prawie rzucił alkoholem.

Lata minęły. Dzieci dorosły. Najstarsza Marysia wyszła za mąż w powiatowym mieście, studiowała w technikum, tam została z mężem. Syn skończył studia w Poznaniu, też się ożenił z miejscową.

Najmłodsza, Hania, kończy liceum i też chce iść do powiatu. Jerzy się uspokoił, nigdzie już nie lata, praca, dom, częściej leży na kanapie, zdrowie szwankuje. W ogóle przestał pić.

– Zosiu, coś mi serce szwankuje, czasem aż plecy bolą narzeka. Potem znów Zosiu, kolana bolą, czy to te stawy? Może trzeba do lekarza w powiecie?

Nie żal mi Jerzego. Moje serce już dawno stwardniało, tyle łez i rozczarowań przez niego.

– Zdrowie mu szwankuje, więc siedzi w domu i narzeka myślę sobie niech idzie skarżyć się tamtym, niech mu teraz tamte pomogą.

Anna już nie żyje. Myśmy ją pochowali przy mężu. W domu Jerzego i moim nastała cisza. Sporadycznie przyjeżdżają dzieci i wnuki. Oboje się cieszymy, ale Jerzy dzieciom narzeka na zdrowie, choćby mi zarzuca, iż o niego nie dbam. Marysia przywozi lekarstwa, troszczy się o ojca, jeszcze mnie napomina:

– Mamo, nie złość się na tatę, on teraz chory a mi przykro, córka za ojcem.

– Córko, sam sobie winny, szalał za młodu, a teraz chce litości. Ja też swoje zdrowie straciłam przez jego wybryki tłumaczyłam się.

Syn także ojca podnosi na duchu, więcej rozmawia z nim wiadomo, mężczyźni.

Dzieci niby mnie nie rozumieją, gdy tłumaczyłam, iż Jerzy mnie zdradzał, a ja znosiłam to dla nich. Jak mogłam zostawić ich bez ojca? Ile to mnie kosztowało! Ale słyszałam tylko:

– Mamo, nie rozdrapuj przeszłości, nie dokuczaj tacie mówiła Marysia, a brat jej wtórował.

– Mamo, co było, minęło uspokajał syn, głaskał po ramieniu.

Trochę mi przykro, iż dzieci stoją po stronie ojca, jednak rozumiem ich, nie gniewam się bardzo. Życie to życie.

Dziękuję za przeczytanie, za wsparcie i życzę wam powodzenia!

Idź do oryginalnego materiału