Niedoszli lekarze z UJK idą na wojnę z uczelnią

radiokielce.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Collegium Medicum będzie bardziej atrakcyjne dla studentów


Grupa studentów niestacjonarnego kierunku lekarskiego Uniwersytetu Jana Kochanowskiego planuje pozwać uczelnię. Zarzucają, iż z powodu zaniedbań w procesie kształcenia nie zostali dobrze przygotowani do egzaminu z anatomii. Nie zdali go, co oznacza, iż zostaną wydaleni ze studiów, nie mając możliwości powtarzania roku.

Tym samym stracili 42 tysiące złotych, bo tyle wynosi opłata za studia niestacjonarne. W sądzie chcą walczyć o możliwość kontynuacji nauki na roku drugim. Jedną z osób, które zwróciły się do Radia Kielce jest Tomasz Smurzyński. Jak mówi, z powodu słabej jakości kształcenia zdawalność na niestacjonarnym kierunku lekarskim na UJK jest najniższa w kraju. – Pierwszego roku w Kielcach nie ukończyło aż 60 procent osób. W Polsce średnia wynosi 12 procent – twierdzi.

Tomasz Smurzyński o słabą jakość kształcenia obwinia przede wszystkim profesor Ilonę Klejbor, kierującą Zakładem Anatomii na Wydziale Lekarskim UJK.

– Uczą nas studenci V roku, uczą nas też nie lekarze, tylko ludzie, którzy skończyli antropologię lub fizjoterapię. Główna prowadząca profesor doktor habilitowany Ilona Klejbor, która jest wpisana w grafiku prawie nie pojawia się na zajęciach, widziałem ją może raz na miesiąc. Zamiast niej zajęcia prowadził jej student – twierdzi Tomasz Smurzyński.

Kolejny zarzut dotyczy preparatów, które studenci musieli rozpoznawać na II terminie egzaminu z anatomii. – Egzamin zawierał zaawansowane struktury radiologiczne, które nigdy nie były nam przedstawiane. Zawierał również preparaty, na których nie da się jednoznacznie stwierdzić, która struktura jest prawidłowa. Wielokrotnie nas zapewniano, iż nie będzie ich na egzaminie, a jednak się pojawiły.

Profesor Ilona Klejbor mówi, iż na początku studiów, żacy otrzymali regulaminy i kartę przedmiotu, które wyjaśniały jak wyglądają zajęcia z anatomii. Z zarzutami dotyczącymi złych preparatów na egzaminie się nie zgadza. Jak twierdzi, każdy student, który się uczył, bez problemu mógł je rozpoznać. Natomiast przyznaje, iż część zajęć prowadzili studenci, w tej chwili VI roku. Jak podkreśla są to dwie osoby zatrudnione w UJK na jedną czwartą etatu technicznego. – Celem pomocy dydaktycznej technikom oraz nauczycielom. Taka osoba ma wiedzę większą niż lekarz, który przychodzi po studiach, bo on anatomię miał 6 lat temu – twierdzi.

Profesor Ilona Klejbor dodaje, iż jest bardzo zajętą osobą, więc czasem to właśnie studenci prowadzili za nią zajęcia. – Muszę brać udział w posiedzeniach Rady Wydziału, posiedzeniach Rady Naukowej, posiedzeniach komisji do spraw jakości kształcenia, czasem w obronach doktoratu. Szkoda, iż studenci, którzy się skarżą nie wspomnieli, iż moi pracownicy poza pensum dydaktycznym, czyli poza swoimi obowiązkami organizowali łącznie ze mną dodatkowe zajęcia z radiologii na zakończenie każdego bloku, a ja sama od siebie dałam im jeszcze jeden wykład, który był kompletnie poza pensum – twierdzi.

Kolejny student, Jakub Cieślik dodaje, iż oprócz słabej jakości zajęć, problemem były również błędy w pytaniach na II terminie egzaminu z anatomii.

– Jest błąd w pytaniu, pani profesor mówi, iż tego błędu nie ma. To zostaje sprawdzone w książkach i okazuje się, iż ten błąd jest. Później ja przychodzę do pana dziekana na rozmowę, mówię o tym, a on odpowiada, iż rozumie i w następnym roku poprawią – mówi Jakub Cieślik.

Kierownik Zakładu Anatomii UJK przyznaje, iż w dwóch pytaniach błędy się pojawiły. – Nie uwzględniliśmy tych pytań i ponownie przeliczyliśmy średnią. Nic to nie zmieniło, te osoby dalej egzaminu nie zaliczyły – twierdzi.

Studenci zarzucają też profesor Ilonie Klejbor, iż w tym samym czasie prowadziła zajęcia na dwóch uczelniach: zdalnie na UJK i stacjonarnie na Uniwersytecie Pomorskim w Słupsku, gdzie również pracuje. W rozmowie z Radiem Kielce profesor Klejbor na początku zaprzecza, iż tak było. Kiedy widzi harmonogramy potwierdzające zarzuty studentów mówi, iż był to przypadek wyjątkowy.

– Tak, no to w takim razie studenci rzeczywiście znaleźli daty, gdzie ja miałam zdalne zajęcia w środę wyjątkowo. Ja z reguły w Słupsku pracuję piątek, sobota, niedziela, tak żeby nic się nie pokrywało. No znaleźli tutaj tak zwanego haka – przyznaje.

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy profesor Beatę Wojciechowską, rektor UJK. Jak powiedziała, wpłynęły do niej skargi studentów i dopiero po tym, jak otrzyma wyjaśnienia od władz Collegium Medicum będzie mogła udzielić komentarza.

Idź do oryginalnego materiału