Jeszcze dwie dekady temu nikogo nie dziwiło, iż dziecko po powrocie ze szkoły zabierało się do wykonywania prac domowych. Sprzątanie, zmywanie, drobne zakupy, opieka nad rodzeństwem były stałymi elementami wychowania pokolenia milenialsów. Dziś jednak ten model się zmienia. Dzieci dostają coraz większą autonomię w zarządzaniu czasem wolnym, a większość obowiązków domowych przejmują rodzice.
REKLAMA
– Jako dziecko miałam masę obowiązków. Od wynoszenia śmieci, po trzepanie dywanów. Mojemu dziecku nie serwuje jednak tego samego. Po szkole ma niemal każdego dnia zajęcia dodatkowe, poza tym musi jeszcze odrobić lekcje, no i trochę – pobyć dzieckiem. Wolę sama zrobić coś szybciej i dokładniej, a dziecko odciążyć. Oczywiście takie kwestie jak porządek we własnym pokoju zostawiam synowi. To jego przestrzeń, on ma być za nią odpowiedzialny - mówi w rozmowie z eDzieckiem Joanna, mama 10-letniego Tymona.
Zobacz wideo Rosati tak wychowuje córkę. Stawia na kontrolę w tym zakresie
Nie róbmy dzieciom krzywdy
Obowiązki domowe dla dzieci są tematem, który niezmiennie podnosi ciśnienie mamom i tatom. Na jednym z rodzicielskich forów internetowych (Mamy mamom) wywiązała się gorąca dyskusja o tym, czy warto - jak na przykład Joanna - wyręczać dzieci.
"Z własnego doświadczenia napiszę również, iż pracuję w hotelu i widzę, jaka młodzież przychodzi na praktyki. To jest straszne. I tutaj nie chodzi o same chęci, te dzieci po prostu nie potrafią wykonać podstawowych rzeczy. Są zwyczajnymi kalekami życiowymi. Nikt nie każe sześciolatkowi przerzucać tony węgla, ale nauka samodzielności również jest bardzo potrzebna" - napisała na forum jedna z osób.
Obowiązki domowe już dla dwulatka
Anna Strzelecka jest mamą, której córka pokonała mutyzm wybiórczy. Teraz swoją internetową działalnością stara się wspierać innych rodziców, choć jej posty nie dotyczą jedynie kwestii logopedycznych. Ostatnio przyjrzała się domowym obowiązkom. Czy dzieci powinny także dbać o przestrzeń, w której żyją? Zdaniem influencerki odpowiedź jest jedna: tak. Zrobiła choćby specjalną tabelkę. Dostosowuje w niej prace do wieku dziecka.
Wiele emocji wzbudził fakt, iż autorka wpisu wyznacza prace choćby dwulatkom. Co prawda, nie są to skomplikowane obowiązki, jak na przykład "rozbieranie się" lub "rozkładanie ubrań na półkach". Ludzie chętnie komentowali, jakie zadanie jest adekwatne do wieku, a jakie nie. "6-latek z psem na smyczy, co może pójść nie tak. Uprzedzając 'nie wszyscy mają owczarki niemieckie, łagodnego yorka może wyprowadzić', to jest niebezpieczne głównie dla tego dziecka. Yorczek może jest łagodny, ale pies bez smyczy, który biegnie z naprzeciwka, już może nie być" - pisze jedna z czytelniczek.
Byli też tacy, którzy uważali, iż im starsze dziecko, tym obowiązków powinno być więcej.
"14-latek: przygotowywanie zimnych płatków, smarowanie kanapek masłem i ścielenie łóżka, za to 7-latek: ugotowanie jajek na twardo. To wszystko zrobi 7-latek, a 14-latek już zmieni pościel na przykład. Mam chłopców, dziewczynki, pewnie jeszcze młodsze, już to wykonają" - czytamy inny komentarz.
Warto pamiętać jednak, iż autorka wpisu przede wszystkim zajmuje się rodzinami, w których dzieci zmagają się z różnymi trudnościami, na przykład zaburzeniami lękowymi. Dla takich dzieci włączanie w obowiązki domowe ma wręcz działanie terapeutyczne.
- Dla dzieci z zaburzeniami lękowymi dozowanie samodzielności i odpowiedzialności to najważniejsza część terapii (a nie sama praca w gabinecie).
Włączanie dziecka do codziennych prac i późniejsze delegowanie obowiązków na dzieci ma choćby nie tyle odciążać rodziców, co uczyć dzieci samodzielności i odpowiedzialności.
Zdaję sobie sprawę, iż dla rodzica to może być też wysiłek. Zwłaszcza jeżeli musi mieć wszystko pod kontrolą. jeżeli jednak taki rodzic odpuści, skorzysta nie tylko on sam, ale także i dziecko, które zobaczy, iż rodzic w nie wierzy i wspiera - powiedziała eDziecku Anna Strzelecka.
Innymi słowy, dziecko włączone w obowiązki domowe to korzyść dla całej rodziny dalece wykraczająca poza fakt, iż zmywarka została wreszcie opróżniona. - Samodzielność wzmacnia poczucie sprawczości i motywację do kolejnych prób. jeżeli jednak dziecko jest stale wyręczane lub poprawiane, zamiast doświadczenia „dam radę" utrwala się w nim przekonanie „nie potrafię", co sprzyja wycofaniu i lękowi - dodała autorka wpisu.
Psycholożka: Relacja oparta na szacunku i współpracy, a nie sztywne zasady
Podobnego zdania co do szerokiego wpływu angażowania dziecka w domowe obowiązki jest psycholożka Iwona Cyris. W rozmowie z eDzieckiem podkreśliła ona jeszcze jeden wymiar takiej wspólnej pracy. Dziecko obserwuje rodzica, który - tak jak ono - walczy z wyzwaniem.
- Gdy widzi, iż rodzic radzi sobie z obowiązkami, ale też potrafi prosić o pomoc, dzielić się zadaniami i odpoczywać, uczy się równowagi. Warto więc rozmawiać, elastycznie dostosowywać zasady i włączać dziecko w życie domowe w sposób adekwatny do jego wieku i możliwości. To właśnie relacja oparta na szacunku i współpracy, a nie sztywne zasady, wychowuje najskuteczniej - dodała.
A jakie jest Wasze zdanie? Czy Wasze dzieci mają w domu jakieś obowiązki? jeżeli tak, kiedy jest dobry moment, aby zacząć włączać najmłodszych w troskę o dom? Dajcie nam znać w komentarzu lub na maila edziecko@gazeta.pl












