Dziś mam chwilę, by przemyśleć wszystko, co za mną. Przeszłam na emeryturę i poczułam, jak bardzo potrafi przytłoczyć samotność. Dopiero na stare lata zrozumiałam, jak źle przeżyłam swoje życie.
Wiele kobiet sądzi, iż samotność to coś strasznego, a szczęście daje dopiero duża rodzina, codzienne troski i zamieszanie w domu. Nigdy nie podzielałam tej opinii. Zawsze żyłam przede wszystkim dla siebie. Nikt niczego ode mnie nie wymagał, nie miałam zobowiązań. Rodzinne codzienności były mi obce.
Po studiach zaczęłam pracować w dużej firmie zajmującej się turystyką międzynarodową. Równocześnie pracowałam jako modelka dla znanej agencji. gwałtownie zdobyłam niezłe pieniądze, chociaż długo nie potrafiłam się nacieszyć sukcesem. Otaczały mnie koleżanki, które także dobrze zarabiały, żyły z rozmachem i podróżowały po świecie.
Uważałam się za kobietę majętną odwiedziłam mnóstwo egzotycznych krajów, spróbowałam wszystkiego, o czym marzyłam. W moim życiu byli mężczyźni, czułam się z nimi dobrze, ale zawsze prędzej czy później nudziłam się tymi relacjami. Gdy ktoś przestawał mnie interesować, po prostu zrywałam kontakt. Przez całe życie nie zaprzątałam sobie głowy dziećmi. Dlaczego miałabym poświęcać swój czas wolny, by opiekować się maluchem? Czy miałabym zmienić się z pełnej energii kobiety w troskliwą matkę bojącą się o wszystko? Paraliżował mnie strach przed odpowiedzialnością.
Czas uciekł mi niepostrzeżenie. Dziś jestem emerytką, która czuje się głęboko samotna. Nigdy nie wyszłam za mąż, nie mam dzieci. Dopiero teraz, kiedy patrzę na życie z dystansu, żałuję, iż nie zdecydowałam się choć na jedno dziecko. Najpierw po prostu nie czułam takiej potrzeby, potem brakowało mi czasu, a później było już za późno. Nie wierzyłam, iż szczęście kobiety to macierzyństwo.
Kiedy patrzę na moją siostrę Jadwigę, która ma dwoje dzieci i troje wnucząt, widzę, jak wiele mi umknęło. W młodości byłam zarozumiała, pewna siebie, nie dopuszczałam nikogo do głosu. Teraz najbardziej chciałabym naprawić relacje z rodziną, spędzać czas z siostrzenicami i siostrzeńcami. Chciałabym też poznać samotnego mężczyznę, z którym mogłabym stworzyć choćby skrawki rodziny.
Nie wiem, czy mi się to uda, ale bardzo bym chciała jeszcze coś odmienić nauczyć się czerpać euforia ze spotkań, drobnych gestów, wspólnych rozmów. Być może mam jeszcze szansę?












