15-latek z Francji stracił rękę po tym, jak podniósł policyjny granat ogłuszający. W całym kraju realizowane są protesty uczniów i studentów przeciwko sytuacji w szkolnictwie. W Paryżu zaatakowano liceum i podłożono ogień.
Rośnie napięcie we Francji. 15-latek stracił rękę podczas zamieszek

Protesty w różnych miejscach we Francji realizowane są od połowy września. Uczniowie żądają dofinansowania oświaty, skarżą się na zły stan szkół, zbyt dużą liczbę uczniów w klasie, a także przeciążenie nauczycieli.
W poniedziałek w północnym mieście Lens protestujący 15-latek stracił rękę - poinformował lokalny prefekt François-Xavier Lauch, na którego powołuje się agencja Reutera. Według lokalnej gazety "La Voix du Nord" nastolatek podniósł policyjny granat ogłuszający. W sprawie zdarzenia wszczęto śledztwo.
Francja. Uczniowie i studenci kontynuują protesty
Z kolei liceum Vauquelin na południowym wschodzie Paryża wstrzymało w poniedziałek lekcje po tym, jak zamaskowani sprawcy trzykrotnie zaatakowali budynek i podłożyli ogień przy wejściu.
Sprawcy uderzali w drzwi wejściowe, rozbijając szkło, po czym podłożyli ogień przy wejściu. Płomienie najpierw ugasili pracownicy, jeszcze przed przybyciem strażaków. Później straż pożarna została zaatakowana przy użyciu moździerzy pirotechnicznych.
ZOBACZ: Płoną szkoły, uczniowie walczą z policją. Francja pogrążona w chaosie
Około 100 uczniów ewakuowano z budynku. Dyrektor szkoły Carole Zerbib wyjaśniła, iż sprawcami ataków była grupa kilkunastu młodych ludzi, ubranych na czarno i zamaskowanych. Jej zdaniem była to grupa bardzo dobrze zorganizowana, a atak był przygotowany.
Na Akademii Sztuk Pięknych i na jednym z wydziałów uczelni medycznej w Paryżu doszło do blokad. Jednocześnie w miastach poza Paryżem poniedziałkowe protesty w liceach oceniane są przed południem jako spokojniejsze niż w miniony piątek.
Protesty we Francji. "To nie jest ruch chuliganów"
W departamencie Rodanu, którego głównym miastem jest Lyon (trzecie do wielkości miasto Francji) policja poinformowała o incydentach w 12 liceach. Resort edukacji podał, iż łącznie w 413 placówkach doszło rano do różnego rodzaju akcji bądź zakłóceń. Jest to mniej niż w zeszłym tygodniu: w piątek rano takich placówek było ponad 500, a w czwartek - ponad 600.
ZOBACZ: Koniec umowy między Francją i Wielką Brytanią. Dotyczyła odsyłania migrantów
Były prezes francuskiego Trybunału Obrachunkowego Pierre Moscovici, który wypowiedział się w poniedziałek w radiu Franceinfo na temat protestów, przekonywał, iż żądania licealistów są uprawnione.
- To nie jest ruch chuliganów, to są młodzi ludzie, którzy zauważają złe warunki nauczania, uciążliwe godziny, klasy, które są zniszczone i nie mają nauczycieli - przekonywał Moscovici. Przyznał zarazem, iż dochodzi do zamieszek przeciwko siłom porządku publicznego, co jest "nie do zaakceptowania".











