Siostrzeniec dla męża ważniejszy niż syn

polregion.pl 12 godzin temu

Pamiętam, jak dawno temu w małym mieszkaniu pod Warszawą toczyła się nasza kłótnia. Weź go już na stałe! Po co te wszystkie ceremonie? rzuciła wkurzona Bogna. Zapomniałaś zapytać, co mam zrobić! odezwał się z tym samym tonem Michał. Gdybyś choć raz w życiu zapytała, nie byłoby tego zamieszania! odparła Bogna. Gdybyś mnie pytał, ja bym odpowiedział! puścił noskiem Michał. To jednak nie od ciebie zależy nic!

Nie ty mi tu dyktujesz, co mam robić i jak się zachowywać! wtrąciła Bogna. Nie masz sumienia dodała, biorąc w oczy mąża. No dobrze, ja pomyślę o synu! odparł Michał. A ja? Myślisz, iż nie myślę? krzyknął. Myślę o nim więcej niż o kimkolwiek! I nie tylko myślę, ale i utrzymuję go, wychowuję!

A ty możesz dalej grozić, iż wyjdziesz do roboty! podniosła głos Bogna. Wyjdę, jak tylko coś znajdę! odparł Michał, nie obniżając tonu. Najpierw znajdź, a potem mów!

Po kilku minutach Michał wytężył się, usłyszał jej obrażone jęki i wrócił do pakowania. Pamiętasz, iż Kostek czuje się urażony, bo cały czas z Romkiem powiedziała Bogna, nieco spokojniej. A kiedy jesteś z nimi razem, choćby ja zauważyłam, iż więcej uwagi poświęcasz Romekowi!

Bo on jest starszy! Z nim da się pogadać, a myśli już kształtują się w chłopcu! Trzeba zrozumieć, co z niego wyrośnie! odrzekł Michał. A los własnego syna już cię nie interesuje? dopytała Bogna. pozostało mały! Zgodnie z prawem potrzebuje więcej uwagi matki niż ojca! Więc zajmij się Kostkiem, dopóki nie urośnie! Ja natomiast

Będę spędzać czas z siostrzeńcem dokończyła Bogna, zamieniając słowa męża. Słyszysz? Z siostrzeńcem! I przy tym lekceważę własnego, własnego syna!

Nikt nikogo nie wypluwa! skrzywił się Michał. Wszystkim poświęcam czas! Ale nasz Kostek ma ojca, który zawsze jest przy nim, a moja siostra wychowuje syna z naszą mamą, nie z mężczyzną! Dwie kobiety to nie to, czego potrzebuje chłopiec w dwunastu lat!

I wtedy zapytała: czy mam się zachowywać chłodno wobec tego, jak dwie kobiety łamią psychikę mojego siostrzeńca? Czy w ten sposób stanie się prawdziwym mężczyzną?

Michał, mam wezwać mamę, żebyś się zainteresował Kostkiem? wykrzyknęła Bogna. Odpłynieszcie! ryknął Michał. Tylko twojej matki mi brakowało!

A Kostek? pytająca i wściekła Bogna. Oczywiście zostanie ze mną! Nie masz mu nic do zaoferowania! odpowiedział z szyderczym uśmiechem. Myślałaś, iż zafunduję ci bajkowe życie z alimentami? Nie dasz się! Będziesz mi płacić! Najpierw znajdź pracę, żeby nie siedzieć bezczynnie!

Bogna musiała przyjąć tę obelgę, bo Michał miał rację nie miał nic. Ambicje dawno zgasły w małżeństwie, dyplomu już nie było. Po urlopie macierzyńskim nie wróciła na uczelnię. Michał kontynuował pakowanie w absolutnej ciszy.

Czy kupiłeś wszystkie te zabawki dla Romka? zapytała nagle Bogna, przerywając milczenie. Myślałam, iż i Kostek dostanie coś

On ma już wszystko, odrzucił Michał, a Romkowi pozostaje liczyć na wujka! Moja mama, jego mama obie nie mają nic do powiedzenia! A siostrzeńca żałuję! Przepadnie z nimi!

Bogna nie wiedziała, co powiedzieć, więc po prostu podeszła, by pomóc mężowi. Wtedy z pudełka wypadła otwarta kartka. Podniosła ją automatycznie, otworzyła i przeczytała tekst. Oczy jej się rozjaśniły, a kartka spadła na podłogę.

Michał, co to znaczy kochany synek?

Kto ci wpycha nos w nie swoje sprawy? wykrzyknął Michał i odepchnął Bognę. Zawsze wtrącasz się! Odczep się!

Odczepnę, wymamrotała Bogna. Co to znaczy?

Boże, czy naprawdę możesz być tak sztywny? wykrzyknął Michał. Normalna kobieta już setny raz by to domyśliła się! A ty, jak chmura!

Bogna miała wszystkie szanse stać się drugą żoną Michała, ale los przygotował jej rolę pierwszej żony. Problem w tym, iż dziewczyna, której przeznaczono tytuł pierwszej żony, nie chciała tego przyjąć. Mieszkała z Michałem w wynajmowanym mieszkaniu pod Krakowem przez rok, a potem zniknęła w nieznanym kierunku. Rodzice nie wiedzieli, a może mówili, iż nie wiedzieli, gdzie podziała się Wiktoria. Żadni znajomi nie potrafili choćby przypuszczyć, gdzie się znalazła.

Michał nie długo płakał. W zasadzie wcale nie płakał. Jak mówi stare przysłowie: Co się na drodze nie zdarzy, tym łatwiej będzie! Kontynuował życie i czerpał z tego nieopisane zadowolenie. Rok później Wiktoria pojawiła się, ale nie sama z dzieckiem w ramionach. Znały ją wszyscy, iż urodziła z Michałem. Natychmiast zaczęły się plotki, iż Wiktoria przyciśnie Michała do ściany, wywalczy alimenty, a może choćby go poślubi.

Jednak nie tak było. Wiktoria przybyła, by oddać ojcu dziecko do wychowania i sama zniknąć w nieznane. Mogłaby wręczyć Michałowi paczkę, nie wiadomo, jak by to skończyło się. Michał spokojnie mógłby oddać dziecko do domu dziecka, mówiąc, iż znalazł je na ulicy. Los Romka byłby wtedy już przesądzony.

Wiktoria jednak była sprytniejsza. Przyniosła koszyk z dzieckiem na próg mieszkania, gdzie mieszkały mama Jadwiga i siostra Lena. Do koszyka dołożyła płaczący list, w którym pisała, iż chętnie by wychowywała, ale nie ma pieniędzy, sił ani możliwości. Sama cierpi na depresję poporodową i ma nieuleczalny diagnoz, który będzie jej towarzyszyć do końca dni. Poprosiła, by nie zostawiano dziecka czyli siostrzeńca i wnuka samemu.

Michała wezwano, aby wyjaśnić sytuację. Skąd ja mam wiedzieć? wzruszył ramionami. Może gdzieś się wygrzebała i przyniosła wam to, a wy w to uwierzyliście! Zrobimy test, potem zobaczymy!

Test wykazał, iż to rzeczywiście syn Michała. Wtedy rozpoczęła się szczegółowa rozmowa. No i gdzie mam włożyć to dziecko? Co z nim zrobić, a kiedy? Przecież dopiero zaczynam biznes! narzekał Michał. Mam umowy, negocjacje, transakcje! Do tego sam muszę pracować, bo nie stać mnie na pełny personel!

Co proponujesz? westchnęła Anna Kowalska. Oddać własne dziecko do domu dziecka?

To, iż jest nasze, wiemy tylko my i wy. I Wiktoria. A ona nie pojawi się w mieście więcej! wzruszył ramionami Michał.

Michał, ale wiemy! nalegała Anna. Jak będziemy żyć, jeżeli nasz własny człowiek trafi do domu dziecka?

Przeżyję, mruknął Michał. Życzę wam tego samego!

Nie masz sumienia, by oddać własne dziecko do domu dziecka! powiedziała Lena, siostra. Kto ci pozwala wtrącać się? odparł Michał. Nie przybijaj sobie ogona, a potem się wstydź!

Nie oddałabym swojego dziecka! krzyknęła Lena. Nigdy nie oddałabym!

Miała dwadzieścia lat. Zaczęła związek, zaszła w ciążę, a potem nieszczęśliwie upadła. Do tego doszedł poronienie i diagnoza, iż nie będzie mogła już mieć dzieci. Dlatego temat dzieci był dla niej bolesny.

O rety! przewróciła głową Anna Kowalska. jeżeli oddasz dziecko do domu dziecka, wszyscy się na ciebie zemszczą! Nie zostaniesz nic ani firmy, ani szczęścia, ani życia!

Michał uderzył pięścią w stół. Skoro już wszyscy się zebrali, prawdziwie szlachetni i sprawiedliwi! Wtedy rozwiązujemy tak: Lena przyjmuje dziecko, ja znajdę pieniądze, wszystko załatwimy. Będziemy je razem wychowywać, a ja, jako dobry wuj, pomogę!

Co to znaczy pomagać? zapytała niepewnie Lena. Znaczy utrzymywać! wrzasnął Michał. Jasne?

A jeżeli się ożenisz? dopytała Anna Kowalska.

Co się zmieni? wzruszył ramionami Michał. Będę dalej pomagał siostrze z siostrzeńcem! Wszystko będzie w porządku!

Michał zawsze płacił pieniądze uczciwie, a tego wystarczyło. Samej jednak nie przychodził przez trzy lata. Gdy mama lub siostra pytały, odpowiadał, iż zajmuje się nie tylko biznesem, ale i prywatnym życiem. Spotkanie wszystkich nastąpiło na weselu. To zostawiło ślad, ale Michał wytłumaczył wszystkim tak, iż zaspokoił wszelkie wątpliwości.

Mama i siostra zajmowały się siostrzeńcem, a Bogna studiowała i była w ciąży. Z narodzinami syna Kostka Michał się zmienił. Widząc, jak jego mały pociecha rośnie, wywoływało go to, iż krzyki były odrażające. Wtedy przypomniał sobie Romka. Ten już się wykrzyknął! i zaczął jeździć do siostry z mamą, żeby nawiązać kontakt z siostrzeńcem. Ojcowskie uczucia, obudzone narodzinami Kostka, skierowały się bardziej w stronę Romka, bo tam było odbicie. Kostek pozostawał w tyle. Tak trwało przez osiem lat. Nie można powiedzieć, iż Kostek był całkowicie pozbawiony uwagi ojca zdarzało się, iż przychodził. Michał uważał, iż to wystarczy. Jednak do Romka ciągnął się mocniej. Cztery lata to duży okres i duża różnica. Co można robić z chłopcem w dwunastu lat, nie pasuje, bo jest za wcześnie, a z ośmiolatkiem już nie. Z Romkiem Michał miał już za sobą to, co trzeba było zrobić z Kostkiem. Dla Kostka było to nieciekawie.

Bogna widziała, iż ich syn cofa się na drugi plan na rzecz siostrzeńca. Oczywiście w to mieszały się obrazy, zazdrość i irytacja, ale nic nie mogła zrobić. Została całkowicie uzależniona od męża pod względem materialnym. Kiedy zaczęła myśleć o pracy, oferowano jej nisko płatne, mało wykwalifikowane zajęcia. A przecież była żoną biznesmena, przyzwyczajoną do wygody. Nie mogę pracować jako sprzątaczka ani zmywarka! narzekała. I jedyne, co mogła zrobić, to wypowiadać kilka cierpko rzuconych zdań, mając nadzieję, iż mąż przypomni sobie o ich synu albo przynajmniej poświęci mu tyle samo uwagi, co siostrzeńcowi.

Czy to twój syn? zapytała zaskoczona Bogna. Twój własny? Dlaczego wychowuje go twoja siostra?

Tak, Bogno, Roma to mój syn! Lena nie jest jego matką, ale wychowuje go jak własnego! A Roma już wie, iż nie jest jej biologiczną! powiedział Michał. Co jeszcze ode mnie chcesz? Myślisz, iż jest łatwo? Tyle ida i przyjść!

Bogna przetarła czoło, położyła rękę pod brodę, wzięła głęboki oddech. Gesty wyrażały dezorientację i przygnębienie, a także szok po usłyszeniu. Michał, może weźmiemy go do nas? zaproponowała spokojnie. Niech bracia mieszkają razem!

Co? Nie rozumiem! odpowiedział, wciąż nie uspokojony, z nutą agresji. Mówię, weźmy Romka do nas! Niech bracia żyją razem! Postaram się być matką Romka. A jeżeli mnie nie przyjmie, przynajmniej ojciec będzie przy nim cały czas! Ty nie będziesz musiał dzielić się między synami!

Czy jesteś gotowa przyjąć moje dziecko? zapytał nieufnie Michał.

Dlaczego nie? wzruszyła ramionami Bogna. choćby jestem gotowa go adoptować!

Bogna nie była pewna, czy podoła obcemu dziecku, ale pomyślała, iż gdyby obaj synowie Michała byli razem, ojciec będzie mógł poświęcić czas obu. A ona zadbałaby, by każdy z nich otrzymał taką samą miłość i uwagę. Michał rozmyślał przez tydzień, po czym podjął decyzję. Odebrał Romka, uznał go formalnie za swojego syna, a Bogna go adoptowała, jak obiecała. Dbaj o nią! podpowiadała Anna Kowalska. To święta kobieta! Inna by cię posłała na wszystkie diabelskie drogi! A ona zrozumiała, wybaczyła i przyjęła!

Michał po tym gestie spojrzał na żonę innymi oczami. W jego spojrzeniu pojawiła się szczera miOd tej pory cała rodzina, łącząc siły i serca, odnalazła spokój i prawdziwe szczęście, które przetrwało wszystkie burze życia.

Idź do oryginalnego materiału