Słuchaj, Natalio Stefanówno, nie zamierzam żyć z twoim synem, więc możesz mu to przekazać – oświadczyła Świetlana.

polregion.pl 5 godzin temu

**Dziennik osobisty**

Natalio Stefanowno, nie będę już żyć z twoim synem, możesz mu to przekazać powiedziała Kinga.

A z kim ty będziesz żyć? Komu jesteś potrzebna z dzieckiem? Nie widzę za płotem kolejki książąt mruknęła teściowa.

Kinga pakowała rzeczy córeczki. Swoje spakowała już wcześniej niewiele, tylko to, co najpotrzebniejsze. Resztą zajmie się później.

Jej ruchy były spokojne i metodyczne. Włożyła do torby ciepły kombinezon Zosi w myślach postawiła ptaszek. Spakowała buciki kolejny ptaszek.

Nie płakała już, nie rozpaczała bezsenna noc wystarczyła, by podjęła decyzję. Ona i Mateusz muszą się rozstać.

Słyszała, gdy wrócił do domu. Zajrzał do sypialni, a nie znalazłszy tam żony, uchylił drzwi do pokoju dziecięcego. Kinga udawała, iż śpi.

Rano, przed wyjściem do pracy, Mateusz również podszedł do drzwi pokoju Zosi. Postał, pokręcił się, ale nie odważył się wejść rozmowę z żoną odłożył na wieczór.

Ale żadnej rozmowy nie będzie, bo Kinga za pół godziny zamówi taksówkę i pojedzie z dwuletnią Zosią do rodziców.

Po tym, co wydarzyło się wczoraj, nie chce już nie tylko z nim rozmawiać, ale choćby na niego patrzeć.

Do tego, iż wracał pod gazem w każdy piątek, zdążyła się przyzwyczaić. Ale wczoraj była środa. Co więcej, rano Kinga prosiła męża, by wrócił wcześniej i posiedział z córką, podczas gdy ona spotka się z przyjaciółką Ewa obiecała znaleźć jej pracę zdalną.

Nie odważyła się zostawić córki z mężem w takim stanie i zadzwoniła do Ewy, prosząc o przełożenie spotkania. Mateuszowi się to nie spodobało:

Do kogo dzwonisz? O jakie spotkanie się umawiasz? rzucił się na Kingę.

Rozmawiam z Ewą. Miałyśmy się spotkać, ale nie mogę zostawić z tobą Zosi.

Dlaczego nie możesz?

Spójrz w lustro jak wyglądasz. Idź się przespać, jutro masz pracę powiedziała Kinga i wyszła do kuchni.

Stać! wrzasnął Mateusz i złapał żonę za rękę. Co ci się w moim stanie nie podoba? Co? Posiedziałem trochę z kumplami, u Witka była impreza. Księżniczko jedna! Sam decyduję, kiedy wracam do domu. Jasne?

Kinga próbowała wyrwać rękę:

Puść! Boli mnie! Zupełnie ci odbiło!

Szarpnęła się, Mateusz zachwiał się i o mało nie upadł.

A, tak chcesz? krzyknął, a w następnej chwili jego pięść uderzyła ją w nasadę nosa.

Kinga chwyciła się za twarz. Mateusz, który chyba sam nie spodziewał się takiego zachowania, puścił jej rękę i próbował coś powiedzieć. Ale ona odwróciła się i poszła do córki.

Księżniczko jedna! znów wrzasnął mąż i wybiegł z mieszkania.

Księżniczką nazywała Kingę teściowa. Dziewczyna od razu nie spodobała się Natalii Stefanównie.

Dwadzieścia jeden lat, a wciąż siedzi na karku rodziców. Uczy się! A ja w jej wieku już miałam jedno dziecko i drugie w drodze.

Mąż, dom, ogródek, gospodarstwo! A ona się uczy! Księżniczka! Będziesz się z nią męczył, Mateusz. Lepiej wybrałbyś prostszą dziewczynę!

Rodzice Kingi też nie byli zachwyceni zięciem.

Kinga, po co się tak śpieszysz? Mateusz to nie ostatni mężczyzna na świecie! Zakochałaś się? No to się spotykajcie, możecie choćby razem zamieszkać, choć wiesz, jak do tego podchodzę.

Nie od razu ślub! Zastanów się czy jesteś gotowa spędzić z tym człowiekiem resztę życia? Przyjrzyj się jego rodzinie. I dopiero wtedy decyduj.

I Kinga zdecydowała. Że ta decyzja była zła, zrozumiała po pół roku. Mogła odejść. Ale po pierwsze wstyd było przyznać, iż rodzice mieli rację. Po drugie była już w ciąży.

Narodziny Zosi nie zmieniły Mateusza. Wciąż uważał, iż wszystkie domowe obowiązki i opieka nad dzieckiem to problemy żony.

Jej złe samopoczucie, choroba córki czy inne wydarzenia nie były wymówką, jeżeli nie było obiadu lub mieszkanie nie było posprzątane.

Z jednym dzieckiem nie możesz sobie poradzić! A inne kobiety wszystko ogarniają! Pewnie jak ja idę do pracy, ty się kładziesz spać!

Nie może być, żebyś przez cały dzień nie znalazła czasu pójść do sklepu i zrobić obiadu mówił King

Idź do oryginalnego materiału